Klasa A: Hat trick Andrasiaka (+zdjęcia)
W sobotę pierwsze mecze 5. kolejki podhalańskiej klasy A odbędą się w Czarnym Dunajcu, Lasku i Zaskalu. Niedzielne rozgrywki rozpoczęły się w Łopusznej, później mecze odbędą się w Białym Dunajcu, Chabówce i Ostrowsku.
Czarni Czarny Dunajec – Granit Czarna Góra 1:0 (1:0)
1:0 Żuchowski (Cikowski) 37
Czarni Czarny Dunajec: Slesarchuk - Cikowski, Wiśniewski, Pająk,Żuchowski, Kulman, Pachabut, Stopka, Styrczula, Kamiński, Czernak
Granit Czarna Góra: Gogola, Kiernoziak Szymon, Milon, Sarna Marcin, Bigos, Gryglak, Kiernoziak Kamil, Sarna Piotr, Gnida, Lichacz, Sztuczka
Momenty były…..
6’ - Strzał Kulmana z 16 metrów pewnie broni Gogola
17’ Strzał z półobrotu Kiernoziaka i bardzo dobra interwencja Slesarchuka
37’ – GOL! Rzut rożny wykonywany przez Cikowskiego i Żuchowski z głowy uderza pod poprzeczkę
Pierwsza połowa z nieznaczną przewagą gospodarzy, którzy wykorzystując stały fragment gry przez Żuchowskiego wyszli na prowadzenie. Generalnie niewiele się działo i spięć pod obiema bramkami nie było. W drugiej odsłonie mecz był wyrównany i żadnej z drużyn nie udało się strzelić gola. Gra w większości prowadzona była w środkowym sektorze boiska przez co sytuacji było jak na lekarstwo. Pod koniec meczu goście przycisnęli ale niewiele z tego wynikło. Tak więc 3 pkt. zostały w Czarnym Dunajcu.
Wierchy Lasek – Lubań Maniowy II Zapora Kluszkowce 1:1 (0:1)
1:0 Truty (Gał)
1:1 Sikora (Kopytko)
Wierchy Lasek: Nykaza - Witkowski, Duda, Gał, Biernat, Bocheński, Jaróg Dawid, Trzoniec, Jaróg Marcin, Benedyk, Włodarczyk
Lubań Maniowy II Zapora Kluszkowce: Nazarenko - Jazgar, Jarkiewicz, Sikora Andrzej, Jandura, Franczak, Dziatkowicz, Kopytko, Sikora Marek, Kowalczyk Szymon, Kowalczyk Maciej
Momenty były…..
25’GOL! - świetne podanie ze środkowego sektora boiska i napastnik Lubania będąc sam na sam wykorzystuje sytuacje
30’ – akcja gospodarzy i Benedyk obija słupek bramki
65’ GOL! - świetna zmiana gospodarzy. Dopiero co wprowadzony Truty po wrzutce z boku boiska przyjmuje piłkę i mijając bramkarza pakuje piłkę do pustej bramki
75’ – akcja gospodarzy zakończona strzałem w poprzeczkę
80’ – ponowna akcja Lasku i Jaróg nie strzela do pustej bramki!
85’ – Truty sam na sam z bramkarzem gości, ale kiksuje
Mecz dostarczył kibicom wielu emocji choć gospodarze mogą czuć po jego zakończeniu wielki niedosyt. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem walki o środek pola i żadnej z drużyn nie udało się wypracować dużej przewagi. Wprawdzie Lubań wypracował kilka sytuacji jednak niewiele z tego wynikło. W 25’ po pięknej akcji goście wyszli na prowadzenie. Po przerwie gospodarze ruszyli do odrabiania strat i udało się in doprowadzić do wyrównania. W końcówce meczu stworzyli sobie oni kilka sytuacji stuprocentowych, jednakże skuteczność nie była dziś ich silna stroną. Goście wywieźli punkt z gorącego terenu i wydaje się że powinni być z niego zadowoleni biorąc pod uwagę fakt, iż w końcówce zostali zepchnięci do heroicznej obrony.
Skalni Zaskale – GKS Łapsze Niżne 5:0 (4:0)
1:0 Król 7
2:0 Król 15
3:0 Król 30
4:0 Król 44
5:0 Chorążak (Król) 84
Skalni Zaskale: Sowa - Bryja, Gacek, Chorążak Józef, Czajkowski, Król, Luberda, Łęczycki, Sternal, Józefczak, Chorążak Krzysztof
GKS Łapsze Niżne: Rusnarczyk - Borowski, Chmiel, Bogaczyk, Kubasek, Bryja, Labuda, Truty, Wida, Fryźlewicz, Dudas
Momenty były…..
7’ GOL! Rzut karny na Królu i poszkodowany wykorzystuje jedenastkę
15’ GOL! Strzał Króla z 30 m po długim rogu
30’ GOL! Po indywidualnej akcji z lewego skrzydła, Król ścina do środka i strzela po długim rogu
44’ GOL! Kolejna jedenastka po zagraniu ręką i Król pewnie strzela obok bramkarza
84’ GOL! Akcja Króla, podanie do wychodzącego Chorążaka, który się nie myli
Z przebiegu meczu Skalni byli zdecydowanie lepszą drużyną i zasłużenie wygrali - podsumowuje Hubert Borowski – GKS Łapsze. - Grali dobrze piłką i stwarzali dużą przewagę na skrzydłach. W II połowie próbowaliśmy coś ugrać, ale nie byliśmy w stanie wiele zrobić. Zaskale na chwilę cofnęło się ale było to spowodowane wysokim prowadzeniem. No i mieli w składzie świetnego zawodnika Marcina Króla, który był świetny na boisku robiąc „One man Show”.
Spotkanie było jednostronnym widowiskiem. Gospodarze byli zdecydowanie lepszą drużyną zapewniając sobie 3 punkty praktycznie w I połowie, którą zakończyli z czterema bramkami na koncie. Po przerwie goście próbowali zdobyć bramkę dającą jakiekolwiek nadzieje na lepszy rezultat ale bez efektów. Skalni zainkasowali kolejne trzy punkty i pewnie zajęli miejsce z czubie tabeli. Nadmienić należy iż na boisku różnicę zrobił Marcin Król strzelec 4 goli i jednej asysty, który był prawdziwym liderem gospodarzy walnie przyczyniając się do ich zwycięstwa.
Przełęcz Łopuszna – Lubań Tylmanowa 2:2 (1:1)
1:0 Adamczyk
1:1 Maciasz
1:2 Zeb
2:2 Maciasz
Przełęcz Łopuszna: Śledziński - Chmielak Michał, Chmielak Andrzej, Chowaniec Władysław, Chowaniec Bartosz, Drożdż, Maciasz, Antoszek, Goleniowski, Kamoń, Łęczycki
Lubań Tylmanowa: Gołdyn - Kozielec Krzysztof, Kozielec Paweł, Ziemianek, Hebda, Lizoń, Adamczyk, Matyszok, Kurnyta, Świtecki, Noworolnik
Momenty były:
27’ GOL! - Akcja ze środka pola i Adamczyk bedąc sam na sam z bramkarzem pewnie strzela gola
35’ GOL – Stały fragment gry i z rzutu wolnego Maciasz umieszcza piłkę w siatce
53’ GOL – Akcja z lewej strony boiska i Zeb czubkiem buta kieruje piłkę do bramki
75’ GOL! - Ponownie Maciasz uderza z zza pola karnego z około 25 metrów i piłka wpada tuż przy słupku
Pierwsze niedzielne spotkania podhalańskiej A Klasy przyniosło spodziewane emocje. Lider Lubań Tylmanowa przyjechał do Łopusznej w nadziei umocnienia się na szczycie tabeli, a tym samym zgarnięcia 3 pkt. Pierwsza połowa bardzo zacięta, gdzie gra toczyła się w środkowej strefie boiska. Lubań wyszedł na prowadzenie po akcji sam na sam Adamczyka, jednakże odpowiedź gospodarzy nadeszła po kilku minutach i obydwie drużyny schodziły do szatni z wynikiem remisowym. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Tak Przełęcz jak i Lubań starały się uzyskać korzystny dla siebie wynik. W 53’ Lubań ponownie wyszedł na prowadzenie. Przełęcz ruszyła do odrabiania strat co udało im się po pięknym strzale Maciasza. Mecz zakończył się remisem, który jak się wydaje nikogo nie krzywdzi.
