30.03.2014 | Czytano: 1671

Na dwóch biegunach(+zdjęcia)

Podhale bliżej, a Szarotka dalej finału mistrzostw Polski w unihokeju kobiet. Podhale na wyjeździe pokonało Jedynkę Trzebiatów, a drugi nowotarski zespół nie wykorzystał atutu swojego boiska, uznając wyższość gdańszczanek w półfinale play off.

Porażka Szarotki 0:8 jest za wysoka na to, co prezentowały podopieczne Lesława Ossowskiego. To one w pierwszym minutach meczu mogły przybyszkom znad morza zadać porażające ciosy. Miały cztery wyśmienite sytuacje na objęcie prowadzenia, ale nie potrafiły trafić nawet do pustej bramki. Trzeba też przyznać, że reprezentacyjna golkipera spisywała się rewelacyjnie. Gdańszczanki w początkowej fazie meczu nie stworzyły sobie groźnej sytuacji. Jednak pierwszy przez nie oddany strzał znalazł drogę do siatki. Za chwilę M. Zapała została pokonana strzałem z dystansu, a trzeci raz piłeczka ją przelobowała. Na pierwszą przerwę schodziły gospodynie z trzybramkowym mankiem. Mimo tego drugą odsłonę rozpoczęły z animuszem, ale kolejny raz pod bramką zawodziły strzelecko. Miały dwie wymarzone sytuacje ( znowu do „pustaka”), po których mogły powrócić do gry. Tak się nie stało, a bardziej doświadczona i poukładana drużyna z Gdańska wykorzystywała każdy najmniejszy błąd gospodyń.

- Nie wierzę, że mecz zakończył się takim wynikiem – mówi Lesław Ossowski. – Gdyby ktoś nie był na meczu, to powiedziałby, że nie istnieliśmy na boisku. A tak nie było. To my pierwsi mieliśmy sytuacje, które mogły sprawić, iż mecz inaczej potoczyłby się. Niestety gdańszczanki były dużo lepsze, lepiej zorganizowane i wyszkolone. Ich ogranie sprawiło, iż potrafiły wykorzystać każde nasze zawahanie. Jeszcze przy stanie 0:3 były okazje, by powalczyć do końca z przeciwnikiem, ale znowu nie wykorzystaliśmy nie stu, ale dwustuprocentowych sytuacji. Strzelaliśmy tragicznie. Tego najbardziej żałuję, bo przy stanie 0:6 już nic się nie dało zrobić.

W wesołych nastrojach z Mrzeżyna wracały unihokeistki Podhala. Zrobiły pierwszy i jakże ważny, bo na wyjeździe, krok w drodze do finału. Tylko w końcówce pierwszej tercji na moment wkradł się niepokój o ich dalsze losy. Szybko okazało się, że niepotrzebnie, bo w drugiej tercji gospodynie już nie miały żadnych atutów, by przeciwstawić się prącej do przodu niczym czołg ekipie Jacka Michalskiego. Trzeba też odnotować powrót do zespołu Eweliny Bryniarskiej, okraszony bramką. Nowotarżanki nie pojechały w najmocniejszym składzie, zabrakło Krzystyniak i Siuty.

- Dobrze weszliśmy w mecz, bo szybko objęliśmy dwubramkowe prowadzenie – komentuje Jacek Michalski. – Niestety w końcówce tercji popełniliśmy dwa proste błędy w obronie i schodziliśmy do szatni przy remisie 2:2. Druga cześć meczu była już w naszym władaniu. Po indywidualnych akcjach zdobywaliśmy gole, a gol do szatni Florczak wprowadził spokój w nasze szeregi. Zaraz po przerwie Fuła zadała gospodyniom kolejny cios, po którym już się nie zdołały podnieść. Myśmy kontrolowali wydarzenia na boisku, miejscowe odgryzły nam się dopiero w samej końcówce, gdy w nasze szeregi wkradło się rozluźnienie. Tutaj trudno się gra, bo nawierzchnia pokryta jest nietypową wykładziną i trudno się do niej dostosować, gdy się na co dzień nie trenuje. U nas była większa chęć wygrania.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Energia Olimpia Osowa Gdańsk 0:8 (0:3, 0:3, 0:2)
Worwa Szarotka: M. Zapała (K. Jachymiak) – Węgrzyn, E. Burdyn, Chowaniec, Kubowicz, E. Piekarczyk – Leśniak, R. Zapała, Kaczmarczyk, Bujak, Al. Burdyn – J. Piekarczyk, Rokicka, Gruszczak. Dziubińska. Trener Lesław Ossowski.

Jedynka Trzebiatów – MMKS Podhale Nowy Targ 4:9 (2:2, 0:4, 2:3)
Bramki dla Podhala: M. Bryniarska 2, Fuła 2, Sopiarz, E. Bryniarska, Florczaki, Florek, Podlipni.
Podhale: Młynarczyk – Dębska, Lech Fula, Florczak, Timek – M. Bryniarska, Florek, Mamak, Sopiarz, Podlipni – E. Bryniarska. Trener Jacek Michalski.

 

Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama