Pierwsza tercja pod dyktando gości. Gospodarze nie mieli w niej nic do powiedzenia. Ich ataki załamywały się już przed tercją obronną gości, najpóźniej w niej samej. Już w 111 sekundzie mistrzowie objęli prowadzenie. Sulka niczym partner z drużyny wyłożył krążek tyskiemu hokeiście i nie zdołał naprawić błędu. Bepierszcz zagrał do Vitka, a ten położył Raszkę na lodzie i obok niego wpakował „gumę” do pustej bramki. Chwilę później Kartoszkin trafił w słupek. Gdy na ławkę kar powędrował Bagiński ( 5 minut przed końcem tercji), wydawało się, że górale wreszcie skonstruują akcję godną reporterskiego notesu. Tymczasem Zapała stracił krążek próbując wtargnąć do strefy przeciwnika, a Hertl wykorzystał sytuację sam na sam.

Podhale odmienione przystąpiło do drugiej tercji. Od razu zaatakowało. Zapała i Jaśkiewicz jeszcze nie wykorzystali dogodnych sytuacji, ale Jokila, gdy jego zespół grał w przewadze, trafił w krótki górny róg bramki strzeżonej przez Kosowskiego. Tenże zawodnik kilkanaście sekund później mógł doprowadzić do wyrównania, ale przegrał pojedynek sam na sam z ostatnią tyską instancją. Przyjezdni nie zasypiali gruszek w popiele. Kilka razy dostali wolną autostradę od nowotarskich defensorów i po indywidualnych rajdach niemal przez 2/3 lodowiska (Kolusz, Kartoszkin) mieli sytuacje bramkowe. Raszka stawał na wysokości zadania bądź „guma” mijała jego bramkę. W samej końcówce odsłony Michalski mógł doprowadzić do wyrównania.

W trzeciej tercji ataki sunęły to na jedną, to na drugą bramkę. W 52 minucie „szarotki” miały powody do radości. Nieudane wyjście z tercji gości. Krążek przechwycił Sulka i zagrał do Wielkiewicza, który miał przed sobą pustą bramkę. Radość nie trwała długo. Obrońcy Podhala sami sprokurowali sytuację, po której Rzeszutko z najbliższej odległości wepchnął krążek do siatki, ustalając wynik spotkania.
- Ospale weszliśmy w mecz – przyznał Patryk Wronka. – Z każdą minutą graliśmy coraz lepiej. Trudno goni się wynik z taką drużyną jak Tychy. Udało się. Szkoda, że zaraz po zdobytej bramce na remis straciliśmy gola.
- Cieszy zwycięstwo. To był nasz cel. Nie było łatwo, chociaż mecz bardzo fajnie się dla nas ułożył. „Szarotki” grają jednak do końca i mogło być różnie – powiedział Marcin Kolusz.

- Przespaliśmy pierwszą tercję – twierdzi drugi trener Podhala, Marek Rączka. - Brakowało koncentracji i zaangażowania. Na drugą tercję wyszła drużyna odmieniona i pokazała charakter. Szkoda straconej trzeciej bramki. Jeden punkt dawał nam wiele. Pech nas nie opuszcza. Na rozjeździe Gruszka nabawił się kontuzji ( stłuczenie stawu skokowego). Mamy dziury w składzie, bo Neupauer i Bryniczka nadal odpoczywają. W Jastrzębiu zagra już Mrugała.
TatrySki Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 2:3 (0:2, 1:0, 1:1)
0:1 Vitek – Bepierszcz (1:51)
0:2 Hertl (15:25 w osłabieniu)
1:2 Jokila – Haverinen – Zapała (23:23 w przewadze)
2:2 Wielkiewicz – Sulka (51:38)
2:3 Rzeszutko – Vitek (54:21)
Podhale: Raszka; Haverinen – Wojdyła, Tomasik (2) – Sulka, Łabuz – Jaśkiewicz; Różański – Zapała – Jokila (2), Wielkiewicz – McGregor – Wronka, M. Michalski (2) – Daniel Kapica (2) – Tapio, Stypuła – Olchawski – Zarotyński. Trener Marek Ziętara.
Tychy: Kosowski; Kolarz – Ciura, Pociecha (2) – Sokół (2), Kotlorz – Bryk, Hertl – Gazda; Woźnica – Galant – Bagiński (2), Bepierszcz – Rzeszutko – Vitek, Kogut – Komorski – Kolusz, Jeziorski – Kartoszkin – Majoch (2). Trener Jirzi Szejba.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










