Poroniec wygrał, choć bardzo długo na to się nie zanosiło. Od 13 minuty to goście prowadzili 1:0 i właściwie kontrolowali przebieg spotkania Wprawdzie Poroniec miał dwie okazje na otwarcie wyniku, ale obu nie wykorzystał. W 6 min Rafał Waksmundzki z siedmiu metrów zamiast posłać piłkę do dalszego zupełnie odsłoniętego rogu uderzył w bliższy róg tam gdzie stał bramkarz. Źle uderzył piłkę głową także Bartłomiej Piszczek i ta zamiast do bramki minęła lewy słupek bramki Unii. To była szansa wyśmienita bo odległość od bramki była niewielka. Jak już wspomnieliśmy goście w 13 minucie objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Dawida Sojdy w pole karne Porońca, z piłką minął się Dawid Bartos, a nadbiegający za jego plecami Piotr Drozdowicz tylko lekko trącił futbolówkę i ta wpadła do siatki. W 19 min mogło być 0:2, bowiem goście po faulu na Sojdzie mieli rzut karny. Intencję egzekwującego „jedenastkę” Łukasza Kazika, wyczuł jednak Marcin Juszczyk. Początek drugiej odsłony spotkania nie zapowiadał radykalnej odmiany losów spotkania. Gospodarze wprawdzie atakowali, ale mieli duże problemy ze skonstruowaniem dobrych akcji ofensywnych. Tylko sporadycznie robiło się groźnie w polu karnym tarnowian. Niemniej jednak w 58 min powinien wyrównać Marcin Folwarski, ale po zagraniu Jana Stopki, fatalnie przestrzelił. Gra poronian nieco drgnęła w ostatnim kwadransie. I wreszcie w 80 min, po kolejnym zagraniu Rafała Waksmundzkiego z rzutu rożnego wbiegający na pierwszy słupek Mateusz Chrobak tylko musnął piłkę głową i ta wpadła za plecy Lisaka. Dwie minuty później to Unia miała najlepszą w tej części gry sytuację. Po szybkim kontrataku, w dogodnej pozycji znalazł się Marcel Tyl, ale trafił piłką w słupek. Po chwili akcja przeniosła się na połowę Unii. Po faulu na Folwarskim, Waksmundzki z rzutu wolnego z prawej strony boiska zacentrował, w polu karnym zrobiło się olbrzymie zamieszanie, najprzytomniej zachował się w nim Maciej Lichacz, który uderzył po ziemi i piłka wtoczyła się do bramki tuż przy prawym słupku.

- Wróciliśmy można powiedzieć do krainy żywych. Tylko trzy punkty w tym meczu przedłużały nasze szansę na utrzymanie w lidze. Zaczęliśmy to spotkanie nieźle. Powinniśmy prowadzić po akcji Rafała Waksmundzkiego. Potem oddaliśmy inicjatywę. Unia przez 15 minut grała bardzo dobrze. Strzeliła bramkę, za chwilę mogła podwyższyć, ale świetna interwencja Marcina Juszczyka można powiedzieć nas uratowała, bo przegrywając 0:2 ciężko raczej byłoby się już podnieć. W przerwie meczu, powiedziałem chłopakom, żeby zagrali przede wszystkim dla siebie, żeby spróbowali walczyć, bo nic do stracenia już nie mamy. I już w tej części gry wyglądaliśmy dużo lepiej. Dążyliśmy do zdobycia bramek i udało się nam to w końcówce. Mam nadzieję, że ta wygrana odbuduje wiarę w moich zawodnikach. Teraz już myślami jesteśmy w Myślenicach. Pojedynek z Dalinem może okazać się kluczowym spotkaniem o utrzymanie – podsumował trener Marcin Manelski.

Przeciwko Unii w szeregach Porońca zabrakło Macieja Żurawskiego, który z powodu kontuzji łydki jakiej nabawił się w meczu przeciwko Sole Oświęcim, nie zagra już w tym sezonie. – Z początku było podejrzenie tylko naciągnięcia, ale badanie USG wykazało naderwanie mięśnia. Identyczny urazu nabawił się też Rafa Gadzina. Z obu tych zawodników już skorzystać w tym sezonie nie będę mógł – wyjaśnił Manelski.

Poroniec Poronin – Unia Tarnów 2:1 (0:1)
0:1 Drozdowicz 13,
1:1 Chrobak 80,
2:1 Lichacz 84.
Sędziował: Paweł Kupczak z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Piszczek, Chrobak – Kazik, Pawlak.
Widzów: 200.
Poroniec: Juszczyk – Nowobilski, Bartos, Piszczek, Kępa – Stopka (60 Zasadni), Chrobak, Prokop, Folwarski, Waksmundzki (87 Gogola), Grela (72 Lichacz)
Unia: Lisak – Jamróg (49 Adamski), Więcek, Mikołajczyk, Pawlak – Sojda, Tyl, Ślęzak, Kazik (84 Kamiński) – Wójcik (62 Świątek), Drozdowicz.
Tekst i zdjęcia Ryb










