15.05.2013 | Czytano: 2889

Walenty Ziętara: Potrzeba systemu

- By wydobyć polski hokej z dna, potrzeba sytemu. Trzeba rozpocząć produkcję od najmłodszych zawodników i małymi kroczkami dochodzić do wyniku. Szwajcarzy 30 lat pracowali na wyniki, a my chcielibyśmy za pstryknięciem palcami zmienić obecny stan. Hokej bez właściwego sytemu nie ma żadnych szans – to opinia jednego z największych znakomitości polskiego hokeja, Walentego Ziętary.

Jest rekordzistą pod względem zdobytych tytułów mistrza kraju. Z Podhalem po koronę sięgał 12 razy, raz jako trener. 11 razy uczestniczył w mistrzostwach świata, dwukrotnie w igrzyskach olimpijskich. Trener, który pracował poza granicami kraju i wie jak robią hokej inni, lepsi od nas. Wyszedł z ciekawą propozycją dla młodzieży, z którą zapoznał Komisję Sportu w Radzie Miasta i dyrektorów szkół podstawowych. 

- Chcemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – twierdzi. – Celem jest nabór i nauka jazdy na łyżwach dla jak największej liczby dzieci, zarówno chłopców jak i dziewcząt. W przedsięwzięciu brałyby udział cztery podmioty: Klub, Urząd Miasta, szkoła i rodzice bądź Komitet Rodzicielski. Klub zapewniłby trenerów, przeprowadzałby zajęcia, wypożyczałby kaski i łyżwy. Dzieci zwracałyby sprzęt po zajęciach. Miasto udostępniłoby lodowisko w godzinach, w których stoi puste. Ta inwestycja się zwróci, bo każde dziecko to potem potencjalny uczestnik ślizgawek. Szkoła informowałaby, że taka akcja jest prowadzona. Lekcji byłoby dziesięć, od września do połowy grudnia. Zajęcia nie są obowiązkowe. Jeśli w tym czasie dziecko złapie bakcyla, a rodzic zdeklaruje się, to wtedy latorośl objęta zostanie przez klub pełnym zakresem szkolenia.

- Jak projekt przyjęto na komisji?
- Nie wszyscy dobrze go zrozumieli. Odebrano go jako pełne szkolenie. Tymczasem dla naszego małego miasta, to idealny system. Można zwiększyć nabór, a tym samym mieć więcej talentów. Ponadto jest to forma rekreacji i edukacji, zastąpienie bezczynnego ślęczenia przed komputerem. Przewodniczący Marek Batkiewicz ma powołać komisję, która zajęłaby się sprawą i podrzucić temat Radzie Miasta. Czas nagli. Akcja się powiedzie tylko wtedy, gdy postanowienia zapadną do końca roku szkolnego. Wszyscy zainteresowani muszą wiedzieć czy inicjatywa zostanie zaakceptowana i na jakich zasadach. Projekt we wrześniu musi ruszyć.

- Chcesz rozpocząć produkcję hokeistów, czyli robisz coś odwrotnego do tego co proponują prezesi innych klubów. Im nie opłaca się szkolić, wolą zatrudniać obcokrajowców.
- Jak się nie opłaca, to trzeba zagasić światło i zamknąć drzwi, skończyć z dyscypliną. Do pewnego momentu można posiłkować się obcokrajowcami, ale to jest metoda krótkiej kołdry. Nie byłoby hokeistów, gdyby w innych krajach tak rozumowano. Tymczasem na całym świecie istnieją reprezentacje U 12, U13 i U14, które są motorem napędowym dyscypliny. Jesteśmy jedynym krajem, który takich reprezentacji nie posiada. Tylko z dużej grupy można wyłowić talenty, które później zasilą kolejne drużyny narodowe, do seniorów włącznie. Reprezentacje Francji, Szwajcarii, Danii i Norwegii grają w tych mistrzostwach na równi z światowymi potęgami tylko dlatego, że poszły w tym kierunku.

