- W tak zimny i mokry dzień majowy drużyna nas rozgrzała. Dziękuję jej za to – powiedział trener Podhala, Marek Żołądź. W dużym stopniu to jego zasługa, bo bez przerwy przy linii bocznej mobilizował chłopaków. - Cierpliwie zagrajcie. Niech piłka chodzi od nogi do nogi. Niech każda akcja się uda - w koło Macieju powtarzał. Często dodawał: „ruch i do przodu. A przy stałych fragmentach gry: „grajcie na bramkarzu, bo wypluje piłkę”.
Jego podopieczni posiadali inicjatywę, byli częściej w posiadaniu piłki, próbowali różnych sposobów, by oszukać linię defensywną rywala. W pierwszych trzech kwadransach udało im się raz, w drugiej aż cztery razy. Wejście konia zanotował Hajnos, który w odstępie niespełna 60 sekund dwa razy posłał futbolówkę do bramki Ogniwa.
A goście? Rzadko mieli okazję przebywać na połowie gospodarzy, a co dopiero mówić o sytuacjach bramkowych. W pierwszej połowie mieli tylko jedną, 45 minucie, po rzucie wolnym. Drugą zaczęli od dwóch rzutów rożnych i na tym się skończyły ich aktywa.

- Wynik mówi sam za siebie – mówi Marek Żołądź. - Pełna nasza kontrola przez 90 minut nad tym co się działo na boisku. Mimo trudnych warunków atmosferycznych bardzo dobrze zagraliśmy, gra była szybka, na dwa kontakty. Stworzyliśmy dużo sytuacji, zwłaszcza w drugiej połowie. Z pięciu bramek należy się cieszyć i czekać na następny mecz.
Najsłabszym aktorem tego widowiska był arbiter. Nie wiem czy uczulony był na jaskrawy kolor koszulek Podhala, bo ciemne gości nie dostrzegał, głównie przy faulach. W pierwszej połowie atak na Janasika bardzo groźnie wyglądał. Dobrze, że mu rywal nogi nie urwał, ale kartki nie wyciągnął. Nie spostrzegł też jak Janasik był ciągnięty za koszulkę, gdy wychodził na czystą pozycję. Za to nowotarżanin otrzymał kartę, gdy musnął rywala i ten się przewrócił. Innych groźnych fauli gości też nie zauważał. Gdy w końcówce meczu wyciągnął żółty kartonik i pokazał piłkarzowi z Piwnicznej, wszyscy byli zdziwieni jego reakcją.

Momenty były
7 – Ślusarek zagrywa piętą na skrzydło do Antolaka i ten w sytuacji sam na sam trafia w bramkarza.
13 – ni to strzał, ni dośrodkowanie Anioła o mały włos a zaskoczyłoby bramkarza. W ostatniej chwili wybił piłkę, zmierzającą w okienko, na róg.
22 GOL! 1:0 – K. Dudek dośrodkował z rzutu rożnego na krótki słupek, a tam najwyżej wyskoczył Anioł i głową skierował piłkę do siatki.
23 – Antolak sam na sam uderzył za słabo i wprost w bramkarza.
29 – Janasik strzelał; piłka pofrunęła nad bramką.
45 – wolny z 30 metrów dla gości. Wykonuje go Kruczek. Piłka po rykoszecie padła łupem Trutego.
50 – Ślusarek z wolnego w swoim stylu uderzył. Piłkę zmierzającą pod poprzeczkę z trudem wypiąstkował Matiaszek nad poprzeczkę.
59 GOL! 2:0 – cudowna akcja gospodarzy. Antolak ją zainicjował podaniem do Ślusarka, który głową zgrał piłkę. Antolak w tempo podał na skrzydło do K. Dudka, który po wtargnięciu w pole karne zagrał wzdłuż piątki na drugi słupek do Misiury, a ten dopełnił formalności.
75 GOL! 3:0 – Hajnos w „uliczkę” do Janasika, a ten z 16 metrów płaskim strzałem pokonał golkipera Ogniwa.
88 GOL! 4:0 – piłka stanęła w błocie przed pustą bramką i Hajnosem. Ten nie mógł takiej okazji zmarnować.
89 GOL! 5:0 – Uderzenie Hajnosa w przeciwległy róg bramki. Piłka odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce.

