06.10.2013 | Czytano: 3629

22 sekundy od szczęścia(+zdjęcia)

- Przed pierwszym gwizdkiem ten punkt wzięlibyśmy w ciemno, bo jesteśmy jeszcze na takim etapie, że dopiero uczymy się grać w hokeja. Dużo jest założeń taktycznych, które musimy nauczyć się realizować – przekonuje bohater meczu, Tomasz Rajski.

To był najbardziej zapracowany człowiek na tafli. Bronił momentami fenomenalnie, łapał „gumę” do potężnej łapawicy niczym muchę. A rywal soczyście uderzał. Trzeba też powiedzieć, iż skuteczność oświęcimian mogła ich fanów przyprawić o palpitację serca. Nie potrafili wykorzystać mnóstwa dogodnych sytuacji, trafić nawet z metra do pustej bramki (Tabaček). 

- Naszym mankamentem od kilku spotkań jest brak skuteczności – twierdzi kapitan Unii, Marcin Jaros. – Nie potrafimy trafić do pustej bramki. Fakt, iż Rajski bardzo dobrze bronił. Swoich sytuacji nie wykorzystujemy, a potem dostajemy głupie bramki. Z przebiegu mecze byliśmy lepszym zespołem. Jakbym był kibicem, to nie da się na to patrzeć.

Fatalnie unici rozgrywali przewagi. Tracili krążek w strefie ataku i nadziewali się na kontry. Szkoda, że miejscowi nie zakończyli je golami (Ziętara i Wronka przegrali pojedynki sam na sam), bo być może byłoby po meczu. Podhale prowadziło od 3 minuty 1:0. Gdy ławkę kar opuszczał Łabuz, P. Kmiecik po wtargnięciu do tercji wystrzelił i „guma” znalazła lukę między parkanami Fikrta. Bramkarz Unii nie popisał się.

– To musiało się tak skończyć. Dokąd mógł bezkarnie trwać obstrzał bramki Rajskiego. Jak długo mógł wychodzić z opresji obronną ręką – zauważył kibic. W 33 minucie Jaros wygrał wznowienie ( w tym elemencie oświęcimianie zdecydowanie byli lepsi) po prawej ręce Rajskiego, a Połącarz uderzył z pierwszego spod niebieskiej linii i krążek zatrzepotał w siatce. 70 sekund później Landowski popełnił błąd wykorzystany przez Stachurę.

Z kolei na początku trzeciej tercji bramkarz Unii sprezentował bramkę Ziętarze i Podhale złapało wiatr w żagle. Trener Marek Ziętara przemeblował ataki i zaczęły zionąć ogniem. Lont odpalono dopiero w 58 minucie, gdy K. Kapica pokonał Fikrta. Goście wyrównali 22 sekundy przed końcem po wycofaniu bramkarza i grze sześciu na czterech (Landowski na ławce kar za wystrzelenie krążka poza lodowisko).

- Nie ja zdobyłem gola. Piekarski zmienił lot krążka – prostuje Marcin Jaros.

- Strzał był mocny i widoczny. Tylko krążek odbił się od łyżwy zawodnika z Oświęcimia i zmienił kierunek. Jeszcze trafił mnie w czułe miejsce - to z perspektywy Tomka Rajskiego.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a z sześciu karnych tylko Piotrowicz zdobył gola.

- Już po sparingach mówiłem, iż nie będzie łatwo – twierdzi wychowanek Podhale w oświęcimskim zespole, Jarosław Różański. – Nie wykorzystaliśmy mnóstwa sytuacji. Już po drugiej tercji mecz mógł być rozstrzygnięty. Gra się jednak tak, jak przeciwnik pozwala, a Podhale walczyło jak zawsze i niczym nas nie zaskoczyło. Cieszą dwa punkty.

- Popełniliśmy mnóstwo błędów, nie potrafiliśmy wykorzystać swoich sytuacji. Pierwsza tercja nie była dobra w naszym wykonaniu, w drugiej dominowaliśmy, a w trzeciej oczekiwałem naporu gospodarzy. Nie pomyliłem się. Na koniec szczęście uśmiechnęło się do nas – skomentował trener Unii, Peter Mikula.

- Po pierwszej tercji prowadziliśmy 1:0, ale optyczną przewagę posiadali goście – to opinia Marka Ziętary. – Potem Unia przejęła inicjatywę. Dobrze broniliśmy się i szukaliśmy swych szans w kontratakach. Przegrany bulik we własnej tercji pozwolił gościom wyrównać. Od tego momentu Unia nabrała lekkości i rozpędu. Strata drugiej bramki to kolejny wielki błąd w defensywie. W trzeciej tercji przemeblowałem formacje i zdominowaliśmy grę. Pechowa kara Landowskiego, który wyrzucił krążek za bandę, chociaż twierdzą, że wyszedł po bandzie, pozwoliła gościom wyrównać. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy sprawić ogromną niespodziankę, bo Unia to zespół lodowych wyjadaczy. Jeden punkt nas cieszy.

MMKS Podhale Nowy Targ – Unia Oświęcim 3:4 (1:0, 0:2, 2:1; 0:0) karne 0:1
1:0 – P. Kmiecik – Ziętara - K. Kapica (2:19),
1:1 – Połącarz – Jaros (32:41),
1:2 – Stachura – Adamus (33:51),
2:2 – Ziętara – Wronka (41:05),
3:2 – K. kapica 57:19 w przewadze,
3:3 – Piekarski – Jaros (59:38 w przewadze 4 na 6),
3:4 – Piotrowicz (65:00 karny ).

Sędziowali: Molenda (Tychy) – Smura (Katowice), Polak (Bytom).
Widzów 800.
Kary: Podhale – 16 min., Unia – 24 min.
Złoty kij: Podhale - Ziętara, Unia - Piotrowicz, Sport - Rajski.

MMKS Podhale: Rajski (2); Łabuz (2) – Mrugała (4), K. Kapica – Landowski (4), Gaczoł - Tomasik, Wojdyła - Jaśkiewicz; Zarotyński (2) - Bryniczka - M. Michalski, Ziętara – Wronka (2) - P. Kmiecik, Szumal - D. Kapica - M. Kmiecik, Wielkiewicz - Olchawski - Stypuła. Trener Marek Ziętara.
Unia: Fikrt (10); Kasperczyk – Piekarski, Połącarz (4) - Jakeš, Ciura – Żogała (2); Piotrowicz – Kalinowski (2) – Różański, Wojtarowicz – Tabaček – Jaros (4), Adamus – Stachura – Fiedor, Klaja (2) – Budzowski – Malicki. Trener Peter Mikula.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

 

Komentarze







reklama