Górale, którzy ustępowali rocznikowo i fizycznie przeciwnikowi stawiali zacięty opór jedynie w pierwszej tercji. Czuli jednak w kościach wczorajszą trudną potyczkę z KTH.
- Gdybyśmy w pierwszej tercji wykorzystali swoje okazje, to być może inaczej wyglądałoby to spotkanie – mówi trener Podhala, Marek Rączka. – Rywale przewyższali nas warunkami fizycznymi, ale nie ma się czemu dziwić, bo ich szkoleniowiec dysponował czterema piątkami z rocznika 2000, a ja miałem tylko trzech chłopaków urodzonych w tym roku. Pozostali są młodsi. Różnicę wiekową było widać w warunkach fizycznych. Dodatkowo chłopcy czuli trudy wczorajszego meczu. Chwała chłopakom za walkę. Są obolali, ale to jest urok takich turniejów. Będziemy walczyć do końca, chociaż wiemy, że po jutrzejszej potyczce z ŁKH Łódź turniej dla nas się zakończy i wracamy do domu.
MMKS Podhale Nowy Targ – Sielec Sosnowiec 4:11 (0:1, 0:5, 4:5)
Bramki dla Podhala: Wsół, E. Bochnak, W. Bochnak, Brynkus.
MMKS Podhale: Krzystoń ( od 30 do 50 min. Zamarlik) – Kwak, Sulka, W. Bochnak, Wsół, Brynkus – Figas, Kwiatkowski, E. Bochnak, Kapica, Dudzic – Kos, Żółtek, Malasiński. Trener Marek Rączka.
Stefan Leśniowski