NKP Podhale Nowy Targ – Ogniwo Piwniczna Zdrój 5:0 (1:0)
1:0 Anioł (K. Dudek) 13 głową do rzucie rożnym
2:0 Misiura (K. Dudek) 59
3:0 Janasik (Hajnos) 75
4:0 Hajnos (Mastalski) 88
5:0 Hajnos (K. Dudek) 89
Sędziował Krzysztof Ziaja z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Anioł, A. Dudek, Janasik, Ślusarek – Damasiewicz.
NKP Podhale: Truty – Anioł (82 Czapp), Bobek, Gąsiorek, K. Dudek, A. Dudek (72 Augustyn), Janasik (86 Mastalski), Hałgas, Misiura, Antolak, Ślusarek (68 Hajnos).
Ogniwo: Matiaszek – Kamiński, Cetnarowski, Damasiewicz, Kruczek, Radzik, Wójcik, Dropek (68 Dulak), Izworski, Malik, Lizoń.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian
Derby dla Szaflar
Podhalańskie derby naszych V ligowców: Szaflar z Huraganem Waksmund wygrane przez gospodarzy, ale tym razem tych z Szaflar. Na jesieni w Waksmundzie wygrał Huragan 1:0. W jakże odmiennych nastrojach po tym meczu są obie drużyny. Dla piłkarzy LKS Szaflary to trzecie z rzędu zwycięstwo, natomiast dla waksmundzian to trzecia z rzędu przegrana.
Na początku spotkania bardzo aktywny był lider Szaflar Florian Kamiński. Po jego dwu strzałach piłka odbijała się od obrońców, albo Rejczak wybijał futbolówkę poza bramkę. Gospodarze wykonywali rzuty rożne a po jednym z nich strzał głową Babonia nieznacznie przeszedł nad spojeniem. W rewanżu goście po swojej akcji wywalczyli rzut wolny pośredni z 16 metrów. Uderzona piłka po rykoszecie od muru wyszła poza bramkę. Także wolny w wykonaniu Piotra Kamińskiego trafił w zawodników ustawionych w murze. W 20 minucie Maciej Handel wywalczył piłkę na swojej lewej flance i natychmiastowym podaniem uruchomił Młynarczyka. Napastnik Huraganu przy próbie dryblingu w polu karnym został sfaulowany. Podyktowaną „jedenastkę” na gola pewnym strzałem zamienił. T. Cyrwus. Po tej bramce goście poszli za ciosem i starali się podwyższyć rezultat. Strzał K. Waksmundzkiego bramkarz Szaflar sparował na róg. Z kolei po zagraniu piłki w pole karne w bardzo dobrej sytuacji strzeleckiej był Szymon Drożdż, ale nieczysto trafił w piłkę i okazję zmarnował. Gospodarze otrząsnęli się z tej lekkiej przewagi gości i sami zaatakowali. W 38 minucie po wrzucie z autu piłkę w polu karnym dwukrotnie głowami podbili zawodnicy Szaflar a ta trafiła do pozostawionego bez „krycia” P. Kamińskiego, który natychmiastowym strzałem w bliższy róg ulokował futbolówkę w siatce.

