1/2 finału Chupacabras - Misz Masz 9:10 (4:8), awans Misz Masz
00:28 0:1 A.Bocheński
03:13 1:1 T.Trzebunia - M.Handzel
03:32 2:1 T.Staszel - P.Książkiewicz
07:35 2:2 M.Dziurdzik - A.Bocheński
07:50 2:3 A.Bocheński
08:31 2:4 M.Dziurdzik
10:46 2:5 D.Kwaśnica - M.Dziurdzik
12:06 3:5 B.Augustyn - T.Staszel
14:49 3:6 M.Dziurdzik - D.Kwaśnica
15:57 Chupacabras kara 2 min
17:04 3:7 PP Ł.Ślusarek - J.Lech
17:42 3:8 Ł.Ślusarek - A.Bocheński
19:24 4:8 M.Handzel
23:29 4:9 M.Dziurdzik
25:23 5:9 R.Borowicz
26:06 Misz Masz kara 2 min
27:01 6:9 PP B.Augustyn - K.Pelczarski
27:01 czas dla Misz Masz
29:12 7:9 T.Trzebunia
30:03 7:10 A.Bocheński - R.Frysztak
34:46 Misz Masz kara 2 min
36:16 8:10 PP B.Augustyn - M.Handzel
38:53 9:10 T.Staszel - M.Handzel
39:14 Chupacabras kara 2 min
Pierwszy gol padł już w 28 sekundzie meczu gdy hala przy Al. Tysiąclecia jeszcze nie zapełniła się wszystkimi widzami. Tak szybkie wyjście na prowadzenie chyba za bardzo uspokoiło ekipę Misz Masz, gdyż w 3 minucie w przeciągu 20 sekund rywale zdobyli dwie bramki. Na parkiecie trwał zażarty bój – czego jednak o dziwo nie odzwierciedlał wynik – gdyż ten po pierwszych 20 minutach wskazywał na dominację Misz Masz. Publika w przerwie zastanawiała się czy Chupacabras jest w stanie odrobić aż 4 bramki straty, a kolejnych 3 minutach II połowy – już 5 bramek dzieliło ich od marzeń o walce w finale. Jednakże jak pokazał ten mecz można ze stanu 4:9 dojść rywala na 9:10. Duża w tym zasługa przede wszystkim konsekwencji w grze zawodników w szarych koszulkach. Pokrzykiwania kolegów z ławki „gramy swoje!” najwyraźniej pomogły i na 1 minutę przed końcem regulaminowego czasu gry można było mieć dreszcze z emocji – niezależnie której drużynie się kibicowało. Ostatecznie zwycięsko z tej bitwy a także i całej wojny o finał wyszli zawodnicy Misz Masz. Dla pokonanych – wielkie brawa.
o miejsca 5-7 Wikar Podhale - Aula Bonamedica 12:9 (4:5)
01:32 Wikar Podhale kara 2 min (anulowana ze względu na wykorzystany rzut karny)
01:32 0:1 M.Iskrzycki (karny)
01:44 0:2 A.Kasperek
05:11 1:2 T.Rusnak - Damian Krugiołka
09:07 Aula Bonamedica kara 2 min. (anulowana ze względu na wykorzystany rzut karny)
09:07 2:2 T.Rusnak (karny)
09:41 3:2 Damian Krugiołka
13:20 3:3 M.Iskrzycki - A.Kasperek
14:49 4:3 M.Sąder
18:40 4:4 A.Kasperek - B.Gaj
19:48 4:5 Ł.Chlebda - A.Kasperek
21:25 4:6 Ł.Chlebda - A.Kasperek
26:03 5:6 M.Sąder
27:12 6:6 M.Sąder
28:24 7:6 Damian Krugiołka - Daniel Krugiołka
29:42 8:6 Damian Krugiołka
32:30 9:6 M.Sąder - T.Cholewa
33:13 10:6 M.Sąder - T.Rusnak
33:48 10:7 M.Iskrzycki - B.Gaj
34:22 10:8 A.Kasperek
34:52 11:8 Damian Krugiołka
37:58 11:9 Ł.Chlebda - A.Kasperek
37:58 czas dla Aula Bonamedica
39:52 12:9 M.Sąder
To był dziwny mecz. Osłabiony kadrowo Wikar na ławce rezerwowych miał tylko 1 zawodnika, za to rywale z Auli mogli liczyć na częstsze zmiany w swoim teamie. Jednakże na parkiecie tej różnicy nie było w ogóle widać. Co prawda pierwsi kanonadę w 1 minucie zaczęli gracze Aula Bonamedica , ale wraz upływem czasu do głosu zaczęli dochodzić gracze w niebieskich koszulkach. Do przerwy różnica bramek na tablicy świetlnej była minimalnie na korzyść Auli. Druga połowa upłynęła już pod znakiem przewagi Wikar Podhale, w którego szeregach szczególne groźny dla bramkarza przeciwników okazał się M.Sąder. Jego zespół zdobył aż 6 goli z rzędu i wyszedł na bezpieczne 4 bramkowe prowadzenie. Aula Bonamedica próbowała się odgryzać, ale ten wieczór należał jednak do ekipy Wikar Podhale. Ostatecznie to oni zapisali na swoim koncie kolejne 3 punkty (mają ich już 6) a Aula pozostała z dorobkiem 3 punktów, zdobytych przed tygodniem.
