19.11.2013 | Czytano: 2517

Nerwowy trener(+zdjęcia)

- Wyrównane dwie tercje, z optyczną przewagą Podhala. Bramki straciliśmy po indywidualnych błędach – ocenił mecz były hokeista Podhala, Jacek Kubowicz.

Młodzież Podhala wcale nie ustępowała „Dream Teamowi”, a akcja, po której wyrównała na 1:1, była palce lizać. Wronka przeprowadził indywidualną akcję, objechał bramkę i nagrał na przeciwległy słupek do pustej bramki Kmiecikowi. – Nic szczególnego, staram się grać jak najlepiej i być pożytecznym drużynie. Piotrek był czysty więc mu podałem – powiedział bohater najładniejszej akcji meczu.

„Szarotki” już tradycyjnie nieźle prezentują się w ofensywie, straszą rywala akcjami, ale skuteczność pozostawia wiele do życzenia.

- Mieliśmy sporo dobrych okazji, ale nie trafialiśmy nawet do pustej bramki. Może trzeba chłopakom załatwić piłkarską bramkę, żeby im łatwiej było trafić – ironizował drugi trener Podhala, Rafał Sroka.

Jego podopieczni nieodpowiedzialne zachowują się we własnej tercji, przy wyprowadzaniu krążka. Takie zagrania powodują, że wysiłek idzie na marne grania i jeszcze podcinają skrzydła. Z prezentu Gruszki kryniczanie zdobyli pierwszą bramkę, drugą po koleżeńsku sprezentowali Koluszowi. Przy trzeciej K. Kapica, gdy jego zespół grał w przewadze, nie opanował krążka w strefie ataku. Jemelin przegrał co prawda pojedynek sam na sam z Rajskim, ale przy dobitce Malasińskiego golkiper górali był już bezradny. To był kluczowy moment meczu.

- Gonimy, gonimy i tracimy frajerskie bramki – twierdzi Patryk Wronka. – Jesteśmy podłamani, bo to już któryś mecz z kolei, w którym nie jesteśmy gorsi. Na pewno nie aż tak bardzo, jak wskazywałby na to wynik. Może coś siedzi w naszych głowach? Musimy to przemyśleć, przeanalizować nasze zachowania na lodzie i starać się iść do przodu.

W trzeciej tercji doświadczenie kryniczan wzięło górę. Mimo pewnego zwycięstwa, po końcowym gwizdku arbitra nerwy puściły Igorowi Zacharkinowi, wpisanego do protokołu jako… masażysta. Wdał się w kłótnie i przepychanki z dziennikarzami. Pomylił adresy, bo pretensje miał do gospodarzy, że dwóm jego zawodnikom wybito zęby (Milovanović i Laszkiewicz), a Myjakowi złamano nos.

- Nie chcę komentować tej sytuacji – powiedział Jacek Płachta. – Zdarzają się takie sytuacje. Igor się zdenerwował, bo przyjechaliśmy 15 zawodnikami i trzech zostało uszkodzonych. Nie były to złośliwe faule. Takie zdarzają się w hokeju. Sędzia mógł jednak spokojnie nałożyć kary.

- Nie było złośliwości ze strony naszych zawodników. Przypadek. U nas też dwóm zawodnikom uszkodzono zęby, rozcięto wargi i nie robimy afery. W ferworze walki zawsze ktoś kogoś machnie kijem, uderzy. Nie widzę problemu, żeby robić aferę - ripostował drugi trener Podhala, Rafał Sroka.

- Graliśmy z nimi na styku i znowu straciliśmy głupie bramki – mówi kapitan „szarotek”, Kasper Bryniczka. – Myśmy z kolei nie wykorzystali swoich okazji. Kryniczanie mają dwie kadrowe piątki, mądrze grali z kontry, a my biliśmy głową w mur. Na tle wymagającego rywala dobrze wyglądaliśmy w jeździe, ale zdecydowały detale.

- Pierwszą tercję mentalnie nie zagraliśmy na 100%. Były przestoje w naszej grze - twierdzi Jacek Płachta. - W drugiej zdobyliśmy gole w przewadze i osłabieniu, i zaczęliśmy grać lepiej. Przede wszystkim zaczęliśmy strzelać gole. Sytuacji w Krynicy nie komentuję. Odpowiadam za stronę sportową. Na razie gramy dalej, trudno powiedzieć co będzie dalej. Czekamy co wyniknie.

- Hokej to gra błędów – mówi Rafał Sroka. – Trzy pierwsze bramki straciliśmy po indywidualnych błędach. Boli zwłaszcza trzecia, gdy graliśmy w przewadze. To był ważny gol, który zaważył na dalszym przebiegu meczu. Raziliśmy nieskutecznością. Nie potrafiliśmy skierować krążka nawet do pustej bramki. Trzeba chyba chłopakom ustawić piłkarskie bramki, by trafili. Wynik za duży jak na naszą grę.

MMKS Podhale Nowy Targ – 1928 KTH Krynica 1:6 (0:1, 1:2, 0:3)
0:1 – Majoch - Malasiński (18:39)
1:1 – Kmiecik – Wronka – Gruszka (32:15
1:2 – Kolusz n- Besch – Malasiński (34:04 w przewadze)
1:3 – Malasiński – Jemelin (36:23 w osłabieniu)
1:3 – Kolusz – Majoch – Jemelin (45:27)
1:5 – Pasiut – Jelemin – Laszkiewicz (53:14 w przewadze)
1:6 – Pasiut – Muhonen – Wajda (59:17)

Sędziowali: Wolas- Hyliński (obaj Oświęcim), Pobożniak (Tychy).
Widzów 600.
Kary: Podhale – 6 min., KTH – 8 min.
„Złoty kij”: Podhale - Wronka, KTH - Pasiut , „Sport” - Wronka .

Podhale: Rajski; Łabuz (2) – Mrugała (2), K. Kapica – Landowski, Tomasik – Jaśkiewicz; Wielkiewicz – Bryniczka – M. Michalski, Gruszka – Wronka – P. Kmiecik, Zarotyński (2) – Daniel Kapica – Olchawski, M. Kmiecik – P. Michalski - Stypuła. Trener Marek Ziętara.
KTH: Janin; Besch – Dutka, Milovanović (4) – Wajda, Myjak – M. Kruczek; Kolusz – Majoch – Malasiński (2), Laszkiewicz, Pasiut – Muhonen, Kisielewski – Pesta (2) – Jemelin. Trener Jacek Płachta.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama