- Trudne to były mecze – dodawał. – Miesiąc nie graliśmy i trudno było złapać właściwy rytym. Gospodarze zawiesili nam wysoko poprzeczkę, ale zdołaliśmy ją przeskoczyć. Oba spotkania były ciekaw. Posiadaliśmy optyczną przewagę, ale nie potrafiliśmy jej udokumentować bramkami. To sprawiało, że gospodarzom rosły skrzydła, dostawali wiatr w żagle. Cracovia sprawiała nam problemy w obronie. Przełomowym momentem w pierwszym meczu była trzecia tercja i gol na 5:2, który uspokoił poczynania miejscowych. Dzisiaj wyrównane spotkanie. Zagraliśmy dobrze w ataku, ale niestety szwankuje gra obronna, stąd strata tak dużej ilości goli.
Cracovia – MMKS Podhale Nowy Targ 2:6 (1:3, 0:1, 1:2) i 6:9 (1:1, 2:4, 3:4)
Bramki dla Podhala: Wolski 3, Siuty, Truty, Svitac (I mecz); Svitac 3, Siuty 2, Brynkus, Wolski, Olchawski, Panczakiewicz (II mecz).
MMKS Podhale: Musin – Trzebunia, Huzior, Wolski, Olchawski, Jachimczyk – Habura, Pierzchała, Svitac, Panczakiewicz, Siuty – Truty, Zamarlik, Szuba, Brynkus, Kieta – Kamiński, Faltyn, Franczyk. Trener Paweł Gil. W rewanżu bronił Bizub, nie grał Zamarlik.
Stefan Leśniowski