1/2 finału Black Shadows - Wataha 14:5 (5:2), awans Black Shadows
02:34 0:1 R.Kaczmarczyk
02:42 0:2 P.Wiśniewski - P.Kostela
04:31 1:2 W.Pala - S.Kwak
13:37 2:2 S.Kwak - W.Pala
15:03 3:2 K.Sulka - B.Vogel
18:38 4:2 W.Pala
19:03 5:2 A.Burkat
20:32 6:2 A.Burkat
22:36 7:2 S.Kwak
22:59 8:2 K.Sulka - B.Vogel
25:09 9:2 P.Hamrol
27:07 10:2 O.Pieprzak - M.Gąsienica-Makowski
27:49 11:2 K.Sulka - O.Pieprzak
28:49 12:2 B.Vogel - G.Guzik
30:31 13:2 W.Pala - P.Daniel
32:32 14:2 L.Dzioboń - P.Hamrol
34:07 14:3 R.Kaczmarczyk
34:26 14:4 P.Wiśniewski
37:27 14:5 M.Leja
Ostatni akcent tego wieczoru to był pojedynek Black Shadows oraz Wataha. „Czarne Cienie” trochę niespodziewanie przegrały w pierwszym meczu tej pary dwa tygodnie temu, ale potem odrobiły stratę w bilansie meczów a ten ostatni miał pokazać kto z tej pary będzie grać o najwyższy laur ligi. Otwarcie meczu zdecydowanie dla Watahy – druga minuta wstrząsnęła rywalami, kiedy to Wataha wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Jednakże ekipa Black Shadows znana jest z tego, że nie poddaje się i z uporem dąży do celu. Stopniowo zaczęła ona zdobywać bramki a ich licznik w pierwszej połowie zatrzymał się na cyfrze 6. Kto spodziewał się w drugiej części zażartej walki o wyrównania ten się pomylił. Black Shadows wrzuciło „piąty bieg” i stopniowo stopniowo odjeżdżało rywalom. Bramki zdobywali oni jak chcieli i z skąd chcieli. Wydawać by się mogło, że ekipę Watahy albo opanowało zwątpienie albo po prostu brakło im już sił na przeciwstawienie się rozpędzonej lokomotywie w czarnych koszulkach. Pod koniec meczu zawodnikom Watahy udało się zmniejszyć różnicę bramkową do 9 bramek ale wynik 14:5 i tak nie przysparza im chwały. Być może mecze „małego finału” będą dla nich szczęśliwsze, a wszyscy widzowie powinni już zacierać ręce na finałowe boje Black Shadows – Misz Masz.
„W imieniu TKKF Gorce a także Wizji Sportu zapraszam wszystkich kibiców unihokeja do Hali Gorce już w niedzielę 27.04.2014. Zaczynamy tradycyjnie od godziny 19:00. Proszę zabrać zaświadczenia od kardiologa gdyż gwarantuję, że emocji nie zabraknie.” – z uśmiechem powiedział Arkadiusz Marczyk, przedstawiciel Organizatora.
Tekst Arkadiusz Arkadiusz Marczyk