- No właśnie. Szwajcarzy są rewelacją trwających mistrzostw świata. Jak to zrobili?
- Wypracowali system, który ich pcha do przodu. Nie zadawalała ich postawa drużyny narodowej, która wcześniej była windą kursującą między grupą A i B. Sprowadzili dobrych trenerów ze Szwecji, Finlandii, Kanady i Rosji. Opracowali przede wszystkim spójny system szkolenia i rozgrywek we wszystkich kategoriach wiekowych. Młodzież uczestniczy w wielu mocno obsadzonych turniejach międzynarodowych. Młodzi mają możliwość poznania różnych stylów gry. W najmłodszych kategoriach mają świetnie zorganizowany system rozgrywek. 12 i 13- latkowie grają w kategoriach – Moskito A i B. Drużyna liczy ponad 30 graczy i podzielona jest na dwa zespoły. Lepsi grają z lepszymi w grupie A, słabsi - by nie siedzieli na ławce rezerwowych , bo jak się nie gra to się nie szkoli - rywalizują w lidze B. Uczestniczą również w wielu turniejach międzynarodowych, wysyłają zawodników na zagraniczne staże. Zbierają owoce 30- letniej pracy. My chcemy to samo osiągnąć w rok, sprowadzając trenerów. Nawet najlepsi szkoleniowcy nie mają najmniejszych szans przy obecnej organizacji. Wręcz przeciwnie, niebawem przegonią nas kraje, które teraz są za nami. Będziemy grać z afrykańskimi zespołami. Nie będzie bazy, nie będzie z czego skompletować reprezentacji. Nie mam nic przeciwko przyznawaniu obywatelstwa obcokrajowcom, ale to jest działanie na krótką metę. To jest sztuczny twór. Jaka jest z tego satysfakcja dla społeczeństwa? Dla zawodników, którzy urodzili się w Polsce? Polak urodzony w Kanadzie może być tylko uzupełnieniem, wzmocnieniem. Dlaczego Szwed, Kanadyjczyk ma przyjmować nasze obywatelstwo? Żeby tylko grać? Nie widzę w tym sensu, bo jednorazowy wynik mnie nie satysfakcjonuje. Dzisiaj awansujemy, a jutro spadniemy. To musi być ciągły proces. Drużyna musi być na ustabilizowanym poziomie. Do wyniku kroczy się małymi i przemyślanymi kroczkami. Najważniejszym korkiem jest młodzież. Bez właściwego systemu hokej u nas nie ma żadnych szans, bo nie będzie dopływu świeżej krwi do reprezentacji. Ci, którzy dzisiaj stanowią o sile drużyny narodowej, za 3- 5 lat zakończą karierę. Od U18 powinien obowiązywać inny system szkolenia. W tym wieku trzeba dużo, bardzo dużo grać z zespołami z światowej czołówki, bo tylko wtedy podnosi się umiejętności. Ten wiek to najlepszy moment na odskocznię.

- Naszych graczy nie widać w liczących się ligach. To też daje dużo do myślenia.
- Nie mają szans dostać się do czołowych lig, bo nie mają kontaktu z nie tylko z światowym, ale także średnio-europejskim hokejem. Trudno nazwać pożytecznym sprawdzianem grę z drużynami z niskiej półki, nieraz klubowymi, do tego w takiej ilości, która nie gwarantuje rozwoju. Zawodnik, by podnosić swoje umiejętności musi grać w każdej kategorii wiekowej minimum 30 spotkań z silnymi rywalami, najlepiej z Rosją, Czechami, Słowacją, Szwecją, Kanadą. To wszystko po to, by zapoznać się z każdym stylem gry, który na wielkich zawodach ich nie zaskoczy. Bez tego nie ma żadnych możliwości podniesienia poziomu.

- Twoja opinia o reformie ligi?
- Dziwna sprawa, bo mamy połowę maja i praktycznie nic nie wiemy. W większości krajów rok wcześniej planuje się rozgrywki na wszystkich szczeblach. Dzisiaj nie wiemy czy będzie „dzika” czy „wolna” karta? Ile drużyn będzie grało w ekstralidze? Ilu obcokrajowców zostanie dopuszczonych? Czy będą bonusy? Jak drużyny mają się przygotowywać? Jak trener może planować pracę? Tych pytań, jak widać jest sporo. Stan posiadania w naszym kraju z roku na rok się kurczy. Kluby mają trudności z egzystencją. Nie daj Boże, by kolejne kluby po Toruniu splajtowały, bo wtedy liga będzie czterozespołowa. Jedynym lekiem na zatrzymanie tej choroby jest rozszerzenie ligi, nawet do 12 drużyn. Kto chce i ma środki niech w niej gra. Po co? Żeby teoretycznie słabsi zawodnicy ogrywali się. Wtedy pójdą do góry, a za nimi następni. Będzie miał kto grać w reprezentacji, bo gdy otworzymy szeroko bramy dla „stranierich”, to „naszych” będziemy mieli jak na lekarstwo. To będzie podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Nie widzę więc żadnego sensu w protestach prezesów klubów. Sens będzie wtedy, gdy centrala rozbuduje ligę. Dałaby możliwość egzystencji klubom. Bo proszę zauważyć, że jeśli klub nie ma możliwości gry w ekstralidze, to nie ma sponsora, pieniędzy i automatycznie musi też zawiesić szkolenie młodzieży. Pierwsza drużyna jest lokomotywą. Jeśli ona gra, to napędza młodych ludzi do uprawiania tego sportu w mieście i regionie. Jeśli w ekstralidze będą cztery drużyny, to reszta będzie się pałętała na zapleczu i nie będzie przyciągała nowych adeptów. To wszystko się łączy. Jest tyle ważnych elementów i żadnego nie można pominąć. System rozgrywek dla wielu drużyn można ustawić z głową, np. w połowie sezonu podzielić ligę na silniejszą i słabszą grupę. Działając na wariackich papierach nie da się budować dyscypliny. Jeśli to się nie zmieni, to przykro mi mówić, ale nasz hokej widzę w czarnych barwach.

Rozmawiał Stefan Leśniowski

 

 

Komentarze







reklama