24.08.2014 | Czytano: 2562

V liga: Pierwsza wygrana Jarmuty(+zdjęcia)

AKTUALIZACJA 2 (zdjęcia i relacja): Dziś Jarmuta Kolex Szczawnica pod wodzą nowego trenera zwyciężyła pierwsze spotkanie tego sezonu. Pozostałe nasze podhalańskie zespoły występujące w V lidze zmierzyły się w derbowym spotkaniu gdzie górą nad Huraganem była drużyna z Szaflar.

W minionym tygodniu trener Jerzy Grabara po porażce KS Zakopane z Polanem Żabno zrezygnował z prowadzenia zakopiańskiej drużyny, ale nie odpoczywał długo od piłki. W czwartek został zatrudniony w V ligowej Jarmucie Szczawnica w miejscu swojego aktualnego zamieszkania.

Wcześniej z funkcji trenera drużyny z miasta zdrojowego został zdymisjonowany Andrzej Darlewski. Jarmuta pod kierownictwem nowego szkoleniowca wygrała pierwszy mecz w swoim debiutanckim sezonie w V lidze. Ten historyczny sukces poszedł na konto nowego trenera. Wprawdzie Jarmuta w pierwszych dwu spotkaniach trafiła na mocnych rywali, ale nie zmienia to faktu, że wygrana z Korzenną jest pierwszą wygraną w najwyższej klasie w jakiej dotychczas w swojej krótkiej historii uczestniczyła drużyna ze Szczawnicy. Po kwadransie względnie wyrównanej gry pierwsi szansę na otwarcie wyniku mieli goście. Strzał Szambelana z około 15 metrów w efektowny sposób obronił Jakub Bobak. I właściwie to była najgroźniejsza sytuacja jaką piłkarze Korzennej stworzyli w tym meczu. W rewanżu na bramkę rywali z 12 metrów głową po podaniu Marcina Pietrzaka uderzał Wojciech Wiercioch. Piłka nieznacznie przeszła obok słupka. Ten duet: M. Pietrzak – W. Wiercioch jeszcze wielokrotnie w tym spotkaniu dawał znać o sobie. Powtórka tej sytuacji miała miejsce w 36 minucie i znowu strzał W. Wierciocha nieznacznie minął bramkę rywali. W 38 minucie do piłki odbitej przez obrońców drużyny przyjezdnej dopadł Borucki, ale przy uderzeniu futbolówki pośliznął się i szansy na zdobycie gola nie wykorzystał. Tuż przed przerwą w znakomitej sytuacji strzeleckiej znalazł się Kurowski. Uderzał piłkę z narożnika pola bramkowego ale kapitalną interwencją popisał się Artur Sejud. Bramkarz Korzennej kilkakrotny reprezentant Polski i wieloletni piłkarz klubów ekstraklasy w Korzennej jest grającym trenerem. Równie doskonale Sejud interweniował zaraz po zmianie stron przy rzucie wolnym wykonywanym przez Babika. W 56 minucie kolejna akcja duetu M. Pietrzak – W. Wiercioch zakończyła się celnym strzałem tego drugiego ale piłka nie wpadła do siatki bo zdążył ją z linii bramkowej wybić obrońca. Gdy 65 minucie po potężnym strzale M. Pietrzaka piłka trafiła tylko w poprzeczkę, wydawało się, że pech nie opuści piłkarzy Jarmuty. Tymczasem w 78 minucie po faulu na Pawełczaku gospodarze znowu mieli rzut wolny. I kolejny raz do jego wykonania podszedł Babik. Tym razem stoperowi Jarmuty dopisało szczęście a może znacznie gorzej spisał się Sejud bo piłka zatrzymała się w siatce. I w takich to okolicznościach doszło do historycznego triumfu drużyny ze Szczawnicy w V lidze.

Trener Jarmuty Szczawnica Jerzy Grabara: - Nie był to może wielki mecz w naszym wykonaniu, ale też nie mogę powiedzieć, że nie zasłużyliśmy na wygraną. Wręcz odwrotnie stworzyliśmy sobie zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych a jedną z nich udało się zamienić na bramkę. Wydaje mi się, że wynik jest jak najbardziej adekwatny do boiskowych wydarzeń. Wprawdzie przy strzale z którego padła bramka trochę dopisało nam szczęście ale w innych znacznie klarowniejszych sytuacjach mieliśmy pecha. Tak to już w piłce nożnej zazwyczaj bywa, że suma szczęśliwych i mniej fortunnych przypadków równoważ y się. Jeżeli chodzi o sama grę to mieliśmy zacząć od początku odważnie i rozważnie w środkowej strefie boiska. Jasne, że nie wszystko wychodziło, ale ogólnie byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym i wynik spotkania uważam za absolutnie sprawiedliwy.