Początek drugiej połowy znamionował odważniejszą grę gospodarzy. Piłkarze z Szaflar grali szybciej i bardziej zdecydowanie. W 49 minucie po dwójkowej akcji Babonia z Maciasiem zwrotne podanie w polu karnym otrzymał ten pierwszy. Uderzył wprawdzie na bramkę Huraganu, ale nazbyt bojaźliwie aby lekkim strzałem pokonać Rejczaka. Parę minut później rajd na bramkę Huraganu przeprowadził Maciaś i gdyby zahaczany przewrócił się w polu karnym sędzia miałby podstawę aby podyktować rzut karny. Napastnik gospodarzy starał się jednak utrzymać na nogach, ale piłkę stracił. W 65 minucie gospodarze zdobyli jednak prowadzenie. Do zagranej z rzutu rożnego piłki przed obrońcę Huraganu wyszedł Hajnos i strzałem z bliskiej odległości pokonał Rejczaka. W następnych fragmentach meczu zawodnicy obu drużyn starali się strzałami z dystansu zaskoczyć bramkarzy. Uderzenie F. Kamińskiego z ponad 30 metrów wylądowało na poprzeczce, natomiast strzał B. Mroszczaka nieznacznie minął bramkę Szaflar. Kolejne uderzenie F. Kamińskiego także było trochę niecelne. W 74 minucie gospodarze wykonywali rzut wolny. Zagraną przez P. Kamińskiego piłkę w pole karne próbował wybić J. Mroszczak, ale skiksował i z tego prezentu skorzystał W. Handzel zdobywając trzeciego gola dla Szaflar. Goście dopiero teraz wzięli się do solidniejszej roboty ale gola na 3:2 zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry gdy po technicznym uderzeniu Cyrwusa piłka odbiła się od wewnętrznej strony słupka a następnie od pleców Cisonia i wpadła do siatki. Wprawdzie był to dla Huraganu gol na „otarcie łez” w tym meczu, ale nie bez znaczenia bo w bilansie bezpośrednich spotkań Huragan jest lepszy. Wszak u siebie wygrał 1:0. Jak ważne w sporcie jest pozytywne nastawienie pokazał właśnie ten mecz. Piłkarze Szaflar po dwu zwycięstwach grali z wiarą w kolejny sukces i ostatecznie go odnieśli, zawodnicy Huraganu po dwu kolejnych porażkach grali jakby przygaszeni. Jak obie drużyny zareagują w kolejnych meczach zobaczymy. Huragan na rehabilitację będzie miał okazję już w najbliższą niedzielę gdy na swoim boisku podejmował będzie Sokół Słopnice. Szaflary w najbliższą niedzielę pauzują, kolejny mecz zagrają u siebie 25 maja z Grodem Podegrodzie.
Po meczu trener Huraganu Bartomiej Walczak przyznał, że jego zespół w drugiej połowie był słabszy. Wynik po pierwszej część mecz odzwierciedlał to co działo się na boisku. Powiedziałem chłopakom w szatni, że bez takiej woli walki jaką w tym spotkaniu wykazali się gospodarze nie da się nic więcej ugrać. Uczulałem też swoich zawodników na stałe fragmenty gry i niestety z tych stałych fragmentów gry straciliśmy wszystkie trzy bramki.
Drużynę z Szaflar w tym spotkaniu prowadzili dwaj trenerzy: Stanisław Budzyk – trener koordynator w klubie i Krzysztof Palenik.

LKS Szaflary – Huragan Waksmund 3:2 (1:1)
0:1 Cyrwus 20 z karnego,
1:1 P. Kamiński 38,
2:1 Hajnos 65,
3:1 W. Handzel 74,
3:2 Cyrwus 90.
Sędziował Krzysztof Olchawa z Nowego Sącza.
Żółte kartki: M. Handzel, K. Waksmundzki.
Widzów: 100
Szaflary: Cisoń – W. Handzel, Strama, Hajnos, Marek (84 Kułach) – P. Kamiński (76 Joniak), F. Kamiński, Jarząbek, Czajkowski (62 Szczerba) – Maciaś (70 Gogolak), Baboń.
Huragan: Rejczak – M. Handzel, S. Garcarz, Cyrwus, B. Mroszczak – J. Mroszczak (83 P. Mozdyniewicz), Zagata, K. Waksmundzki, B. Drożdż (66 M. Garcarz) – Młynarczyk (62 B. Handzel), S. Drożdż (74 T. Mroszczak).
Zdjęcia Krzysztof Garbacz










