27.08.2013 | Czytano: 2800

Lekcje hokeja

- Dostaliśmy niezłą lekcję hokeja – twierdzi trener młodzików Podhala II (rocznik 1999), Marek Rączka, po turniejach w Pradze i Liptovsky’m Mikulašu. – Rywale w najwyższej półki pokazali nam miejsce w szeregu i nad czym musimy usilnie pracować, by ich dogonić. Widać było różnicę w jeździe na łyżwach, podaniach, strzale.

Jego podopieczni uczestniczyli w dwóch bardzo mocno obsadzonych turniejach. Rozegrali dziesięć spotkań. Najpierw wybrali się do Pragi, gdzie zajęli… - Czwarte miejsce, a nie piąte jak podały niektóre media. Nie wiem skąd czerpały te informacje, bo w play off graliśmy o trzecie miejsce i ten mecz przegraliśmy – dziwi się Marek Rączka. 

Nowotarżanie udali się do Pragi po zaledwie pięciu godzinnych treningach na lodzie. – U nas tafla jeszcze nie była zamrożona i dojeżdżaliśmy do Namestova za południową granicę. Pięć godzin treningu to niezbyt wiele, ale chodziło o kontakt z lodem, o obycie się z nowym sprzętem. W stolicy Czech mieliśmy możliwość skonfrontowania się z różnymi stylami gry. Wygraliśmy dwa mecze z Graz’99 4:3 (bramki: Bochnak 2, Szewczyk, Brynkus z karnego) i Covboys White (drużyna wyselekcjonowana z Kanady) 5:2 (Skalski 2, Faltyn 2, Wsół). Więcej bramek już nie zdobyliśmy, przegrywając z Covboys Red 0:5 i 0:6 oraz Challenger Select (Czechy) i Hvizdą Praga po 0:10. Regulamin dopuszczał trzech starszych zawodników, z czego skorzystali rywale. Oni zrobili różnicę. Imponowali warunkami fizycznymi i ograniem. Jak wychodzili na taflę, to nieźle kręcili w narożnikach lodowiska. Rok różnicy to sporo w tym wieku. W miniony weekend uczestniczyliśmy zaś w turnieju z 15-letnią tradycją w Liptovky’m Mikulašu. Nie wygraliśmy meczu. Przegraliśmy z Duklą Trenčin 2:9 (Wsół 2), Slovanem Bratislava 0:10, Żiliną 1:6 (Brynkus), Košicami 1:7 (Skalski) i gospodarzami turnieju 2:5 ( Brynkus, Faltyn). Drużyna w każdym meczu miała dwa oblicza. Były momenty, że toczyliśmy grę na równi z zespołami z czołówki słowackiej ligi, by za moment mieć przestój i tracić seriami gole. Z gospodarzami imprezy w 20 sekund straciliśmy dwa gole, a z Košicami przegrywaliśmy 0:3, zdobyliśmy gola i graliśmy jak równy z równym. W trzeciej tercji nastąpił przestój i w krótkich odstępach czasowych straciliśmy trzy gole. Pojechaliśmy na turniej bez dwóch obrońców – Klimasa i Zamarlika.

- Turnieje dużo nam dały – analizuje szkoleniowiec Podhala. – Wiemy nad czym musimy usilnie pracować. Dotychczas chłopcy mieli kontakt z rówieśnikami z Trebišova i Bardejova. Ogrywaliśmy wysoko te zespoły. Takie mecze nic nam nie dawały z punktu widzenia szkoleniowego. Teraz chłopcy na własnej skórze przekonali się, że do mistrzostwa jeszcze daleka droga, że rywale prezentują bogatsze walory i dużo im do nich brakuje. Mam nadzieję, że wyciągną z tych lekcji wnioski i będą mocniej trenować, by podnosić umiejętności. Nie graliśmy źle, ale o wynikach decydowały niuanse techniczne – jazda na łyżwach, podanie i przyjęcie krążka oraz umiejętność oddania strzału. Mankamenty dotyczą więc indywidualnej techniki.

W Liptovky’m Mikulaš młode „Szarotki” wystąpiły w składzie: Bizub (Neuwelt) – Worwa, Kamieniecki, Faltyn, Brynkus, Kamiński – Jasierski, Szewczyk, Bochnak, Wsół, Krauzowicz – Gruchacz, Truty, Skalski, Chowaniec, Kurowski. Trener Marek Rączka.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama