24.03.2014 | Czytano: 2108

PP: Awans Lubania i Huraganu(+foto)

Pucharowy pojedynek Huraganu Waksmund z KS Zakopane miał być dla obu drużyn generalnym sprawdzianem przed zbliżającymi meczami ligowymi już w najbliższy weekend. Gdyby sadzić z wyniku to ten test zdali podopieczni trenera Bartłomieja Walczaka.

Wygrana z bądź, co bądź wyżej notowanym rywalem jest cenna nie tylko z tego powodu, że Huragan awansował do kolejnej rundy, ale daje podstawy do snucia optymistycznej prognozy na ligowe mecze. Porażka zakopiańczyków aczkolwiek zasłużona, co przyznał trener KS Zakopane Jerzy Grabara, nie dała jasnej odpowiedzi, co do formy naszego IV ligowca. Jak nas poinformował trener Grabara w jego zespole w tym meczu zabrakło kilku piłkarzy kandydatów do wyjściowej jedenastki, którzy jeszcze nie zostali zgłoszeni do zespołu seniorów, ale jak zapewnił szkoleniowiec stanie się to niebawem.

Mecz Huraganu z Zakopanem został rozegrany na rezerwowym boisku waksmundzian. Jak na tę porę roku płyta była świetnie przygotowana i zawodnicy nie mogli narzekać na warunki do gry, ale poziom tego meczu nie był zachwycający. Na jego ocenę wpływa fakt, że prawie wszystkie bramki padły po ewidentnych błędach obrońców. Wprawdzie piłka nożna to gra błędów, ale jak na jedno spotkanie tych błędów było zbyt dużo. Początek spotkania to nieznaczna przewaga gospodarzy, ale gola otwierającego wynik zdobyli goście zresztą po swojej pierwszej akcji ofensywnej. Zagraną z rzutu rożnego piłkę w pole karne nie wybili obrońcy Huraganu a ta w zamieszaniu podbramkowym odbiła się od uda Ustupskiemu i wpadła do siatki. Wyrównanie nastąpiło pięć minut później. Po dalekim wrzucie piłki z autu w pole karne zakopiańczyków obrońca Bachleda nieczysto trafił w piłkę ta trafiła do nieobstawionego Młynarczyka, który z bliska ulokował ją w siatce. Po kolejnych 5 minutach zakopiańczycy ponownie wyszli na prowadzenie. Tym razem piłka trafiła do ustawionego na linii pola karnego Stępnia, który błyskawicznie się obrócił i uderzył na bramkę. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, ale dopadł do niej niepilnowany Król i wpakował do bramki. W 25 minucie zagrana piłka w pole karne zakopiańczyków ześliznęła się po głowie Leniewiczowi i niespodziewanie w sytuacji sam na sam znalazł się Szymon Drożdż. Napastnik Huraganu skorzystał z tak sprzyjającej mu okoliczności. Tuż przed zakończeniem pierwszej odsłony spotkania to gospodarze zdobyli gola dającego im prowadzenie. I znowu zakopiańska defensywa popełniła błąd, z którego skorzystał pozostawiony bez opieki obrońca Huraganu Bartłomiej Handzel. W tym momencie zakopiańczycy grali już w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Drabika pokazanej pomocnikowi KS Zakopane za obrazę sędziego.

Drugą część meczu goście zaczęli z wielkim animuszem i wyrównująca bramka wisiała w powietrzu. Zakopiańczycy zdobyli ją jednak dopiero w 75 minucie, gdy ponownie z dystansu strzelał Stępień, ale znowu trafił w poprzeczkę i znowu do odbitej piłki dopadł Król, który bezbłędnie ulokował ją w dalszym rogu bramki. Jednak ten gol to było wszystko, na co tego dnia było stać piłkarzy KS Zakopane. W końcówce spotkania inicjatywę mieli gospodarze i w 83 minucie zdobyli jak się okazało rozstrzygającego gola. Po wrzucie z autu piłkę głową podbił Zagata ta trafiła z kolei na głowę wprowadzonego Tomasza Mroszczaka a piłkarz Huraganu przelobował zakopiańskiego bramkarza i tym sposobem zdobył dla swojej drużyny zwycięskiego gola.

Powiedzieli po meczu. Jerzy Grabara KS Zakopane: Z różnych powodów nie mogliśmy skorzystać w tym spotkaniu z kilku aspirujących do wyjściowej jedenastki zawodników. Dlatego nasz blok defensywny złożyliśmy trochę eksperymentalnie tak na prędce i stad wzięły się te kardynalne błędy, po których gospodarze zdobywali gole. Nasi niżej notowani rywale włożyli w to spotkanie mnóstwo zaangażowania, co przy naszych indywidualnych błędach dało taki a nie inny rezultat. Wynik uważam za sprawiedliwy, aczkolwiek mieliśmy swoje okazje, aby zakończyć to spotkanie korzystniejszym dla nas rezultatem.

Bartłomiej Walczak Huragan Waksmund: Przed tym spotkaniem miałem ambiwalentne odczucia, bowiem z oboma klubami łączyły mnie osobiste kontakty. Przeżyłem w nich, jako zawodnik i trener miłe chwile. Oczywiście teraz jestem trenerem Huraganu i zależało mi na wygranej mojej drużyny. Tak się stało i oczywiście to minie cieszy. Sam mecz nie był jednak porywającym widowiskiem, choć padło w nim sporo bramek, jednak prawie wszystkie po indywidualnych błędach z obu stron. Było dużo walki i zaangażowania, ale i dużo chaosu, co na tym etapie jest raczej typowe. Oczywiście wynik w tym meczu mógłby być zgoła odmienny, chociaż muszę pochwalić swój zespół, że w końcówce zupełnie panował nad sytuacją i tylko małe doświadczenie niektórych zawodników nie dało nam pieczętującej wygraną bramki. Dla tej młodej drużyny i środowiska piłkarskiego Waksmundu to ważna wygrana, budująca morale zespołu i satysfakcję dla działaczy, oraz kibiców.

Huragan Waksmund (V) – KS Zakopane (IV) 4:3 (3:2)
Bramki: Młynarczyk 15, S. Drożdż 25, B. Handzel 45, T. Mroszczak 83 – Ustupski 10, Król 20, 75.

Huragan: M. Cyrwus – B. Mroszczak, K. Potoczak, S. Garcarz, B. Handzel - J. Mroszczak (64 M. Potoczak), A. Mozdyniewicz, T. Cyrwus, M. Garcarz (89 P. Mozdyniewicz) - S. Drożdż (59 Zagata), Młynarczyk (73 T. Mroszczak).
Zakopane: Paszuda (46 Dziedzic) – Bachleda, Leniewicz, Floryn, Wszołek – Ustupski, Babicz (68 Sawina), Drabik, Król – Kłosowski (72 Frasunek), Stępień.


Wolski Lubań Maniowy (iV) – Kotelnica Watra Białka Tatrzańska (IV) 0:0 k. 5:4
Żółte kartki: Kuchta, Marszałek.
Widzów: 300

Lubań: Świerad – Gołdyn, Czubiak, Firek, Karkula (66 Darowski) – Kuziel (46 Górecki), Złocki, Noworolnik, K. Kurnyta (76 Ostachowski) – S. Kurnyta, Ciesielka.
Watra: Rabiasz – Kowalczyk, G. Bochnak, Vresilovic, Drobnak – Marszałek (90 T. Remiasz), Łojek, Zubek (70 Kuszczak), Kuchta – Gacek, Ł. Remiasz.

Tekst Ryb
Zdjęcia Krzysztof Garbacz i Ryb

Komentarze







reklama