27.06.2013 | Czytano: 5511

Bogaty PZHL. Płatny asystent prezesa!

Tego w historii PZHL jeszcze nie było. Prezes Piotr Hałasik ma płatnego asystenta. Widocznie sakiewka hokejowej centrali jest wypełniona po brzegi, że można szastać pieniędzmi na prawo i lewo. To może biednym też rozdadzą?

Jacek Kazimierczak (rocznik 1961) - emeryt, radny Sosnowca jest asystentem prezesa PZHL! To nie dowcip. To fakt, a przyznaje się do tego sam zainteresowany. Za usługę w roku 2012 zainkasował 59 tysięcy 276 złotych i 88 gorszy. Podczas, gdy jego emerytura roczna wyniosła 22 tysiące 376 złotych i 2 grosze. Takie oświadczenie majątkowe złożył radny gminy Sosnowiec 19 kwietnia 2013 roku. Oświadczenie jest jawne i można się z nim zapoznać na stronie www. bip.um.sosnowiec.pl/ oświadczenia majątkowe radnych. 

Prezes Piotr Hałasik niemal na każdym kroku odrzuca podejrzenia, iż centrala nie ma nic wspólnego z powstającą w Sosnowcu „Drużyną marzeń”. Okazuje się, że to nieprawda! Bo jak wytłumaczyć fakt, iż to Jacek Kazimierczak m.in. prowadził rozmowy z zawodnikami, a niebawem ma zostać prezesem tego klubu. Przypomnijmy, doradca prezesa PZHL! Zawodnicy mają mieć w Sosnowcu prawdziwe Eldorado. Tak przynajmniej z zapowiedzi samych zainteresowanych wynika. Tymczasem „Wołodia” przy budżecie milion euro nie ma 260 tysięcy na wykupienie z Podhala dwóch zawodników – Krystiana Dziubińskiego i Dariusza Gruszki. Tak przynajmniej stwierdził Jacek Kazimierczak. Przyszły prezes stwierdził, iż to dla nich zbyt wysoka kwota. Trochę dziwi, skoro kontrakty podpisuje się ca na 20 tysięcy złotych miesięcznie, wynajmuje apartament dla trenera Igora Zacharkina, mieszkania dla zawodników w Krynicy, chce się zawojować EBEL, a w niedalekiej przyszłości KHL. Chyba, że jest to jakaś gra. Jaka?

Na pewno nie ma to nic wspólnego interesem polskiego hokeja. Bo nie rozumiem po co roczne zgrupowanie kadry przed mistrzostwami świata trzeciej ligi, w której nie ma już tych co się najbardziej zawsze obawialiśmy. Dywizję IB powinniśmy ograć bez rocznego skoszarowania graczy. Chyba, że boimy się „Lordów”, którzy już raz, za Ewalda Grabowskiego, zamknęli nam drogę, wtedy do światowej elity.

Tekst Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama