Sukces rodził się w wielkich bólach. Górale zwycięską bramkę zdobyli 83 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry. Nowotarżanie jechali dwa na jeden, Podlipni zdecydował się na strzał, bramkarz obronił, lecz napastnik Podhala z powietrza trafił w „gumę” i ta – ku uciesze kolegów – wpadła do siatki. Bardzo ważny gol, bo tylko zwycięstwo premiowało „szarotki” do walki o medale. W przeciwnym razie musiałyby pakować walizki i wracać do domu, a tak spakowały oświęcimian.
- Przed meczem było wiadomo, że bytomianie mają awans zapewniony, bo Unia dopiero po dogrywce pokonała torunian (5:4) – mówi Ryszard Kaczmarczyk. – Dlatego się nie żyłowali. Myśmy grali ambitnie, ale nie stwarzaliśmy klarownych sytuacji. Gola zdobyliśmy z dobitki. W drugiej tercji z dużym wyczuciem i szczęściem bronił im bramkarza. Jednak to bytomianie wyrównani po kontrze, gdy na lodzie była trzecia nasza piątka. W trzeciej tercji, gdy nie wykorzystaliśmy 68 sekundowej podwójnej przewagi, zwątpiłem, że wygramy. Rozrysowałem zawodnikom akcję, a oni tak swoje grali, wszystko robili na odwrót.
MMKS Podhale Nowy Targ – Polonia Bytom 2:1 (1:0, 0:1, 1:0)
Bramki dla Podhala: Panczakiewicz, Podlipni.
MMKS Podhale: Buczek; Jaśkiewicz – Kamieniecki, Wsół – Szewczyk, Zając – Huzior; Kuraś – Panczakiewicz – Chrobak, Podlipni – Siuty – Jachimczyk, Habura – Olchawski – Kieta. Trener Ryszard Kaczmarczyk.
Stefan Leśniowski










