I wyjaśniał: - Oni powinni ciągnąc drużynę, powinni być liderami, a tymczasem stracili trzy jakże ważne gole, które ustawiły mecz. Gole po tych samych błędach. Może mieli słabszy dzień. Nie wiem. Nieraz trzeba podjąć taką decyzję. Dublerzy dostali szansę i powinni gryźć lód na kawałki, by pokazać, walczyć o miejsce w drużynie. Nie zrobili tego. Ta sytuacja miała plusy i minusy. Otrzymałem odpowiedź na kogo mogę liczyć w dalszej perspektywie. Dla sanoczan byliśmy dzisiaj tłem – podsumował.
To była walka Dawida z Goliatem. Ten słabszy dzielnie walczył, na tyle na ile go było stać. Miał swoje szanse, ale nawet w sytuacji sam na sam nie potrafił pokonać Murraya. Za to zbyt łatwo tracił gole. Jednego wbił sobie sam. Ten silniejszy mocno był nabuzowany, grał agresywnie, momentami ostro. Nie miał taryfy ulgowej dla słabszego. Często nie zgadzał się z decyzjami arbitra. Złościł się i wędrował na ławkę kar. – Oni chyba czegoś się najedli? Są jak wygłodniałe wilki, a przecież wysoko prowadzą – dziwił się kibic siedzący obok mnie.

- Niczego się nie najedliśmy – śmieje się Rafał Dutka, wychowanek Podhala, który rozpoczął strzelecki festiwal w 70 sekundzie. – Sędzia wymuszał takie, a nie inne na nas zachowania. Nie mam pojęcia gdzie arbiter dopatrzył się przewinień. Musimy się zastanowić w jakim kierunku ma podążać nasz hokej. Jeśli chcemy grać na wysokim poziomie, to musimy równać do najlepszych, a więc grać agresywnie, twardo. Sędziowie też muszą przyjąć inny kurs. Ściągamy chłopaków z Kanady i dziwią się, że u nas tak się gwiżdże. Niedługo nikt do nas nie przyjedzie, bo powiedzą, że tutaj gra się kobiecy hokej. Był to ważny dla nas mecz, bo chcemy uplasować się na drugim miejscu. Ostatnie dobre występy Podhala zmogły naszą czujność. Wyszliśmy na taflę maksymalnie skoncentrowani. Nie liczyliśmy, że nam tak łatwo pójdzie.
- Polski hokej nie pójdzie do przodu przy takim sędziowaniu – grzmiał Marcin Ćwikła. – Było katastrofalne. Wiele lat grałem w hokeja, ale nie widziałem takiego meczu. Kara dla Dantona przejdzie chyba do historii, bo nie wiem co zrobił. Decyzje arbitra powodowały nerwowość u zawodników. Na szczęście nie doszło do bijatyki. Nie zlekceważyliśmy rywala, co było widać na tafli. Wykorzystaliśmy swoje szanse.

Pierwsze skrzypce grał Martin Vozdecky, który nie łakomił się na gole, lecz wybierał partnerów będących w dogodniejszych pozycjach. Z jego podań padło pięć goli. Po drugiej stronie wyróżniającą postacią był Patryk Wronka.
- Zawiedliśmy kibiców i przede wszystkim samych siebie – powiedział Patryk Wronka. - Nie wyglądaliśmy dzisiaj najlepiej, o czym świadczy rezultat. W poprzednich meczach walczyliśmy jak równy z równym, a tu taka wpadka. Taki wstydliwy wynik. Przegrywaliśmy w tym sezonie wysoko, ale nie byliśmy tak bezradni jak dzisiaj. Trzeba się brać do roboty, bo tak dalej być nie może.

MMKS Podhale Nowy Targ – Ciarko Sanok 1:10 (0:2, 0:3, 1:5)
0:1 – Dutka – Kostecki (1:10)
0:2 – Strzyżowski – Rąpała – Pociecha (14:32)
0:3 – Mahbod – Vozdecky (20:51)
0:4 – Szinagl – Vozdecky (34:27)
0:5 – Kostecki – Vozdecky (39:33)
0:6 – Kloz- Vozdecky (46:49)
1:6 – K. Kapica – Zarotyński (51:19 w przewadze)
1:7 – Mahbod – Kostecki – Besch (55;47 w przewadze)
1:8 – Mahbod - Kostecki – Besch (56:20)
1:9 – Bayrack – Kostecki (58:23)
1:10 – Mahbod – Vozdecky (59:24)
Sędziowali: Paweł Breske (Jastrzębie) – Artur Hyliński i Rafał Noworyta (obaj Oświęcim).
Widzów 800.
Kary: Podhale – 18 min., Sanok – 44 min.
„Złoty kij”: Podhale - Wronka, Sanok - Mahbod , „Sport” - Vozdecky.
Podhale: Niesłuchowski (2); Łabuz – Barajew (4), K. Kapica – Landowski (4), Degtiariew (2) – Tomasik, Jaśkiewicz; Zarotyński – Bryniczka – M. Michalski, Gruszka – Dziubiński – Wielkiewicz, M. Kmiecik (2) – Wronka (2) – P. Kmiecik (2), P. Michalski - D. Kapica – Olchawski, Stypuła. Trener Marek Ziętara.
Sanok: Murray; Richter (2+10) – Kloz, Dutka – Besch (2), Rąpała – Pociecha (2); Szinagl (2+10)– Mahbod – Vozdecky (2), Kostecki – Bayrack – Danton (2), Biały – Zapała (6) – Strzyżowski (4), Mermer – Milan (2)– Wilusz. Trener Miroslav Fryczer.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










