Na wesoło i na luzie(+zdjęcia)
Faworyt był jeden i nie zawiódł. Zresztą chyba nikt nie liczył na niespodziankę. Różnica klas była zbyt duża, by rywal mógł myśleć o niespodziewanym rozstrzygnięciu, a co dopiero się postarać. Każde zwycięstwo podopiecznych Tadeusza Kalaty oscylowało w granicach 50 punktów, a trzeba zaznaczyć, iż kwarty były zaledwie 5-minutowe.
































































