Te słowa w zupełności oddają to, co się działo na lodowej tafli. Mecz nie był najwyższych lotów. Goście starali się, ale… - Zawiodła skuteczność. Nie mieliśmy też szczęścia – twierdzi Maciej Szewczyk. - Gdyby wynik był na styku, to grałoby nam się o wiele łatwiej. Świetnie bronił Raszka, miał kilka fenomenalnych interwencji. Podobnie jak Witek. Gdyby nie on, to wynik byłby o wiele wyższy.
Na pierwszą bramkę czekaliśmy do 15 minuty, kiedy Unia grała w osłabieniu. Podhale długo czarowało w tercji gości, aż zaczarowało defensywę, która pozostawiła pod bramką nieobstawionego Jaśkiewicza. Wcześniej dwie wyborne sytuacje na otwarcie wyniku zaprzepaścili – Stypuła i Różański. Oświęcimianie nie mieli klarownych sytuacji, próbowali pokonać Raszkę strzałami z dystansu. Witek miał mniej strzałów, ale w 19 minucie po raz drugi skapitulował. Wronka objechał bramkę, zagrał do nadjeżdżającego Tomasika, a ten za moment utonął w objęciach kolegów.

W drugiej tercji Unia strzelała ślepakami. Podhale miało sporo sytuacji, ale tylko jedną wykorzystało. Olchawski wykorzystał błąd obrońcy i bramkarza, i z ostrego kąta wpakował „gumę” do siatki. Więcej bramek widzieli widzowi w ostatniej części meczu. Goście honorowego gola zdobyli grając w przewadze. Piękny strzał w okienko Adamusa. Raszka nie miał szans na obronę. Gospodarze odpowiedzieli dwoma trafieniami obrońców. W sumie defensorzy Podhala cztery razy pokonywali golkipera Unii.
- Czasami obrońcy wyręczają napastników, ale ci pomagają nam w defensywie. Cała drużyna uzupełnia się. Gramy w myśl zasady jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Mecz wyrównany, ale byliśmy skuteczniejsi – mówi Damian Tomasik, strzelec dwóch goli. – Zdobyć dwa gole to fajne uczucie. To drugi taki mój wyczyn. W ubiegłym sezonie dwa razy posłałem krążek do sanockiej bramki.
Meczu z Polonia nie będzie mile wspominał. Nie dokończył meczu, a po nim był opuchnięty, mało co na oczy widział. – Do trzech dni opuchlizna zeszła. To nie było uderzenie krążkiem, tylko starcie z rywalem. Wszedł we mnie łokciem, pękła pleksa i zraniła mi twarz – opowiada.

- W przekroju całego meczu byliśmy lepszym zespołem - powiedział Marek Ziętara i to była jego najkrótsza pomeczowa wypowiedź w tym sezonie. Jego zespół odniósł 12 z rzędu zwycięstwo, na „własnych śmieciach” jest jeszcze niepokonany.
TatrySki Podhale Nowy Targ - Unia Oświęcim 5:1 (2:0, 1:0, 2:1)
1:0 Jaśkiewicz - Jokila – Zapała (14:39 w przewadze)
2:0 Tomasik – Wronka – Ałeksiuk (18:14)
3:0 Olchawski – Daniel Kapica – Sulka (31:58)
4:0 Mrugała – Różański – Bryniczka (44:46)
4:1 Adamus - Bezuszka – Vasatko (45:30 w przewadze)
5:1 Tomasik – Wronka – Ałrksiuk (47:38 w podwójnej przewadze)
Sędziowali: Pachucki – Młynarski i Przyborowski.
TatrySki Podhale: Raszka; Haverinen – Jaśkiewicz, Ałeksiuk – Tomasik, Mrugała – Łabuz, Wojdyła - Sulka; Tapio (2) – Zapała – Jokila, Różański – Bryniczka - Wronka, Zarotyński – Neupauer (2) –Wielkiewicz (2), Stypuła – Daniel Kapcia – Olchawski. Trener Marek Ziętara.
Unia: Witek; Vasatko (2) – Gębczyk, Gabryś – Fiedor, Popiela – Nowotarski, Modrzejewski – Bezuszka (2); Wojtarowicz – Daneczek – Kowalówka, Piotrowicz – Haas – Szewczyk, Malicki (2) – Wanat (2) – Paszek, Adamus (2) – Tabaczek – Budzowski. Trener Josef Dobosz.
Grupa silniejsza
Cracovia – Ciarko Sanok 4:1
GKS Tychy – JKH Jastrzębie, przełożony na 25 listopada
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










