02.05.2014 | Czytano: 1609

V liga: Zasłużona wygrana i blamaż(+zdjęcia)

We wczorajszym meczu Huragan Waksmund wygrał na swoim boisku z Heleną Nowy Sącz 3:1. Było to absolutnie zasłużone zwycięstwo bowiem gospodarze po zdobyciu dwu bramek w 69 i 75 minucie w końcówce spotkania kontrolowali przebieg meczu nie pozwalając gościom na odrobienie strat.

Kompletnym blamażem zakończyła się natomiast wyprawa drużyny LKS Szaflary do Słopnic gdzie została rozgromiona przez tamtejszy Sokół 7:1. Nasz lider Podhale Nowy Targ w tej kolejce pauzowało.

Mecz w Waksmundzie rozpoczął się od zdecydowanej przewagi gospodarzy. Poza pierwszymi dwoma nieudanymi strzałami na bramkę Heleny sunął atak za atakiem w których to obrońcy zespołu z Nowego Sącza bronili się wybijaniem piłki na rzuty rożne. Po jednym z nich dobrze do zagranej piłki wyszedł Szymon Garcarz, uderzył głową w dalszy róg ale minimalnie chybił. W 12 minucie Maksymilian Potaczek posłał piłkę z lewego skrzydła na drugą stroną poza obronę. Do piłki wystartował Zagata a zawahał się bramkarz i to kosztowało drużynę gości utratę gola bowiem Zagata czubkiem buta posłał piłkę do siatki obok bramkarza. Gdy wydawało się, że gospodarze pójdą za ciosem to niespodziewanie oddali inicjatywę gościom. Co gorsze obrońcy Huraganu zaczęli grać nerwowo sami prokurując groźne sytuacje pod swoją bramką. Między innymi zupełnie nieatakowany Krzysztof Potaczek zagrał ręką w okolicy linii pola karnego. Trener Heleny nawet domagał się „jedenastki” twierdząc, że zagranie nastąpiło w polu karnym. Obaj arbitrzy tego nie potwierdzili i Piotr Firlit podyktował tylko rzut wolny, zresztą źle rozegrany przez piłkarzy Heleny. Druga sytuacja sprokurowana przez Krzysztofa Potaczka omal nie zakończyła się utratą gola. Po jego i kolegów błędach w wymarzonej sytuacji do zdobycia bramki znalazł się Leśniak. Mając praktycznie pustą bramkę z odległości 5 metrów trafił w poprzeczkę po czym zawodnicy gospodarzy wyekspediowali piłkę w pole. W końcówce pierwszej odsłony spotkania po rozegraniu piłki z autu i przebitce głową Zagaty w sytuacji sam na sam znalazł się Szymon Drożdż. Uderzył w dalszy róg ale chybił, trzeba jednak przyznać, że kąt do strzału był duży. Druga połowa meczu rozpoczęła się tak jak pierwsza od ataków gospodarzy, ale w 49 minucie kolejny błąd popełnił K. Potoczak tym razem był to błąd brzemienny w skutek. K. Potoczak próbował wyprowadzić piłkę sprzed swojego pola karnego, ale futbolówkę odebrał mu Kumor. Pomocnik Heleny wpadł z piłką w pole karne uderzył z lewej nogi i pokonał bezradnego w tej sytuacji Rejczaka. Przez pewien okres gra toczyła się w środkowej strefie boiska, ale z czasem zaczęła uwidaczniać się fizyczna przewaga gospodarzy. Tak jak wcześniej to goście byli o ułamki sekund szybsi tak teraz piłkarze Huraganu zaczęli uprzedzać swoich rywali. Następstwem tej przewagi był dwa gole. W 69 minucie rozgrywający dobre spotkanie jako środkowy pomocnik Kamil Waksmundzki posłał piłkę na prawą stronę do wychodzącego na pozycję Bartłomieja Handzela. Obrońca Huraganu rozegrał piłkę z partnerami po czym otrzymał zwrotne podanie w polu karnym. Przymierzył spokojnie z około 10 metrów i zdobył pięknego gola. Sześć minut później Kamil Waksmundzki dokładnym podaniem posłał w bój drugiego z Handzelów Macieja. Ten z łatwością wygrał pojedynek biegowy z obrońcą i w sytuacji sam na sam pewnym strzałem pokonał bramkarza gości. Gdy chwilę później trójka piłkarzy Huraganu bez asysty obrońców podążała na bramkę gości wydawało się, że Huragan będzie prowadził 4:1. Nic z tego piłkarze gospodarzy zmarnowali tę okazję w sposób bezprzykładny. Jednak nawet niewykorzystanie tej szansy nie zaszkodziło gospodarzom bowiem piłkarze Heleny nie mieli atutów aby odmienić wynik meczu. Huragan wygrał z bądź co bądź dotychczas trzecią drużyną ligi.

