01.05.2014 | Czytano: 2310

III liga: Szybko rozwiane nadzieje

W piątej minucie spotkania rozgrywanego na stadionie COS w Zakopanem zostały rozwiane nadzieje piłkarzy Porońca i ich sympatyków na korzystny rezultat ligowego meczu z rezerwami Wisły Kraków. Wtedy to właśnie po serii błędów poronińskiej defensywy Chorwat Daniel Klarić dał prowadzenie futbolistom z grody Kraka.

Te przypuszczenia potwierdził przebieg pierwszej połowy spotkania. Była to w zasadzie jednostronna gra pod dyktando zaplecza naszej ekstraklasowej drużyny. Dwadzieścia minut później wiślacy zdobyli drugiego gola, który był konsekwencją ich przewagi i jak się później okazało był to gol ustalający wynik spotkania. Przez pierwszych pięć minut piłkarze Porońca biegali, przesuwali strefę, ale w 5 minucie popełnili w sumie banalny błąd. Dawid Kamiński z okolicy środkowej linii posłał crossowe podanie do dwójki znajdujących się na lewej flance partnerów. Piłkę przejął Tomasz Zając i łatwo ograł Nowobilskiego po czym zagrał wzdłuż bramki. Do podania doszedł Klarić, ale jego pierwszy strzał trafił w jednego z obrońców, który jednak wybijając piłkę podał ja znowu do Klarićia. Ponowny strzał Chorwata po rykoszecie ponad Juszczykiem wylądował w siatce. To jeszcze nie była tragedia, ale kolejna akcja wiślaków potwierdziła, że poronianie będą mieli olbrzymie trudności z odrobieniem straty. Po rajdzie Jakuba Bartosza prawą stroną Prokop przeciął podanie do Klaricia wybijając piłkę na róg. Gdyby tego nie uczynił napastnik Wisły miałby łatwą okazję do uzyskania drugiego gola. W 33 minucie Poroniec miał jednak szansę na doprowadzenie do remisu. Wtedy to po wrzutce piłki w pole karne kilku graczy Porońca znalazło się tuż przed bramkarzem Wisły, jednak żadnemu z nich nie udało się dosięgnąć piłki i tę ostatecznie na róg wyegzekwował obrońca Wisły. Trzy minuty później było już jednak 0:2. Po szybkim kontrataku i prostopadłym podaniu w sytuacji sam na sam znalazł się Zając i pewnym strzałem pokonał Marcina Juszczyka byłego golkipera krakowskiego klubu. W tym momencie w piłkarskiej slangu mówi się że „wszystko zostało już posprzątane” tym bardziej, że Klarić zmarnował doskonałą okazję do zdobycia swojego drugiego gola. Mimo apelu trenera Marcina Manelskiego piłkarze Porońca do końca pierwszej połowy tylko już asystowali na boisku, chcąc doczekać przerwy.

Po zmianie stron gra się nieco wyrównała. Drużyna Wisły nie forsowała już tak tempa a trener Maciej Musiał syn bardziej znanego z piłkarskich dokonań Adama Musiała zaczął przeprowadzać zmiany. Jako pierwszy ze zmienników na murawę wbiegł wychowanek Orawy Jabłonka Dominik Kościelniak. Przez 30 minut jakie przebywał na boisku niczym szczególnym się nie wyróżnił. Inna sprawa,że gra toczyła się w środkowej strefie boiska bez specjalnych zagrożeń z obu stron. Tylko w 65 minucie Zając popędził z piłka lewą strona w takim tempie, że Piszczek mógł tylko oglądać jego plecy. Napastnik wiślackich rezerw spudłował jednak fatalnie z bliskiej odległości. Poronianie mogli zrewanżować się co najwyżej ze stałych fragmentów gry ale były one wykonywane bardzo nieprecyzyjnie co niezwykle irytowało wiceprezesa klubu Jakuba Pawlikowskiego. W samej końcówce spotkania dwukrotnie w bardzo dobrych sytuacjach znalazł się Marcin Grela. Za pierwszym razem po dalekim wykopie Juszczyka wyszedł na pozycję sam na sam z bramkarzem. Strzelił nawet celnie z około 12 metrów ale w to miejsce gdzie stał Bieszczad. Już w doliczonym czasie gry Marcin Grela miał jeszcze bardziej klarowną okazję do zdobycia gola, ale zmarnował ją w sposób nieprawdopodobny. Niestety ta zaprzepaszczona sytuacja tylko potwierdziła zdecydowaną obniżkę formy „Małego” bo taką ksywkę ma w drużynie Porońca Marcin Grela. A może tylko powierzona mu funkcja środkowego napastnika przerasta aktualne możliwości młodego gracza Porońca?

