06.12.2015 | Czytano: 1878

Twierdza Nowy Targ zdobyta! (+zdjęcia)

Od 26 marca Nowy Targ był niezdobyty. Licznik zatrzymał się na 15 wygranych spotkaniach. Serię przerwał lider z Krakowa.

- Należało się spodziewać, że przyjdzie taki moment. W ciągu dziewięciu dni rozegraliśmy pięć spotkań w mocno okrojonym składzie. Do tego przed meczem wypadł Łabuz (grypa). Musiało się to odbić na naszej dyspozycji – twierdzi Marek Ziętara.

Podhale zbyt dosłownie wzięło sobie do serca dzień Św. Mikołaja, rozdając bogate prezenty. Najpierw w tę postać wcielił się Tomasik. Gdy jego zespół grał w przewadze trafił w nogi Pasiuta w tercji ataku. Mógł jeszcze naprawić błąd, gdyby agresywnie zaatakował napastnika „Pasów”. Tego nie zrobił i krakowianie wyszli na prowadzenie. Długo się nim nie cieszyli. Wronka kapitalnie odegrał krążek Bryniczce, a ten chciał go zagrać do Stypuły. Nie dopuścił do tego obrońca, ale „guma”, odbita od jego kija, wróciła do Bryniczki, który posłał ją do odkrytej bramki. W 8 minucie fenomenalną akcję przeprowadził Wronka. Wszyscy stali w tercji obronnej gości, a on jeździł, jeździł, aż wreszcie rozłożył „Radzika” niczym żabę na lodzie i wpakował krążek do bramki. 4 minuty później w rolę Mikołaja wcielił się Jokila, spod bandy idealnie obsłużył Dziubińskiego, a ten z prezentu zrobił właściwy użytek.

Co gorsza nawet Raszka, najsilniejszy punkt „szarotek”, nie ustrzegł się błędów. Cracovia z każdej pozycji strzelała na bramkę górali. Raszka odbijał „gumy”, aż wreszcie dobił ją Drzewiecki. Ten sam zawodnik, po rozklepaniu defensywy gospodarzy, dołożył tylko łopatkę kija i krążek zatrzepotał w siatce. Nadzieje w serca miejscowych kibiców wlał niezawodny Wronka, ale szybko rywal odpowiedział. Chociaż dopiero po ponad minucie sędziowie sprawdzili wideo, uznali gola i cofnięto czas. Kolejny gol Guzika padł do pustej bramki, po wymanewrowaniu defensywy.

- Pierwsza tercja dobra w naszym wykonaniu. W drugiej postawiliśmy na otwarty hokej, a w tym składzie nie mogło się to udać. Cracovia w tej tercji zamknęła mecz – podsumował Marek Ziętara.

- Oczekiwałem trudnego meczu i taki był w pierwszej tercji. Oba zespoły prezentowały agresywny, szybki hokej. Druga tercja agresywna w naszym wykonaniu, odpowiedzialna gra z tyły, nie dopuszczająca szybkich napastników do bramkowych sytuacji – powiedział Rudolf Rohaczek.

- Po pierwszej fajnej odsłonie w naszym wykonaniu, przyszedł słabszy moment. Cracovia to wykorzystała. Była lepsza, nie sprostaliśmy zadaniu. Można doszukiwać się różnych przyczyn porażki, choćby tej, że któryś mecz z rzędu gramy na trzy piątki. Brakowało świeżości i dynamiki. Zmęczenie dało znać o sobie i parę razy Cracovia nas rozklepała. Głowa nie pracowała na odpowiednim poziomie, a na niej… była czerwona czapeczka. Zbyt dużo rozdaliśmy prezentów – powiedział Krzysztof Zapała.

TatrySki Podhale Nowy Targ – Cracovia 3:7 (2:2, 1:4, 0:1)
0:1 Pasiut (3:58 w osłabieniu)
1:1 Bryniczka – Wronka – Ałeksiuk (5:53)
2:1 Wronka – Ałeksiuk (7:20)
2:2 Dziubiński – Szinagl - Kapica (11:11)
2:3 Drzewiecki – Kruczek – Pasiut (25:10)
2:4 Drzewiecki – Pasiut – Guzik (28:22)
3:4 Wronka – Tomasik – Ałeksiuk (30:01)
3:5 Pasiut – Guzik - Drzewiecki (32:29)
3:6 Guzik – Szinagl – Urbanowicz (39:04)
3:7 Drzewiecki – Pasiut (45:40)
Sędziowali: Wolas – Hyliński i Cudek.
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Wojdyła, Ałeksiuk – Tomasik, Sulka – Różański; Tapio (2) – Zapała – Jokila, Stypuła (2) – Bryniczka - Wronka, Zarotyński (2) – Neupauer – Wielkiewicz. Trener Marek Ziętara.
Cracovia: Radziszewski; Grman – Rompkowski (2), Noworyta (2) – Novajovsky, Kruczek (2) – Wajda, Dutka – Dąbkowski; Damian Kapica – Dziubiński – Szinagl, Domogała (2) – Słaboń – Urbanowicz (4), Guzik – Pasiut – Drzewiecki, Kisielewski – Wróbel (2) - Paczkowski. Trener Rudolf Rohaczek.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama