- Celem obozu było poprawienie wydolności zawodniczek oraz sprawności ogólnej. Oprócz treningów, zawodniczki miały czas na wspólne rozmowy, spotkania, wyjścia na plażę, na boisko przy szkole i spacer na wydmy – informuje kierownik sekcji Włodzimierz Mamak. I dodaje: - Wspólny pobyt zacieśnił więzi między zawodniczkami, co mamy nadzieję, że zaowocuje w nadchodzącym sezonie.
- Nie było łatwo – twierdzi Zuzanna Pudzisz. - ale zarąbista atmosfera dodawała siły do dalszego treningu. Zajęcia były ciężkie, wyczerpujące, poprawiające naszą kondycję. To był duży wysiłek, ale na szczęście jedzenie było bardzo dobre. Na naszych opiekunów też nie możemy narzekać, ponieważ starali się, aby nic złego nam się nie stało. Pogoda dopisała i tylko raz padało, ale w nocy. Ten dziesięciodniowy obóz sprawi, że na mistrzostwach Polski będziemy miały siłę do przeprowadzania szybkich i pięknych akcji. Na pewno w przyszłym roku będę chciała pojechać do Wicka, aby jeszcze raz przeżyć niesamowitą przygodę.

Ksenia Słowakiewicz również potwierdza, że treningi dawały w kość, ale był też czas na zabawę. - Trzeba było mocno zasuwać – mówi. – Każda z dziewczyn dała z siebie tyle, ile potrafiła. Przy okazji świetnie się bawiliśmy. Towarzystwo było super. Miejsce obozu piękne. Mamy nadzieje, że przygotowania dadzą efekty w sezonie.

- Nie pojechaliśmy tam odpoczywać – przekonuje Karolina Łojek. - Wicko przywitało nas słoneczną pogodą, co pomagało w treningach wytrzymałościowym i szybkościowym. Poza treningami, które były dwa razy dziennie, do dyspozycji miałyśmy orlik oraz salę gimnastyczną. Sporo kilometrów już za nami, a to dopiero namiastka przygotowań do sezonu. Podziękowania dla kadry trenerskiej i opiekunów. Był to mój pierwszy taki wyjazd, ale już dzisiaj wiem, że nie ostatni.
Opr. Stefan Leśniowski










