12.09.2013 | Czytano: 2136

Światowe granie

10 września o północy minął termin wpłaty wpisowego, by przystąpić do rozgrywek hokejowej ekstraligi. Można więc było wreszcie ustalić terminarz rozgrywek. Na razie na dwie kolejki, dzisiaj ma być podany pełny kalendarz gier.

Formalności dopełniło dziewięć zespołów – Cracovia, JKH GKS Jastrzębie, GKS Tychy, Ciarko Sanok, GKS Katowice, Unia Oświęcim, Polonia Bytom oraz dwa zespoły z tzw. „dzikimi kartami” – MMKS Podhale Nowy Targ i KTH 1928 Krynica. Wcześniej z rozgrywek wycofało się sosnowieckie Zagłębie. 

Wczoraj w Sosnowcu doszło do spotkania przedstawicieli klubów, którzy debatowali nad różnymi wariantami rozgrywek. Tomasz Rutkowski, szef wyszkolenia PZHL, przedstawił trzy warianty. Przepadł wariant, który zakładał pięć rund ( w ostatniej rundzie byłyby zespoły uprzywilejowane, które pełniłyby rolę gospodarza) i cztery rundy. Zwyciężyła opcja sześciorundowa. Kalendarz więc będzie bardzo napięty. By rozegrać w sezonie zasadniczym 48 meczów, trzeba będzie grać nie tylko w piątki i niedziele, ale także we wtorki. A do tego trzeba jeszcze dodać spotkania w fazie play off z udziałem ośmiu zespołów (I runda do trzech zwycięstw, kolejne dwie do czterech). W tym wariancie pierwsze dwie rundy regularnego sezonu będą jednocześnie eliminacjami do grudniowego finałowego turnieju o Puchar Polski. Cztery najlepsze drużyny do finału zakwalifikują się.

Za takim systemem opowiedziało się sześciu przedstawicieli klubów (zabrakło na spotkaniu działaczy z Jastrzębia i Krynicy) i tylko przy jednym sprzeciwie. Przeciwko takiemu graniu jest szkoleniowiec Cracovii, Rudolf Rohaček. – To system dla samobójców, bo mało kto wytrzyma takie tempo, a ucierpi na tym poziom sportowy i drużyna narodowa – powiedział.

Dla innych to wreszcie światowe granie. Wszystkie poważne ligi dotychczas grały i będą grały większą ilość spotkań niż nasza rodzima „najwyższa”. Nikt nie narzeka, tylko ciupie. Nikt też nie robi miesięcznych zgrupowań przed najważniejszymi imprezami sezonu. 8-10 dni przez mistrzostwami świata wszystkim w zupełności wystarcza. Taki trend jest już od dawna. W tych ligach przegrywający w play off rozgrywany odpada, a zawodnicy z tych klubów, którzy są w orbicie zainteresowań selekcjonera, by utrzymać formę, powoływani są na zgrupowania i rozgrywają mecze kontrolne. Tym samym eliminują się, bo po każdej rundzie dochodzą inni gracze.

– Na razie nie dotarł do mnie żaden oficjalny komunikat. Za wcześnie, żeby cokolwiek na ten temat mówić. Niemniej po to zgłosiliśmy drużynę do ekstraligi, by grać jak najwięcej spotkań – twierdzi szkoleniowiec Podhala, Marek Ziętara. - W ubiegłym sezonie rozegraliśmy w pierwszej lidze 22 spotkania. Teraz będzie ich 48. Jak największa ilość spotkań potrzebna jest mojej młodej drużynie. Ona ma się ogrywać, nabierać boiskowego doświadczenia. W ilości nie wiedzę problemu. Dla nas problemem może być kadra U- 20. Bodajże od 20 listopada ma zgrupowanie przed mistrzostwami świata i jeśli znajdzie się w niej 6- 7 moich graczy, to na 7-8 kolejek zostaniemy z 12-13 zawodnikami do grania. Sytuacja może być wtedy dla nas bardzo trudna.

Jego zespół w pierwszych dwóch kolejkach zagra na wyjeździe. W piątek rozpocznie boje w Sanoku, dwa dni później wyjeżdża do Jastrzębia. Kiedy zainauguruje sezon przed własną widownią? Na razie trudno powiedzieć. Rozpiska jest tylko na dwie kolejki. Dzisiaj ma być opublikowany pełny kalendarz spotkań, a jutro już inauguracja w Jastrzębiu. Tamtejszy zespół gościć będzie beniaminka, bytomską Polonię. Mecz rozegrany awansem. Podobnie jak kolejny 17 września Unia – Ciarko Sanok. Oba przed kamerami TVP Sport (18.30 i 18.15).

Czy to oznacza koniec hokejowej wojenki? Są tacy, którzy twierdzą, iż jest cisza przed burzą. Wszyscy oczekują z niecierpliwieniem 15 września. To może być szczęśliwy albo sądny dzień dla prezesa PZHL Piotra Hałasika. W tym dni ma otworzyć kopertę z „darczyńcą” miliona euro. Jeśli nie otworzy, to ma się podać do dymisji, oczywiście, jeśli jest honorowy i dotrzyma słowa.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama