Drugi stół wykonał plan, niestety na pierwszym stole żaden z nowotarżan nie punktował. Klag nie wygrał z Michalikiem, choć ich starcie było okrasą widowiska. Niesamowite wymiany, ziemność sytuacji, dramaturgia niemal każdej partii, huśtawka nastrojów – od euforii do przygnębienia. Obaj grali seriami.
„Bajeczna piłka”. „Takie zagranie, w tak trudnym momencie”. „Nieprawdopodobna wymiana”. „Mistrzowska piłka” – to tylko kilka określeń Jana Sowińskiego, który na bieżąco komentował ten kluczowy dla całego spotkania pojedynek. – Popatrz, jak to się wszystko zmienia. Jedna piłka i set ma inny przebieg. Michalik co zaczyna backhandem, wszystko kończy – zwracał uwagę, gdy Klag prowadził w trzecim secie 9:5 i przegrał go do 11.
- Nie ukrywam, że powinienem wygrać 5:0 – mówi grający trener, Tomasz Klag. – Przegrałem, bo popełniłem masę błędów w najważniejszych momentach. Grało mi się dobrze, ale nie punktowałem w kluczowych fragmentach setów. Początek seta otwierałem dobrze, a kończyłem słabo.

W decydującym piątym secie nowotarżanin prowadził 9:7. Wydawało się, że to on zostanie zwycięzcą. – Źle taktycznie rozegrałem tę partię – przyznaje. – Próbowałem szukać krótkiej gry, w której rywal czuł się jak ryba w wodzie. Powinien grać na koniec stołu, bo z tymi zagraniami sobie nie radził. Cały czas grałem długo, a jak traciłem punkty, szukałem krótszej gry. To był gwóźdź do trumny. Przy stanie 9:7 Michalik nie grał nic nadzwyczajnego, oddawał mi piłeczkę. Rozdawałem karty i nie wiem dlaczego nie wygrałem. Zabrakło mi pewności. Mecz pod względem kondycyjnym był dla mnie trudny. Każda wymiana kosztowała mnie mnóstwo zdrowia. Kamil trzymał piłeczkę na stole i żeby wygrać, trzeba było ją odbić 5- 10 razy w każdej akcji.
Większość pojedynków była bardzo zacięta. Mecz trwał 2 godziny i 28 minut. Szczególnie pierwsza partia Mikołaja Kierskiego z Wojciechem Rojem była bardzo długo. – Nie pamiętam takiego wyniku (29:27) po zmianie przepisów. Takie rezultaty bardzo rzadko się zdarzają – twierdzi Jan Sowiński. – Niemniej był to kluczowy moment nie tylko dla tego pojedynku, który ostatecznie zakończył się zwycięstwem Mikołaja, ale dla całego spotkania.

Kierski ograł również Mateusz Zagajewskiego. Nie zwiódł też Marek Mozdyniewicz, który wygrał dwa single. Co ciekawe, po raz pierwszy jego pojedynki nie były najdłuższe. Zawsze to inni kończyli, a on jeszcze odbijał piłeczkę. Rozegrał chyba najszybsze mecze w karierze. A ma problemy z zatokami. Marek, gdy nie grał, opatulony był szalikiem.
- Języczkiem u wagi mogą być deble. Może oba wygramy? – zastanawiał się Jan Sowiński. – Oba zespołu pomieszały pary. Zawodnicy rutynowani grali z młodymi. Można było wygrać oba deble, ale… wyszły na remis – komentował zawiedziony Jan Sowiński.
- Punktu na zwycięstwo mieliśmy szukać także w deblu – przyznaje Tomasz Klag. – Przy ich ustawieniu liczyłem na wygraną. O losach pojedynku zdecydowało ustawienie w przegranym pierwszym secie. Było lepsze dla nas. W drugim ustawieniu trudno nam było wygrać.
Nowotarżanie pierwszą rundę zakończyli na ósmym miejscu z dorobkiem 5 punktów. Liczono na więcej, tym bardziej, iż w rundzie rewanżowej z „kumplami” do spadku zagrają na wyjeździe.

- Liczyłem, że zakończymy ją z dorobkiem 7 „oczek” - mówi Tomasz Klag. - W drugiej rundzie zmieniamy się stołami. Marek i Mikołaj przechodzą na pierwszy stół. Ja, Tomek i Kuba na drugi. Czy będzie lepiej? Czas pokaże. Mikołaja i Marka rywale nie znają jeszcze na pierwszym stole. Ich atutem jest okładzina i nietypowy styl gry. To może być zaskoczeniem dla przeciwników. Oby było. Na pewno boli mnie, że mecze, które powinniśmy u siebie wygrać, zremisowaliśmy. Remisy są dobre na wyjeździe, ale nie we własnej hali. Bielsko zdobywając punkt zrobiło krok do przodu, bo rewanż ma u siebie. Kierski zagrał dzisiaj ładnie. Liczę, że w przerwie świątecznej będzie miał okazję do systematycznego treningu i odrodzi się. Będzie grał jak na początku rundy, kiedy z sześciu pojedynków, pięć zakończył sukcesem. Rundę zakończyliśmy na miejscu barażowym o utrzymanie się. Chcę uciec od barażów, bo rządzą się swoimi prawami. Psychika w nich odgrywa bardzo ważną rolę. Mamy młody zespół, a drużyny z północy mają w składach bardzo doświadczonych zawodników.

Gorce Nowy Targ – BISTS Bielsko – Biała 5:5
I stół
Tomasz Klag – Filip Młynarski 1:3 (5:11, 7:11, 11:9, 6:11)
Tomasz Klocek – Kamil Michalik 1:3 (10:12, 6:11, 11:9, 3:11)
Klag, Mozdyniewicz – Zagajewski, Młynarski 1:3 (9:11, 4:11, 11:9, 10:12)
Klag – Michalik 2:3 (11:6, 9:11, 11:13, 11:2, 10:12)
Klocek - Młynarski 0:3 (7:11, 4:11, 7:11)
II stół
Marek Mozdyniewicz – Mateusz Zagajewski 3:0 (11:9, 11:6, 11:3)
Mikołaj Kierski – Wojciech Roj 3:2 (29:27, 6:11, 6:11, 11:4, 11:4)
Kloce, Kierski – Michalik, Roj 3:1 (11:9, 9:11, 11:9, 11:8)
Mozdyniewicz – Roj 3:0 (11:5, 11:3, 11:2)
Kierski – Zagajewski 3:1 (9:11, 11:8, 11:6, 11:9)
Tekst i zdjęcia Stefan Leśniowski










