Toteż tylko jęk zawodu przeszywał stadion. Celnych strzałów też było jak na lekarstwo. „Szarotki” nie potrafiły poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez Jakubowskiego nawet podczas gry w przewadze, w tym 32- sekundowej w pięciu na trzech. Janowianie bardzo spokojnie neutralizowali poczynania górali w tercji środkowej i czyhali na ich błąd. Taki, w 8 minucie, przytrafił się Suurowi, przy wyprowadzaniu krążka z własnej tercji. Przejął go na niebieskiej Słodczyk i w sytuacji sam na sam backhandem pokonał Zborowskiego.
- Zła była w naszym wykonaniu pierwsza tercja – przyznaje Milan Jančuška.- Przegraliśmy wiele pojedynków jeden na jeden, graliśmy wolno i do tego nie ustrzegliśmy się błędu brzemiennego w skutkach.
Nie pierwszy raz pierwsza tercja jest kiepska w wykonaniu jego podopiecznych. – Nie wiem co się dzieje. Podchodzą do meczu jakby byli śpiący – wzruszał ramionami szkoleniowiec Podhala. A może hokeistom przed meczem potrzebny jest mocny brazylijski napój? Na pobudzenie. Za czasów Ewalda Grabowskiego wypicie kubka czarnej było obowiązkowe.
Dla obu zespołów była to ważna konfrontacja, W przypadku zwycięstwa janowian, żadna z drużyn nie zdobyłaby bonusa, uprawniającego do wygrania jednego spotkania mniej w pierwszej fazie play off. A niewykluczone, że oba zespoły się w niej spotkają. Ślepy los bowiem wskaże czy janowianie, czy też jastrzębianie staną „Szarotkom” na drodze do półfinału.
Od kilku dni trener Podhala zapowiadał, że spotkania z Naprzodem i Tychami trzeba wygrać, by zdobyć bonusy. – To są najważniejsze mecze w tej rundzie – twierdził. – Nie możemy ich „spaprać”. Dlatego w tych potyczkach grać będę na trzy formacje, a w pozostałych na cztery, oszczędzając siły.

Po 40 minutach gry gospodarze byli w weselszych nastrojach, mimo iż wcale rewelacyjnie nie grali. Liczą się jednak gole. Do bramki Jakubowskiego wpadły aż cztery krążki. Podhalanie wykorzystali dwie liczebne przewagi i szkolne błędy janowian. Wyrównał Dutka z ostrego kąta, wykorzystując złe ustawienie golkipera w bramce. Druga bramka to zasługa Kolusza, który zasłonił bramkarza i Zapała ulokował „gumę” w krótkim rogu. Sędzia podał, że Kolusz był autorem bramki. – „Kazek” ( czyli Zapała – przyp. SL) trafił w krótki róg – prostuje Marcin Kolusz. – Gra różnie wyglądała, ale najważniejszy cel został osiągnięty. Wywalczyliśmy bonusa. Teraz kolej na Tychy. Musimy się sprężyć w niedzielę.

Kombinacyjnych akcji było jak na lekarstwo. Toteż dwójkowa akcja Baranyka z Koluszem wzbudziła aplauz na widowni. Szybko wymienili między sobą „gumę” i ostatni zmusił sędziego bramkowego do zapalenia czerwonego światełka.
Chwilę później Działo stracił krążek na niebieskiej linii tercji ataku, przejął go Bakrlik i znalazł się oko w oko z Jakubowskim. – Byłem faulowany – mówi František Bakrlik, który był bardzo aktywny. Zasłużenie wybrany został zawodnikiem meczu. – Uderzył mnie w nogi. Wywróciłem się, ale krążek szczęśliwie z bramkarzem wjechał do bramki. Takie gole też się zdarzają.
Jakubowski protestował, lecz arbiter byli niewzruszony, wskazując na rozpoczęcie gry ze środka lodowiska. – Nie komentuję, bo zbyt daleko byłem od akcji – odpowiadał trener janowian, Krzysztof Kulawik.
W 50 minucie Bakrlik dostrzegł pozostawionego bez opieki Voznika przy drugim słupku, dograł mu „gumę”, a ten dostawił łopatkę kija i ta znalazła się w siatce. 2 minuty później Baranyk nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Odnosiło się wrażenie, że nie chciał zdobyć gola. Jechał bardzo wolno, jakby od niechcenia, pozwalając się dogonić przeciwnikowi. „Barana” znamy z tego, że jak włączy swój bieg, to na metrze odjeżdża przeciwnikowi w siną dal.

22 sekundy przed końcową syreną doszło do przepychanki. Zawodnik Naprzodu był bardzo agresywny, a nowotarżan wybitnie nie chciał z nim walczyć. Sędziowie więc janowianina ukarali podwójną karą mniejszą i dychą za niesportowe zachowanie. Góral dostał 2 minuty. – Kary są dla mnie niezrozumiałe. Gdyby zawodnik Podhala nie prowokował, nie doszłoby do przepychanki - przekonywał Krzysztof Kulawik. - Zgubiły nas kary – dodawał – Źle graliśmy przewagi. Zabrakło nam skuteczności i sił. Któryś mecz z rzędu gramy na niepełne trzy piątki i to było widać.
Podhale Nowy Targ – Naprzód Janów 5:1 (0:1, 4:0, 1:0)
0:1 – Słodczyk (7:35),
1:1 – Dutka – Suur – Bakrlik (23:27 w przewadze),
2:1 – Zapała – Kolusz (30:20 w przewadze),
3:1 – Kolusz – Baranyk (32:20),
4:1 – Bakrlik (35:22 sygnalizowana kara),
5:1 – Voznik – Bakrlik (49:31).
Sędziowali: Porzycki – Pilarski, Bucki (Oświęcim).
Widzów 500.
Podhale: Zborowski; Ivičič – Sroka (2), Suur – Dutka, D. Galant – Łabuz; Baranyk (2) – Zapała (2) - Kolusz, Bryniczka – Voznik – Bakrlik, Malasiński (2) – Dziubiński (4) – Gruszka, Ziętara (2). Trener Milan Jančuška.
Naprzód: Jakubowski; Kurz – Zatko, Pawlak (6) – Kulik (18), Działo (8) – Bernacki; Kačiř - Słodczyk – Pohl (2), Jóźwik (2) – Jastrzębski – Kubenko, Gryc – Salamon – Sowiński, Lukaštik. Trener Krzysztof Kulawik.
Kary: Podhale – 14 min., Naprzód – 36 min.
Złoty kij: Podhale - Bakrlik , Naprzód - Kubenko, Sport - Bakrlik .
Tekst: Stefan Leśniowski