Biali Biały Dunajec – Unia Naprawa 4:2 (3:1)
1:0 Franosz 11
2:0 Polak 16
3:0 Magdziak 18
3:1 Żegleń 19
4:1 Franosz 65
4:2 Żegleń 71
Biali Biały Dunajec: Skupień - Bobak, Polak, Jamrozowicz, Karpiel, Franosz, Magdziak, Łojas, Gąsior, Polak, Niemiec
Unia Naprawa: Sutor - Nowak, Masłowski, Żegleń, Cieżak, Flaga, Mastela, Kulka, Gacek, Święchowicz,
Momenty były:
11’ Akcja po skrzydle i Franosz strzela zza pola karnego do bramki tuz przy słupku
16’ Strzał zza pola karnego Polaka i piłka w bramce
18’ Kolejny strzał z dystansu przynosi gola gospodarzom
19’ Stały fragment gry, piłka odbija się od muru i z dobitki Żegleń kieruje piłkę do bramki
60’ – Rzut karny nie wykorzystany przez gracza gospodarzy
65’- Akcja z prawej strony podanie w pole karne i w zamieszaniu zawodnik gospodarzy strzela bramkę
71’ – Koronkowa akcja gości z klepki i Żegleń po raz drugi znajduje drogę do bramki
W bardzo ważnym meczu dla układu tabeli spotkały się dwie drużyny z ostatnich jej miejsc. Ostatecznie lepsi okazali się gospodarze, którzy odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie. Zadania tego nie ułatwili im przyjezdni, którzy stawili się na mecz będąc w dużych kłopotach kadrowych w „dziesiątkę” i bez podstawowego bramkarza którego zastąpił zawodnik z pola Sutor. Pierwsza połowa z dużym wskazaniem na Białych którzy schodzili do szatni prowadząc 3:1. Wydawało się że kolejne bramki będą tylko kwestią czasu, jednakże goście wykazali się dużym charakterem i mimo osłabienia nie pozwolili sobie na wysoką porażkę. Tym niemniej ważne punkty zostają w Białym Dunajcu, a Unia będzie musiała solidnie się napocić, ażeby opuścić strefę spadkową.
Lokomotiv Chabówka - Orawa Jablonka 4:3
1:0 Łukaszka 6
2:0 Miśkowiec 10
2:1 Andrasiak 15
3:1 Macioł 55
3:2 Andrasiak 60
4:2 Łukaszka 72
4:3 Andrasiak 87
Lokomotiv Chabówka: Polaniak - Miśkowiec, Łukaszka, Rapacz, Nawara, Macioł, Sularz, Czyszczoń, Rapacz, Florczyk, Ślaga
Orawa Jabłonka: Potaczek - Joniak, Dworszczak, Brząkała, Smutek, Skoczyk, Styruła, Sikora, Kasprzak, Andrasiak, Męderak
Momenty były:
6’ – Piłkę z autu wrzuca Rapacz, po błędzie obrońców i bramkarza gola strzela Łukaszka
10’ – Rapacz wykonuje rzut wolny, podaje do Miśkowca a ten pięknym strzałem podwyższa wynik
15’- po przejęciu piłki w środku pola Andrasiak trafia do bramki gospodarzy
55’ – Macioł mija dwóch obrońców, zwodem kładzie bramkarza i strzela bramkę
60’ – głupia strata obrońców Chabówki, goście strzelają bramkę kontaktową
68’ – czerwona kartka dla kapitana gospodarzy, Lokomotiv w osłabieniu
72’ – czerwień dla bramkarza Orawy i karny. Bramkę w wapna strzela Łukaszka
87 – kolejna czerwień dla Lokomotivu za faul w polu karnym. Orawa pewnie wykorzystuje karnego
Na początku to my przeważaliśmy - mówi kapitan Lokomotivu Krzysztof Rapacz. - Graliśmy lepiej, ale później wszystko się wyrównało. Mecz toczył się od bramki do bramki, był bardzo zacięty. Ja sam dostałem drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę. Wydaje mi się że ciężko wskazać lepszą drużynę. My po prostu byliśmy skuteczniejsi
Mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzymał w napięciu. Było w nim wszystko – bramki, ataki z obu stron, nerwy, rzuty karne i wykluczenia na skutek czerwonych kartek.
Pierwsze dziesięć minut to huraganowe ataki Lokomotivu, którzy w tym czasie zdołali strzelić dwie bramki. Po tym czasie goście otrząsnęli się z przewagi gospodarzy i mecz zrobił się wyrównany. Nikt nie odstawiał nogi, co kończyło się kartkami. Lokomotiv obejmował prowadzenie i tracił gola. W końcu gospodarze kończyli mecz w dziewięciu, a Orawa w 10 zawodników. Spotkanie zakończyło się ‘happy andem” dla piłkarzy spod znaku Lokomotywy, którzy zdołali zwycięstwo dowieźć do końcowego gwizdka. Niemniej jednak należy wyróżnić w drużynie Orawy Andrasiaka który ustrzelił „hat tricka”.
/Robert Siemek
Masz informacje na temat tych meczy, chcesz coś uzupełnić lub dodać? Podziel się z nami i naszymi Czytelnikami! Dzwoń lub wyślij sms na nr 790473860, możesz też wysłać mail na redakcja@sportowepodhale.pl lub znaleźć nas na facebook.com/sportowepodhale










