01.04.2014 | Czytano: 2183

Jaki ojciec, taki syn

Jakie drzewo, taki klin, jaki ojciec, taki syn – tak można powiedzieć o rodzinie Podlipnich. Ojciec Zbigniew był czołowym hokeistą Polski, jego syn Rafał idzie w jego ślady. W drugim występie mistrzostw Polski młodzików młody Podlipni zadał cztery nokautujące ciosy gdańskiemu Stoczniowcowi.


- Wszystkie bramki były przedniej urody. Krążek bądź bezpośrednio trafiał w okienko, bądź po odbiciu od słupka i poprzeczki – mówi trener Podhala, Robert Szopiński. - Dzisiaj wszystko mu wchodziło, wczoraj nie mógł się wstrzelić. Obawialiśmy się tego meczu, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Bardzo szybko odebraliśmy mu ochotę do gry. Po 20 minutach prowadziliśmy 3:0 i przy takiej dyspozycji tylko kwestią czasu było, kiedy będziemy zdobywać kolejne gole. Zachowaliśmy koncentrację i po drugiej tercji prowadziliśmy 7:1. Ostatnią część meczu potraktowaliśmy ulgowo. Przegraliśmy ją, a jedną z bramek straciliśmy, gdy graliśmy w przewadze. Za bardzo chłopaki napaliły się na zdobywanie bramek i nadziali się na kontrę. Jutro potykamy się z Tychami o pierwsze miejsce w grupie. Tyszanie potwornie męczyli się z Sosnowcem, przegrywali, a na 3:3 zdobyli gola w podwójnej przewadze. Ostatecznie wygrali 5:4, ale nie zachwycili.

MMKS Podhale Nowy Targ – Stoczniowiec Gdańsk 8:3 (3:0, 4:1, 1:2)
Bramki dla Podhala: Podlipni 4, Chrobak, Huzior, Szewczyk, Pierzchała.
MMKS Podhale: Bizub (Buczek) – Zając, Kamieniecki, Podlipni, Huzior, Chrobak – Maciaś, Pierzchała, Borowicz, Olchawski, Kieta – Szewczyk, Franczyk, D. Worwa, Habura, J. Worwa – Faltyn, Kamiński. Trener Robert Szopiński.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama