Jego podopieczni rozpoczęli troszkę bojaźliwie, z ogromnym respektem. Doświadczony rywal te momenty zawahania wykorzystał. Najgorsza okazała się 25 minuta, kiedy w odstępie kilku sekund górale stracili dwa gole.
– To był najmocniejszy przeciwnik z jakim dotychczas przyszło nam się potykać – twierdzi Marek Ziętara. – Mający w składzie dobrych obcokrajowców. Ma też wielkie aspiracje na odegranie jednej z głównych ról w lidze. Powiem, że chłopaki zagrali przyzwoicie. Mieliśmy dobre momenty, ale zbyt bojaźliwie podeszliśmy do spotkania i gospodarze to wykorzystali. Od połowy meczu już graliśmy bardziej rozluźnieni i nawiązywaliśmy walkę z rywalem. Nie gramy dla wyniku, dlatego każdy z graczy dostał szansę pokazania się. Między słupkami stał Niesłuchowski i nie można mieć do niego pretensji o puszczone gole. Podsumowując, nie było tak źle.
JKH Jastrzębie – MMKS Podhale Nowy Targ 6:0 (2:0, 4:0, 0:0)
Bramki: Zdenek, Damian Kapica 2, Bychawski, Urbanowicz, Lipina.
JKH: Slipczenko (40:00 Zabalotny) - Zatko, Górny, Lipina, Zdenek, Urbanowicz - Kotaška, Rompkowski, Marzec, Kogut, Damian Kapica - Bryk, Pastryk, R. Nalewajka, Minge, Ł. Nalewajka - Bychawski i Sołtys.
Podhale: Niesłuchowski – Łabuz, Mrugała, Zarotyński, Bryniczka, Ziętara – Landowski, K. Kapica, M. Michalski, D. Kapica, P. Kmiecik – Tomasik, Gaczoł, P. Michalski, Wronka, M. Kmiecik – Szal, Wojdyła, Wielkiewicz, Olchawski, Stypuła – Szumal.
Stefan Leśniowski










