26.09.2021 | Czytano: 3917

PHL. Nauka kosztuje (+zdjęcia)

AKTUALIZACJA (podsumowanie kolejki). Okaleczony, obolały mistrz kraju zjechał do dawnej stolicy polskiego hokeja, by zagoić rany i uśmierzyć ból.

Dla mistrza Polski, który zbierał dobre regencje za występ w Lidze Mistrzów, ligowy sezon nie rozpoczął się dobrze.  Jastrzębianie w dorobku mieli tyle samo punktów co Tauron Podhale. Porażki zabolały i trzeba było się na kimś odkuć. Dobrą okazją była „czerwona latarnia” tabeli.  Górale również zostali boleśnie zranieni w Sosnowcu i kibice liczyli, że przynajmniej częściowo zrehabilitują się za najwyższą w historii  przegraną z Zagłębiem. Odmówić im walki nie można, ale błędy powielane były z poprzednich spotkań, co doświadczony zespół  nie omieszkał wykorzystać. A tym samym częściowo ukoić ból po ostatnich okaleczeniach.  
 
„Szarotki” zagrały dzisiaj bez swojego kapitana. Neupeuer nabawił się urazu stawu skokowego w meczu w Sosnowcu. Kapitańską opaskę przejął Bryniczka. Pojawił się w składzie młody obrońca Jakub Michalski, który przebywał na testach w Szwecji. Defensorzy są potrzebni drużynie, bo mają na sumieniu sporą już ilość błędów, a  nawet jedna czwarta sezonu zasadniczego nie została jeszcze rozegrana.  
 


Mogłoby się wydawać, że mecz dla gospodarzy ułożył się wyśmienicie, bo Rac powędrował na ławkę kar. Niestety gry w przewadze są zmorą górali.  W poprzednich spotkaniach stracili pięć goli grając w liczebnej przewadze. No i ten scenariusz powtórzył się na początku trzeciej minuty. Błąd Franka i R. Nalewajka pognał z krążkiem lewą flanką i  trafił w okienko przeciwległego rogu bramki strzeżonej przez Bizuba. Nie można powiedzieć, by miejscowi nie walczyli, nie starali się zrehabilitować za słaby piątkowy występ. Starali się już w tercji przeciwnika atakować, uniemożliwiając mu  rozwinięcie skrzydeł. Mieli też swoje okazje, by posłać krążek do bramki. Najlepsza miał Wielkiewicz, który miał połowę odsłoniętej bramki i…trafił w boczną siatkę. Jednak  to goście po raz drugi ulokowali krążek w bramce Bizuba, gdy grali w przewadze.


 
Chcieć to nie zawsze znaczy  móc. Te dwie  rzeczy trzeba rozróżnić. Chciejstwem się nie wygrywa, trzeba posiadać umiejętności, a  ich brak obnażyli w drugiej tercji jastrzębianie.  Przewagi góralom nie wychodziły. Nie potrafili założyć szczelnego zamka, nie oddawali strzałów. Tymczasem goście niemiłosiernie karcili  błędy rywala. Gra obronna „Szarotek” pozostawiała dużo do życzenia. Akcje mistrzów z każdą minutą były składniejsze i kończyły się zaskakującym i celnym strzałem. Cztery razy w tej tercji jastrzębianie mieli okazję zbierać się w grupce i świętować zdobycie gola.
 
Uchronić się od dwucyfrówki – takie hasło powinno obowiązywać gospodarzy na trzecią tercję. Niestety nie uniknęli. Mistrzowie momentami bawili się z nowotarżanami. Nie ma się czemu dziwić, bo  młodzież Podhala, która w połowie tworzy zespół, dopiero uczy się dorosłego hokeja. Takie porażki jak ta w Sosnowcu i dzisiaj będą się przydarzały. Trzeba jednak być bardzo cierpliwym.   
 
 
Tauron Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 0:10 (0:2, 0:4, 0:4)
0:1 R. Nalewajka (2:14 w osłabieniu)
0:2 Razgals – Kalns – Bahaleisza (16:11 w przewadze)
0:3 Kalns – Kasperlik – Rac (21:08)
0:4 Urbanowicz – Razgals – Bahaleisza (30:04)
0:5 Jarosz – R. Nalewajka (31:25)
0:6 Baszirow – Górny (35:05)
0:7 Jarosz – Baszirow – Bryk (46:10)
0:8 Kalns – Bahaleisza – Urbanowicz (47:29 w przewadze)
0:9 Pavlovs – Kamieniew (50:27 w przewadze)
0:10 Kasperlik – Rac (51:57 w przewadze)
Podhale: Bizub (35:05 Klimowski) – Kolusz, Mrugała, Pugołowin, Majoch, Bondaruk – Szurowski, P. Wsół, Siuty, Bryniczka, Franek – Tomasik, J. Michalski, W. Bochnak, Słowakiewicz, Wielkiewicz – Kamieniecki, Soroka, T. Kapica, Soroka, F. Kapica, B. Wsół. Trener Andriej Gusow.
JKH: Nechvatal – Kostek, Bahaleisza,  Urbanowicz, Pavlos, Razhgals - Bryk, Górny, Kasperik, Rac, Kalns – Jass, A. Sewczenko, R. Nalewajka, Jarosz, Baszirow – Horzelski, Kamieniew, Płachetka, Ł. Nalewajka, Pelarczyk.   Trener Robert Kalaber.


Znakomity występ Lewartowskiego
 
Kibice GKS Tychy mają powody do zadowolenia. Ślązacy rozkręcają się. W piątkowym starciu wygranym z GKS Katowice pokazali się z bardzo dobrej i wygrali w derbach 4:3. Dwa dni później pokazali również klasę w Toruniu. Przez 30 minut hokeiści obu drużyn nie potrafili wpakować krążka do siatki, tę niemoc przełamał Christian Mroczkowski. Odpowiedź gospodarzy była szybka i w 37. minucie Stalowe Pierniki prowadziły 2:1. Później bramki zdobywali już tylko podopieczni Krzysztofa Majkowskiego. Bohaterem meczu był bramkarz Kamil Lewartowski, który obronił aż 44 strzały.
 
Pasy lepsze od Unii
 
Comarch Cracovia wygrała czwarty mecz w tym sezonie. W niedzielę Pasy pokonały na wyjeździe Re-Plast Unię Oświęcim. Spotkanie rozpoczęło się ciekawie – Damian Kapica zdobył bramkę w 47 sekundzie - i trzymało w napięciu do ostatnich sekund. Goście prowadzili 3:2, oświęcimianie walczyli o korzystny wynik, ale nie zdołali zmienić rezultatu.
 
Trzecia wygrana z rzędu
 
Ciarko STS Sanok wygrało pewnie trzecie kolejne spotkanie. Tym razem u siebie z Zagłębiem Sosnowiec. Znowu dobrze prezentował się młody Jakub Bukowski, który zdobył dwie bramki.

KH Energa Toruń – GKS Tychy 2:3 (0:0, 2:2, 0:1)
Re-Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 2:3 (1:2, 1:1, 0:0)
Ciarko STS Sanok – Zagłębie Sosnowiec 6:0 (2:0, 0:0, 4:0)

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze







reklama