Więcej zdjęć poa artykułem...

Jarmuta Kolex Szczawnica – ULKS Korzenna 1:0 (0:0)
1:0 Babik 78.

Jarmuta: Bobak – Ciesielka, Babik, Diop, Jasiurkowski, Kurowski, Mlak, Pietrzak, Czapp (89 Hrydziuszko), Borucki (46 Pawełczak), W. Wiercioch.
Korzenna: Syjud – Bajorek, J. Kantor, M. Kantor, Szeliga (75 Główczyk), Mokrzycki, Rosiek, Wielgus, Dobosz, Olszewski (Kaczmarczyk), Szambelan.


W rozgrywkach V ligi trwa świetna passa drużyny LKS Szaflary. W trzeciej kolejce Szaflary wygrały w Waksmundzie z Huraganem 2:1 i mają komplet punktów.

Spotkanie w Waksmundzie było takim podhalańskimi derbami na poziomie klasy okręgowej. W derbach jak to zwykle bywa dominowała przede wszystkim twarda, nieustępliwa walka.

Lepiej mecz zaczęli gospodarze. Po faulu Nakazy na S. Drożdżu, „jedenastkę" wykorzystał T. Cyrwus. Kto wie jak potoczyłoby się to spotkanie, gdyby chwilę później S. Drożdż nie zmarnował kapitalnej okazji do podwyższenia wyniku. A tak w 19 minucie Szaflary wyrównały, po wzorcowo wyprowadzonym kontrataku, w którego końcowej fazie Baboń dograł wzdłuż linii bramkowej do Marduły, a ten z bliska dopełnił formalności.

Od tego momentu przyjezdni osiągnęli przewagę Uwidoczniła się ona zwłaszcza w drugiej połowie. Co rusz mocno we znaki defensywie gospodarzy dawał się Baboń. Raz po jego strzale piłka przeleciała tuż obok słupka, raz nad poprzeczką, a raz udanie interweniował M. Cyrwus. W 74 min gola mogli zdobyć gospodarze, ale po raz kolejny nie popisał się S. Drożdż. Mecz roztrzygnął się w 84 min. Maciaś do spółki ze Szczerbą odebrali obrońcom Huraganu piłkę tuż przed polem karnym, trafiła ona na lewo do Kłosowskiego, ten niemal z linii końcowej zagrał na piąty metr, gdzie nadbiegający Baboń, dołożył nogę i piłka wpadła do bramki.

W końcowych sekundach gospodarze rzucili się do desperackich ataków i w dosłownie ostatniej akcji meczu bliscy byli wyrównania, ale zmierzającą już do bramki futbolówkę ofiarną interwencją zatrzymał niemal na linii bramkowej jeden z graczy z Szaflar.

- Doprawdy szczęścia to my w tym sezonie nie mamy. W obu wcześniej rozegranych spotkaniach mieliśmy takie sytuacje, których wykorzystanie dało by nam jak nie zwycięstwa to przynajmniej remis. I dzisiaj gdyby swoje szanse wykorzystał Szymek Drożdż wynik mógłby być zgoła inny a tak niestety nasz dorobek punktowy jest więcej niż skromny. Myślę, że byliśmy równorzędnym rywalem dla naszych sąsiadów z Szaflar - powiedział po meczu kierownik Huraganu Waksmund Marek Garcarz.

- Uważam, że zapracowaliśmy na to zwycięstwo. Byliśmy przygotowani na ciężki bój. Uważam, że byliśmy lepszym zespołem. Humory popsuły nam decyzję sędziego, który nas "wykartkował" - ocenił trener Szaflar, Stanisław Budzyk.


Więcej zdjęć poa artykułem...

Huragan Waksmund - LKS Szaflary 1:2 (1:1)
1:0 T. Cyrwus 11 z karnego,
1:1 Marduła 19,
1:2 Baboń 84.

Sędziował: Piotr Firlit z Gorlic.
Widzów: 400

Huragan: M. Cyrwus – T. Cyrwus, S. Garcarz, K. Potoczak, T. Cyrwus – B. Drożdż ŻK (73 M. Garcarz), M. Handzel, A. Mozdyniewicz (89 P. Zagata), B. Mroszczak (58 Gogola ŻK) – W. Zagata, S. Drożdż.
Szaflary: Nykaza – Marek ŻK, Babicz (60 Strama ŻK), Rusnak, Maciaś – Gogolak ŻK, Jarząbek, P. Kamiński (57 Szczerba), Joniak – Baboń ŻK, Marduła (46 Kłosowski ŻK)

Tekst Ryb
Zdjęcia Huragan - Szaflary: Krzysztof Garbacz
Zdjęcia Jarmuta - ULKS: Wojtek (Rzusto)

Komentarze







reklama