Już w 61 sekundzie Podhale straciło bramkę, po stracie krążka na granicy własnej tercji. Druga strata była kuriozalna. Wydawało się, że Rajski skutecznie interweniował, a jednak „guma” znalazła się za jego plecami. Przeważali gospodarze, a Podhale, po szoku, próbowało kontrować. Mieli trzy sytuacje dwa na jeden, a tą najlepszą w 14 minucie. M. Michalski dograł do Bryniczki, ale ten w sytuacji sam na sam spudłował. Chwilę później P. Kmiecik nie trafił z bliskiej odległości w… „gumę”.
- Szkoda tej tercji, bo mieliśmy swoje okazje. Zabrakło wykończenia – powiedział trener Marek Ziętara.
Świetnie dla górali rozpoczęła się druga odsłona. W odstępie 38 sekund doprowadzili do wyrównania. Najpierw P. Kmiecik w zamieszaniu wpakował krążek do siatki, a chwilę później M. Michalski. Odpowiedź gospodarzy była jednak piorunująca. Mojžiš z niebieskiej linii pokonał Rajskiego. W 26 minucie przyjezdni mieli ogromną szansę na wyrównanie. Zarotyński jechał sam na sam z Sobeckim i… posłał krążek wysoko nad bramką. W 36 minucie goście stracili kolejnego gola po strzale spod niebieskiej linii. Takie bramki bolą. Podcinają skrzydła. Przy kolejnych dwóch straconych golach zdrzemnęli się obrońcy. Przy Baranyku stał obrońca, ale nic nie zrobił, by mu przeszkodzić. Pozwolił mu się obrócić się i spokojnie pokonać Rajskiego. Z kolei przy szóstym trafieniu pozostawiono samopas przed bramką Łopuskiego. 8 sekund po tym golu M. Michalski ustalił wynik spotkania.
- Nie można odmówić chłopakom zaangażowania i walki – mówi Marek Ziętara. – To był nasz najlepszy mecz z Tychami w tym sezonie. Szkoda, że zabrakło wykończenia. Przy stanie 2:2 straciliśmy dwa gole z niebieskiej linii. Przy naszej dobrej grze mogliśmy się pokusić o lepszy rezultat. Przy stanie 4:2 było już trudno, bo Tychy w trzeciej tercji grały uważnie w obronie. Nieźle graliśmy w przewadze. Wykorzystaliśmy jedną, a przy następnych zamykaliśmy rywala w tercji i stwarzaliśmy sytuacje.
GKS Tychy – MMKS Podhale Nowy Targ 6:3 (2:0, 3:2, 1:1)
1:0 – Łopuski – Galant (1:01)
2:0 – Guzik – Rzeszutko (9:58)
2:1 – P. Kmiecik – Landowski – K. Kapica (20:25 w przewadze)
2:2 – M. Michalski – Bryniczka (20:38)
3:2 – Mojžiš – Rzeszutko (21:33)
4:2 – Guzik – Rzeszutko – Łopuski (35:50)
5:2 – Baranyk – Witecki – Mojžiš (37:21)
6:2 – Łopuski – Steber Galant (53:25)
6:3 – M. Michalski – Wielkiewicz – Mrugała (53:33)
Sędziowali: Wolas – Hyliński, Noworyta (Oświęcim).
Kary: 10-6 min.
Widzów 1500.
GKS: Sobecki; Kotlorz – Sulka, Mojžiš – Wanacki (2), Havlik – Sokół, Gwiżdż; Vitek (2) – Bagiński – Woźnica, Steber (2) – Galant (2) – Łopuski, Witecki – Parzyszek – Baranyk, Guzik – Rzeszutko – Piorun (2). Trener Jiři Šejba.
Podhale: Rajski; Łabuz – Mrugała, K. Kapica (2) – Landowski, Tomasik – Jaśkiewicz, Wojdyła - ; Wielkiewicz – Bryniczka – M. Michalski (2), Gruszka – Wronka – P. Kmiecik, Zarotyński – D. Kapica (2) – Olchawski, M. Kmiecik – P. Michalski - Stypuła. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










