Jego podopieczni, unihokejowi juniorzy Wiatru, przegrali z Zielonką, mimo iż posiadali ogromną przewagę, ale… zabrakło skuteczności. Z kolei rywalowi wpadały takie bramki, że można było ze zdziwienia oczy wybałuszać.
- Wydawało się, że zmieciemy ich z boiska – mówi trener. - Przez 5 minut nie wąchali piłeczki. Do bramkarza mówię, żeby się ruszał, a on potrząsnął nadgarstkami i… za chwilę puścił bramkę z boku. Potem był rykoszet, bramka kuriozum z połowy boiska. Piłeczka wrzucona lobem. Ich golkiper bronił ze szczęściem i wyczuciem, obronił 30 strzałów. Jedynie co mogę zarzucić chłopakom, bo dobrze grali, to brak skuteczności. Gnietliśmy przeciwnika. Dochodziliśmy go na dwie bramki, a ten kolejny raz zdobywał dziwaczną bramkę. Ostatnie 6 minut graliśmy bez bramkarza i straciliśmy dwa gole. Ale było już wiadomo, że meczu nie wygramy. Jeśli jutro zwyciężymy Nową Łódź, to awansujemy do półfinału mistrzostw Polski. Nieraz przegrana więcej daje niż wygrana.
MUKS Zielonka – Wiatr Ludźmierz 11:6 (5:2, 2:4, 4:0)
Bramki dla Wiatru: Jachymiak 3, Widurski, Kubowicz, Hamrol.
Wiatr: Komperda (10 Udziela) – Pelczarski, Panek, Hamrol, Widurski, Jachymiak – Zacher, Kubowicz, Dzioboń, Słowakiewicz, Szal – Jaskierski, Niziołek, Skalski, Nitka, Staszel. Trener Rafał Pelczarski.
Stefan Leśniowski










