Tyszanie nie pozostawili złudzeń kto jest na wyższym poziomie hokejowej edukacji. Wystąpili w roli surowych uniwersyteckich wykładowców. I trudno się dziwić, gdyż szkoleniowiec Podhala dysponuje uczniami, którzy jeszcze nie zdążyli przerobić całego maturalnego materiału, a muszą uczestniczyć w zajęciach akademickich. Profesorowie, jak to na studiach, tym się nie przejęli, chociaż trzeba przyznać, że nie chcieli się pastwić nad studentami. Często zmieniali zestaw pytań, albo zmniejszali go, raz nawet do trzech odpowiedzi (czytaj: gra w podwójnej przewadze). Z tym słuchacze też sobie nie poradzili. Nie zmieścili się w czasie na odpowiedź (88 sekund).
Belfrowie nie znosili fuszerki, natychmiast wymierzali najwyższą karę. Najgorzej szło góralom z odpowiedziami z zakresu defensywy, a z tego tematu było najwięcej zapytań. Minimalnie lepiej było w ofensywie. Poprawnie odpowiedzieli na jedno pytanie, pozostałe były niedopracowane. To nie wystarczyło, by z całości materiału zdobyć zaliczenie. Toteż w indeksie na próżno było szukać dopuszczenia do egzaminu.

- Musimy zdać sobie sprawę jakim składem dysponuje rywal, a jakim my – tłumaczy Marek Ziętara. – Mam młodą drużynę, zbudowaną z 12 juniorów. Wiadomo, ze nie wszyscy będą wielkimi zawodnikami. Tylko kilku z nich wykorzysta szansę i przebije się do składu na następny sezon. Gra na uniwersytecie jest dla nich ogromnym atutem. Mają szanse ogrywać się, podnosić swoje umiejętności i wiele od nich samych zależy jak szansę wykorzystają. Gdy wysyłam ich na mecze Centralnej Ligi Juniorów, to mówili, że widzą ogromną różnicę. Z lekkością i swobodą rozgrywają akcje. Jeśli ma się tak młody zespół, bez motoru napędowego, to trudno o oszałamiające wyniki. Inteligentny człowiek to zrozumie. Realia są takie, a nie inne. My jesteśmy w stanie mieć drużynę w przypadku kłopotów finansowych, w pozostałych klubach, gdy sponsor zakręci kurek, to klub znika z hokejowej mapy. Przeciwnik miał zdecydowaną przewagę, był lepszy. Wiadomo jakim składem gramy, bez ośmiu zawodników. Dla tej młodej drużyny to ogrom. Szkoda, że tylko Tychy nie zgodziły się na zmianę terminu. Pozostałe zespoły zgodziły się. Przy odrobinie dobrej woli śmiało można było przełożyć mecz. Aspekt sportowy miałby wtedy inny wymiar. Cieszę się, że teraz czeka nas przerwa. Mam nadzieję, że będzie to czas, w którym uda mi się na nowo scalić zespół. Wrócić do lepszych występów, które nam się zdarzały we wcześniejszej fazie rozgrywek. Spotkam się też z zarządem i zastanowimy się czy walczymy o ósme miejsce, inwestując w nowych graczy, czy kontynuujemy selekcję i dopiero w następnym sezonie dokooptujemy zawodników, by mieć jedną mocną piątkę. Chcieliśmy się wzmocnić naszymi wychowankami, ale nie udało się, więc 2-4 obcokrajowców możemy szukać.

- Potwierdziliśmy rolę faworyta. Dobrze i skutecznie zagraliśmy. Generalnie było wszystko na plus. Lutowy termin zaproponowany przez Podhale nam nie odpowiadał, bo to czas na reprezentację. W tym czasie 9 zawodników wyjedzie nam na zgrupowanie kadry. Nie chcieliśmy też rozgrywać meczu dwa dni przez Pucharem Polski - argumentował Krzysztof Majkowski, drugi trener GKS-u.
- Nie zagraliśmy tak jak powinniśmy – mówi Sebastian Łabuz. – Borykamy się z kłopotami kadrowymi. Czeka nas dłuższa przerwa i mam nadzieję, że po niej wrócą do gry kontuzjowani gracze i ci, którzy przebywają na zgrupowania kadry młodzieżowej. Wtedy obraz naszej gry się zmieni. O co jeszcze gramy? O jak najlepsze miejsce, o honor i ambicję.

MMKS Podhale Nowy Targ – GKS Tychy 1:9 (0:3, 0:2, 1:4)
0:1 – Parzyszek – Witecki - Baranyk (1:43)
0:2 – Bagiński– Łopuski (7:24)
0:3 – Baranyk – Witecki – Parzyszek (13:04 w przewadze)
0:4 – Vitek – Kolusz – Malasiński (20:44
0:5 – Malasiński – Sulka – Kolusz (28:25)
0:6 – Łopuski – Galant – Bagiński (42:29)
0:7 – Baranyk – Witecki - Parzyszek (43:29)
0:8 – Rzeszutko – Woźnica – Mojžiš (48:30)
0:9 – Kotlorz – Vitek – Sulka (49:26)
1:9 – P. Michalski – M. Kmiecik (53:17 sygnalizowana kara)
Sędziowali: Marczuk- Szachniewicz i Moszczyński (wszyscy Toruń).
Kary: Podhale – 10 min., Tychy – 8 min.
Widzów 300.
Podhale: Rajski; Łabuz (2) – Mrugała (2), K. Kapica (2) – Wojdyła (2), Landowski – Jaśkiewicz; Zarotyński – Bryniczka – M. Michalski, Stypuła – Dziubiński (2) - Szumal, P. Michalski – D. Kapica - M. Kmiecik. Trener Marek Ziętara.
Tychy: Sobecki; Kotlorz – Sulka, Mojžiš – Wanacki (2), Havlik – Sokół, Durak; Malasiński – Kolusz (2) – Vitek, Łopuski – Galant – Bagiński, Baranyk – Parzyszek (2) – Witecki, Woźnica – Rzeszutko – Guzik (2). Trener Jiři Šejba.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