Po raz kolejny trener Porońca Marcin Manelski miał olbrzymie problemy ze skompletowaniem wyjściowej „jedenastki". Z powodu nadmiaru żółtych kartek pauzować musieli tym razem Marcin Folwarski i Rafał Gadzina, a Paweł Kępą wciąż nie mógł grać po czerwonej kartce jaką ujrzał w meczu z Wierną Małogoszcz.

Zdaniem trenerów. Marcin Musiał Wisła II: - Wynik jest dla nas pozytywny i chyba tylko ten fakt mogę uznać za korzyść z tego spotkania. Zdawaliśmy sobie sprawę z problemów Porońca i chcieliśmy ten fakt wykorzystać. Wiedzieliśmy, że nasza szybka agresywna gra musi przynieść bramkowe efekty. Inna sprawa, że stało się to bardzo szybko i przy odrobinie przysłowiowego piłkarskiego szczęścia. Forsowanie dużego tempa gry zaowocowało drugą bramką. To sprawiło, że wynik mieliśmy już pod kontrolą. Były to pozytywne momenty w naszym wykonaniu, jednak mam spore zastrzeżenia, szczególnie do postawy naszych defensorów, bowiem popełniają błędy z poprzednich spotkań. Z tego punktu widzenia nie był to dla nas zupełnie łatwy mecz. Co do możliwości tych zawodników, którzy grają w rezerwach to widzę dla nich większe możliwości w przebiciu się do wyższych lig właśnie poprzez grę z seniorami a nie jak poprzednio w Młodej Ekstraklasie.

Marcin Manelski Poroniec: - Oczywiście Wisła odniosła absolutnie zasłużone zwycięstwo, chociaż i my stworzyliśmy sobie przynajmniej dwie dobre sytuacje do zdobycia goli. Te niewykorzystane sytuacje jak i gra była nacechowane jakimś brakiem wiary i optymizmu, że w tym spotkaniu można coś ugrać. Sytuację pogorszyła jeszcze szybko stracona bramka. Mimo moich apeli aby nie załamywać się z każdą minutą narastała frustracja, która przekładała się na niepotrzebnie łapane żółte kartki. Kilka dobrze zorganizowanych ataków i kilka stałych fragmentów gry to za mało aby z takim rywalem myśleć choćby o remisie. Musimy się bardzo szybko pozbierać, bo przed nami bardzo ważne spotkanie z Popradem Muszyna i na nim się już koncentrujemy. Mam nadzieję, że sytuację poprawi powrót trzech zawodników. Niestety kartki eliminują z tego spotkania Pawła Mroczkę, ale przecież musimy sobie jakoś radzić. Mojego przejścia do Porońca nie traktuję w kategoriach wpadania „z deszczu pod rynnę”. Takie jest życie trenerskie a ja chociaż miałem propozycję z innych klubów wybrałem Poroniec bo nawet lubię ekstremalne wyzwania.

Poroniec Poronin – Wisła II Kraków 0:2 (0:2)
0:1 Klaric 5,
0:2 Zając 36.

Sędziował: Paweł Kupczak z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Chrobak, Mroczka, Stasik – Żemło, Zając.
Czerwona kartka: Stasik (90 za drugą żółtą)
Widzów: 150.

Poroniec: Juszczyk – Stopka (79 Chowaniec), Piszczek, Prokop, Nowobilski (76 Bachleda Baca) – Zasadni, Stasik, Chrobak, Antoł (68 Rzadkosz) – Grela, Mroczka.
Wisła II: Bieszczad – Bartosz, Kujawa, Żemło, Szywacz – Kolanko, Lech (76 Gulczyński), Kamiński, Zając (69 Mordec) – Kuczak (60 Kościelniak), Klaric (90 Witek).

Tekst Ryb

Komentarze







reklama