- Emocje były tak duże, że mało było gry jaką sobie zaplanowaliśmy. Takie są mecze o stawkę – powiedział trener Podhala, Jacek Michalski.
Niemrawo rozpoczęły góralki. Pozwoliły się zepchnąć do głębokiej defensywy i efektem tego była utrata gola. Od tego momentu zagrały wysokim pressingiem i Timek doprowadziła do wyrównania. Gospodynie miały jeszcze kilka wybornych sytuacji, ale zamiast strzelać wybierały wariant podania i piłeczka bądź nie dochodziła do adresata, bądź przechwytywana była przez rywalki. A te wyprowadzały kontry i kolejna z nich przyniosła im prowadzenie. Na szczęście odpowiedź nowotarżanek była błyskawiczna (Florczak).
W drugiej tercji błąd obrończyni Zbąszynia, piłeczkę przechwyciła Siuta i idealnie obsłużyła Timek. 3:2. Kolejne minuty to akcje z obu stron, ale sporo w nich było chaosu i niedokładności. Przyjezdne obrały wariant strzałów z każdej pozycji i obrona gospodyń popełniała błędy. Na szczęście Tomczyk ratowała zespół z opresji. Ale to po jej błędzie ( źle wprowadziła piłeczkę do gry) rywalki wyrównały.

Początek trzeciej tercji wystrzałowy w wykonaniu góralek. Zagranie Fuły do Krzystyniak, a ta lokuje piłeczkę w siatce. Radość z prowadzenia nie trwała długo, kolejne gapiostwo gospodyń pod swoją bramką i kolejny remis. Po chwili Fuła otrzymała piłeczkę od Krzystyniak na drugi słupek i trafiła pod poprzeczkę. Przeciwniczki, nie mając nic do stracenia, zaatakowały i gra toczyła się głównie strefie gospodyń. Te jednak wyprowadziły zabójcze kontry i objęły trzybramkowe prowadzenie. Jeśli ktoś myślał, że było posprzątane, to był w błędzie. Kobiety nieobliczalne są i nowotarżanki, na własne życzenie, zdramatyzowały końcówkę. Pozwoliły się dwa razy trafić.

- Zbąszyń przegrywając trzema bramkami nie miał nic do stracenia – twierdzi Jacek Michalski. – Poszedł do przodu i popełniliśmy dwa błędy. Dziewczyny zamiast przeprowadzić piłeczkę do strefy ataku, chciały ją rozegrać z tyłu, a wtedy zawsze jest prawdopodobieństwo, że odbije się od kogoś, nastąpi jej strata i utrata bramki. Takie sytuacje się zdarzają. Szkoda, że zafundowaliśmy sobie nerwową końcówkę. Ale to są emocje, presja wyniku. Chciałbym podziękować naszym sponsorom dzięki, którym dotarliśmy do finału – Agnieszce Wojas i Januszowi Stopiakowi oraz Annie Polaczek, która towarzyszyła nam w poszukiwaniu sponsorów i pieniędzy. A w finale tanio skóry nie sprzedamy. Będziemy walczyć o złoto. Do trzech razy sztuka. Trzeba tylko zagrać kolektywnie. Każda zawodniczka powinna grać dla zespołu, zsynchronizować się z koleżankami.
MMKS Podhale Nowy Targ – MOS Zbąszyń 7:6 (2:2, 1:1, 4:3)
Bramki dla Podhala: Timek 2, Fuła 2, Krzystyniak 2, Florczak.
Stan rywalizacji play off: 2:0
MMKS Podhale: Tomczyk – S. Lech, Dębska, Krzystyniak, Mamak, Fuła – Z. Lech, Grynia, Timek, Florczak, Siuta – Florek, Podlipni, Sopiarz. Trener Jacek Michalski.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










