Sobotnie derby mogły zadowolić nawet najwybredniejszego fana unihokeja. Było sporo akcji, walki o każdy centymetr boiska, strzałów, interwencji bramkarzy i ekscytująca końcówka oraz sól każdego meczu – bramki.
Podhale objęło prowadzenie grając w podwójnej przewadze, ale w drugiej tercji to Szarotka się rozstrzelała. Nie tylko zdołała doprowadzić do wyrównania, ale po 40 minutach schodziła na przerwę z jednobramkową przewagą.
- Mieliśmy przestój w trzeciej tercji – mówi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Straciliśmy trzy gole i to zdecydowało o naszej przegranej. Chociaż muszę podkreślić, że dziewczęta bardzo ambitnie grały do końca, nie podłamały się i sprawiły, że widowisko trzymało kibiców w napięciu do ostatniej sekundy. Dobrze graliśmy w obronie. Mecz równy i szala zwycięstwa mogła się przechylić zarówno w jedną jak i w drugą stronę. Dawno nie było tak zaciętych i wyrównanych derbów. Szkoda mi dziewczyn, bo zasłużyły na remis.

- Każde derby są trudne, każdy w nich chce okazać się lepszy – mówi trener Podhala, Jacek Michalski. – Zawodniczki doskonale się znają i w takich meczach wydobywają ukryte pokłady energii i umiejętności. Szkoda, że wcześniej nie wykorzystaliśmy 2-3 doskonałych okazji, bo spokojnie gralibyśmy do końca, a tak końcówka była nerwowa. Przeciwnik nastawiony był na strzały z każdej pozycji i w miarę dobrze to realizował.
- Kluczowa była akcja Chowaniec, po której Szarotka mogła prowadzić 4:2 – twierdzi Ryszard Kaczmarczyk. - Bramkarka wtedy obroniła i poszła kontra, z której padło wyrównanie na 3:3. Chwilę potem Szarotka straciła kolejnego gola i troszkę się rozkleiła. Po złapaniu kontaktu na 5:4 niepotrzebnie zaatakowała na wariata, a jedna zawodniczka dała się ograć jeden na jeden i wpadła bramka. Optyczną przewagę posiadało Podhale, ale Szarotka napędziła rywalowi strachu. Z sytuacji podbramkowych nie wynikało, by Podhale było zdecydowanie lepsze. Zobaczymy co będzie jutro, bo dużo zdrowia kosztował ten mecz Szarotkę.

Miał rację. Szarotka tylko do połowy meczu stawiała zacięty opór, a potem… - Popłynęliśmy – powiedział Lesław Ossowski. - Od połowy meczu nie mieliśmy już argumentów, żeby zrobić krzywdę rywalowi. Byliśmy bardzo niedokładni, nie mieliśmy sił na kontry. MMKS fizycznie lepiej się prezentował. Mógł wyżej wygrać, gdyby nie świetna postawa w bramce K. Jachymiak. Cieszymy się przynajmniej z jej udanego debiutu.
- Mecz dobrze nam się ułożył – przekonuje Jacek Michalski. – Nie traciliśmy bramek po szkolnych błędach, a zdobywaliśmy je. Ustawiliśmy spotkanie w drugiej tercji i potem spokojnie kontrolowaliśmy jego przebieg. Wygrana mogła być znacznie wyższa, bo mieliśmy ku temu okazje. Cztery razy słupek ratował rywalki, nie wykorzystaliśmy też 2-3 stuprocentowych sytuacji. Byliśmy zespołem lepszym. Derby jednak rządzą się swoimi prawami. Zawsze dochodzą dodatkowe emocje. Po sobotnim meczu nieco opadły. Na pierwszy mecz wszyscy się sprężają.

MMKS Podhale Nowy Targ – Worwa Szarotka Nowy Targ 6:5 (1:0, 1:3, 4:2) i 8:2 (2:0, 4:1, 2:1)
Bramki: Fuła 2, Florczak, Siuta, Bryniarska, Timek – Al. Burdyn 2, Chowaniec, E. Burdyn, Kubowicz (I mecz); Fuła 3, Timek 2, Siuta, Podlipni, Mamak – Al. Burdyn, Kubowicz (II mecz).
Podhale: Młynarczyk - Lech, Florek, Podlipni, Krzystyniak, Siuta – M. Bryniarska, Grynia, Fuła, Florczak, Timek – Sopiarz, Skiba, Kowalczyk, Mamak. Trenerzy Jacek Michalski i Arkadiusz Pysz. W drugim meczu nie Grala Krzystyniak, wystąpiła Dębska.
Worwa Szarotka: M. Zapała - Chlebda, Węgrzyn, E. Piekarczyk, Kaczmarczyk, Al. Burdyn – Leśniak, R. Zapała, Kubowicz, E. Burdyn, Chowaniec – Rokicka, Dziubińska, J. Piekarczyk. Trener Lesław Ossowski. W rewanżu w bramce wystąpiła K. Jachymiak.
W innym dwumeczu:
Energa Osowa Gdańsk – Junior Kęblowo 9:1 i 9:2.
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










