Wielu uważa, że awans do elity byłby cudem i zamazałby właściwy obraz polskiego hokeja. - Od lat nie mamy wypracowanego stylu gry – twierdzi olimpijczyk, Andrzej Słowakiewicz. – Nasza liga nic nie znaczy w Europie. Mistrz Polski w Pucharze Kontynentalnym przegrywa z drugoligową drużyną niemiecką. Czy to normalne? Dzieli nas ogromna przepaść, sportowa, organizacyjna i finansowa nawet do zespołów z zaplecza elity, a więc z drugiego hokejowego świata. Mistrzostwa powinny być poligonem dla młodych zdolnych graczy, a także polskich trenerów. A nie są.
- Trzeba zacząć odważniej stawiać na młodych zawodników. Za dużo w naszej lidze obcokrajowców, dodajmy marnych – mówi Daniel Laszkiewicz.
A poziom krakowskiego czempionatu wcale nie powala na kolana. – Gdy stoję przy bandzie, to widzę, że poziom zbliżony jest do elity. Gdy jednak idę na ostatnie piętro hali, to już ta szybkość gry nie wygląda na elitę – śmieje się Mariusz Czerkawski. - Podoba mi się, że nie ma meczów ważnych i mniej ważnych. Trzeba grać na maksa z każdym. Każdy mecz jest takim siódmym meczem o Puchar Stanleya. Między radością i smutkiem jest bardzo cienka granica.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie Michal Adamowski










