08.06.2014 | Czytano: 1717

III liga: Skończyli jak zaczęli

Dla piłkarzy Porońca Poronin mecz z Wisłą Sandomierz miał być ostatnią „deską ratunku” przed uniknięciem degradacji do IV ligi. Niestety nasz III ligowy jedynak przegrał z kretesem aż 0:4. Wprawdzie 14 miejsce jakie zajął Poroniec w małopolsko-świetokrzyskiej III lidze nie oznacza automatycznego spadku, jednak musiałoby zaistnieć wiele sprzyjających okoliczności, aby Poroniec w tej lidze pozostał.

Trudno w tej chwili  okoliczności analizować,  bo w polskiej piłce nożnej ustalone zasady i regulaminy częstokroć nie są sankcjonowane. Gwoli sprawiedliwości nawet wygrana Porońca nie zmieniłaby miejsca naszej drużyny w tabeli końcowej.

Jakkolwiek potoczą się losy Porońca to trzeba jednoznacznie wskazać, że tak jak kiepsko zaczęli poronianie start w lidze tak w równie marnym stylu zakończyli sezon. Uważni obserwatorzy występów Porońca,  zapewne pamiętają przegrany mecz z Przebojem Wolbrom 3:5. Ten zespół na wiosnę nie przystąpił już do rozgrywek. W tamtym meczu obrońcy Porońca seryjnie popełniali proste błędy, a gracze formacji ofensywnych marnowali wypracowywane  sytuacje. W spotkaniu z Wisłą Sandomierz do tych mankamentów dołączył bramkarz Porońca Juszczyk. Ten doświadczony bramkarz w dwu sytuacjach zachował się jak nowicjusz i goście w odstępie 3 minut zdobyli dwie bramki. Ponieważ napastnicy i pomocnicy Porońca pudłowali w dość dobrych sytuacjach, spotkanie zakończyło się tak jak się zakończyło. Przez pierwsze pół godziny inicjatywę miał Poroniec, a najbliżsi zdobycia goli byli Mateusz Chrobak po uderzeniu piłki głową i Józef Zasadni po strzale z woleja. Kluczowy moment tego meczu miał miejsce w 38 minucie, gdy goście wybili piłkę w własnej połowy do przodu. Juszczyk, źle obliczył lot piłki, a ta po odbiciu się od murawy przeleciała nad bramkarzem Porońca. Doszedł do niej Grębalski i wpakował do pustej bramki. W 41 minucie Juszczyk dał się zaskoczyć Maciejowi Ziółce strzałem w krótki róg i właściwie było po meczu. Wprawdzie w II połowie poronianie atakowali, ale nadal byli nieskuteczni. Wywoływało to irytację sfrustrowanego poczynaniami kolegów Rafała Waksmundzkiego. Może i napastnik Porońca momentami miał rację, szczególnie wtedy, gdy w jednej akcji dał próbkę swoich nieprzeciętnych możliwości ogrywając w polu karnym trzech rywali, ale i on ma wiele sobie do wyrzucenia. Wiele jego zagrań do partnerów było po prostu niecelnych. Atakujący poronianie nadziali się na dwie skuteczne kontry gości, a ci je bezwzględnie wykorzystali i odnieśli w Zakopanem wysokie zwycięstwo. Mieli zatem przyjemny weekend pod Tatrami, bo przedłożyli sobie pobyt do poniedziałku. Mecz sędziowali arbitrzy ze Słowacji.

Poroniec Poronin – Wisła Sandomierz 0:4 (0:2)
0:1 Grębalski 38,
0:2 Ziółko 41,
0:3 Nogaj 74,
0:4 Pacholarz 90.

Sędziował: Michal Zvolanek (Koszyce).
Widzów: 250

Poroniec: Juszczyk – Nowobilski, Prokop, Bartos (69 Gadzina), Kępa (75 Stopka) – Zasadni, Gogola (83 Antoł), Chrobak, Folwarski – Lichacz (58 Grela), Waksmundzki.
Wisła: Wierzgacz – Beszczyński (64 Rzeszutek), Nowik, Pydych, Chorab (61 Gołas) – Pisarek, Kukiełka, Motyl, Piątkowski – Grębalski (69 Pacholarz), Ziółek (58 Nogaj).

Tekst Ryb

Komentarze







reklama