- No i fajrant.
- Nareszcie chłopcy ode mnie odpoczną, choć niedługo. Zakończyliśmy letnie przygotowania, które składały się z dwóch czterotygodniowych cyklów. Przebiegły zgodnie z planem i jestem z nich zadowolony, bo zawodnicy pracowali naprawdę solidnie. W pierwszej części kładliśmy mocny nacisk na wytrzymałość tlenową i mięśniową. Wprowadziliśmy różne formy gier zespołowych, a także trening integracyjny- wspinaczkę na ściance. Dużo było zajęć w terenie, biegowów interwałowych, jazdy na rowerze, zajęcia w klubie Hi Fitness. W drugiej części akcent położony był na pracę szybkościowo – siłową. Ponownie wiele gier zespołowych, ciężary i kolejny trening integracyjny paintball. To co zaplanowaliśmy, zrealizowaliśmy.
- Dotychczas hokeiści grali latem w piłkę nożna lub koszykówkę, a teraz była siatkówka w hali i na piasku, piłka ręczna, piłko – hokej… Czemu miały służyć te dyscypliny?
- Po pierwsze miały urozmaicić trening. Stąd różne formy gier zespołowych, jak wspominane plus gra w zbijanego. Po drugie – wymagały od zawodnika myślenia, gry kombinacyjnej, grania blisko siebie, agresji, dokładnego krycia, współpracy i wymiany pozycji. Chciałem, by wszystkie te elementy znalazły w tych dyscyplinach swój akcent. Dlatego tak ich dużo.
- Często się zdarza, że w okresie letnim jest dużo urazów, kontuzji. Jak było w twoim zespole?
- Nas dotknęły tylko dwa delikatne skręcenia, która nie wyeliminowały graczy z zajęć. Poza tym nie stało się nic złego. To świadczy, że to co robiliśmy nie było na wariackich papierach, ale przemyślane. Naprawdę z drużyn zaangażowaniem chłopcy podchodzili do zajęć. Było solidne podejście do pracy. Frekwencja też dopisała.
- Zawodnicy dochodzili w trakcie przygotowań. Wielkiewicz najpóźniej dołączył do zespołu. Nadrobi stracony dystans?
- To, że ktoś później dołączył nie było zależne ode mnie. Różne sprawy, a przede wszystkim kontraktowe, spowodowały, iż doszło do takiej sytuacji. Jeśli chodzi o Wielkiewicza, to nie ma innego wyjścia, musi nadrobić stracony czas. Jeśli nie, to będzie to widoczne w każdym kolejnym etapie naszej pracy.
- Pozycja bramkarza będzie pewna po zaangażowaniu Ondrieja Raški?
- Cieszy mnie, że go pozyskaliśmy, bo początek ubiegłego sezonu ta pozycja nie była naszą najmocniejszą stronę. W końcówce ratował nas Andriej Gawriłow, ale ten nie zdecydował się na przedłużenie z nami kontraktu, wybrał KHL i nowo powstały klub w Soczi. O Rašce myślałem już w trakcie poprzedniego sezonu. Nawiązałem z nim kontakt, ale wybrał Sanok. Po sezonie wróciliśmy do rozmów i okazały się skuteczne. Cieszy mnie to. Liczę na niego, że wesprze drużynę z tylu. To, że zna się na bramkarskim fachu przekonał nas w ubiegłym sezonie w barwach Katowic. Pokazał, że potrafi wygrać mecz, że w trudnych momentach wesprze zespół. Liczę, że podobnie będzie u nas.
- Pewnie cieszysz cię także z pozyskania Romana Nemečka do formacji defensywnej. W poprzednim sezonie straszliwie utyskiwałeś na obronę.
- Od dawna powtarzałem, że potrzebuję w zespole dobrego, doświadczonego defensora, który wprowadzi spokój w tyłach. Takiego gracza, który potrafi zagrać w osłabieniu i w przewadze, który potrafi przetrzymać „gumę”, rozpocząć akcję ofensywną dokładnym podaniem i mocno uderzyć na bramkę przeciwnika. Powinien, wedle wszelkich informacji, które do mnie dotarły, takie cechy prezentować.
- Zapewne byłbyś jeszcze szczęśliwszy, gdyby przed wyjściem na lód dołączył do zespołu kolejny obrońca?
- Ma się rozumieć. Chciałbym, by ten decydujący, specjalistyczny okres rozpocząć w komplecie. Liczę, że uda nam się zakontraktować drugiego defensora. Prowadzone są rozmowy, ale trzeba mierzyć siły na możliwości. Nie sztuka znaleźć obrońcę, bo jest ich dużo, ale sztuką jest, by reprezentował odpowiednią klasę i było nas na niego stać.
- Załóżmy pesymistyczny wariant, że 28 lipca tafla nie będzie zamrożona. To skomplikuje pracę?
- Na pewno nie będzie to korzystna sytuacja. 8 sierpnia mamy zaplanowany pierwszy sparing z Cracovią. Ale cóż. Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to będziemy musieli się do niej dopasować. Powtarzam, nie będzie to komfortowa sytuacja, bo planowaliśmy wyjść na lód 28 lipca. Pod tę datę były przygotowywane mecze kontrolne. A tak kilka dni będziemy musieli poruszać się na „sucho” i czekać z niecierpliwością na lód.
- Gdzie wyjeżdżasz na urlop?
- Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów. Okres jest zbyt krótki, a trzeba dobrze przygotować się do drugiej części przygotowań.
Rozmawiał Stefan Leśniowski