Trener Huraganu Bartłomiej Walczak: Uważam,że wygraliśmy absolutnie zasłużenie, bo stworzyliśmy więcej sytuacji a niektóre potrafiliśmy zamienić na gole. Goście owszem mieli też okazje ale wszystkie sprokurowane przez nas, co oczywiście nie powinno nam się przytrafiać. Także niewykorzystanie sytuacji trzech na bramkarza nie powinno nam się zdarzyć. Co do samej gry to była ona w naszym wykonaniu nierówna. Było momenty składnych przemyślanych akcji, ale też momenty przestojów i błędów o których już wspomniałem. W końcówce spotkania moim zdaniem uwidoczniła się nasza przewaga kondycyjna co pozwoliło nam nie tylko na zdobycie dwu goli, ale na kontrolę meczu do ostatniej minuty. To daje satysfakcję bo wygraliśmy z trzecią drużyną w tabeli i mamy już 33 punkty. Przed nami jeszcze sześć spotkań na naszym wspaniałym boisku i mam nadzieję, że nie gorszych niż to z Heleną.



Huragan Waksmund – Helena Nowy Sącz 3:1 (1:0)
1:0 Zagata 12,
1:1 W. Kumor 49,
2:1 B. Handzel 69,
3:1 M. Handzel 75.

Sędziował Piotr Filrit z Gorlic.
Żółte kartki: S. Drożdż – Rolka.
Widzów: 300

Huragan: Rejczak – M. Handzel, S. Garcarz, K. Potoczak, M. Potoczak (59 M. Garcarz) – B. Mroszczak, K. Waksmundzki, A. Mozdyniewicz, B. Handzel (72 B. Drożdż) – S. Drożdż (63 Cyrwus), Zagata (84 T. Mroszczak)
Helena: M. Kumor – Rolka, Stafin, Mac, Gryzło – W. Kumor, Laskowski (65 Zaczyk), Sikora, Maciasek – Leśniak (59 Horowski), Bodziony (80 Piwowar).


Blamaż Szaflar
Szaflary pojechały do Słopnic w mocno eksperymentalnym składzie m.in. z juniorem w bramce (Cisoń pauzował za czerwoną kartkę). Mecz jak wskazuje sam wynik, miał mocno jednostronny przebieg. O ile we wcześniejszych meczach piłkarze z Szaflar nawiązywali walkę z rywalami, marnując jednakże przyznawane im rzuty karne to w meczu w Słopnicach nie mieli nic do powiedzenia. Chociaż nikogo nie można skazywać z góry na przegraną to jednak drużyna z Szaflar zdecydowanie podąża ku A klasie. Szkoda bo wcale tak nie musiało być.

Sokół Słopnice – LKS Szaflary 7:1 (3:0)
Szaflary: Rusnak – Baboń, Rzepka, Hajnos (75 Kuranda), Marek (46 Gałdyn) – F. Kamiński, P. Kamiński, Jarząbek, Szczerba – Gogolak, Czajkowski (65 Marduła).

Tekst Ryb
Zdjęcia Ryb i Krzysztof Garbacz

Komentarze







reklama