Drugi dzień dla „starszych panów” z Podhala rozpoczął się od wczesnej pobudki. Na 8 rano zaplanowano spotkanie z gdańszczanami. Hokeiści byli punktualni, ale … zaspali sędziowie i mecz rozpoczął się z blisko półgodzinnym opóźnieniem. Inna rzecz, że organizacja turnieju pozostawia wiele do życzenia. Opóźnienia już pojawiły się w pierwszym dniu i dochodziły do półtorej godziny. W piątek już na starcie odnotowano 45 minutowy poślizg.
Dłuższa rozgrzewka zaszkodziła zawodnikom, bo w pierwszych 10 minutach nikt nie próbował forsować wysokiego tempa gry. Bardziej przypominały badanie sił. Być może też wczesna pora nie sprzyjała płynnej grze. Pierwsze przebudziło się Podhale. Mizera dobił odbity krążek przez bramkarza po strzale obrońcy spod niebieskiej linii. Jeszcze w tej części meczu górale wykorzystali liczebną przewagę. Gol kuriozalny. Strzelał R. Szopiński, a krążek odbiwszy się od kasku obrońcy Stoczniowca kompletnie zaskoczył bramkarza.
Na początku drugiej tercji wydawało się, że nowotarżanie kontrolują przebieg wydarzeń na tafli. Tymczasem niespodziewanie zrobiło się zamieszanie w ich tercji. Został zgubiony krążek, a ponieważ napastnicy byli w kontrataku, to przybysze znad morza mieli mnóstwo swobody w tercji rywala i zdołali to wykorzystać, zdobywając kontaktowego gola. Poczuli grę, poszli za ciosem i w przewadze doprowadzili do wyrównania, a 5 minut przed końcem meczu wyszli na prowadzenie. Wydaje się, że wtedy popełnili błąd. Zdecydowali się na obronę wyniku, a Podhale nacierało z potworną siłą. Dramatyczna była ostatnia minuta. 62 sekundy przed końcową syreną górale wzięli czas i wycofali bramkarza. Trzykrotnie ponawiali atak. Najpierw trafili w bramkarza, potem gdańszczanie wybili krążek na uwolnienie i za trzecim wygranym bulikiem zza bramki Ł. Gil podał do Jęknera, a ten z pierwszego ulokował „gumę” w bramce. Do końca meczu pozostawało 30 sekund. MVP meczu został Jacek Kubowicz.
Na mecz z Cracovią dojechał Marek Batkiewicz i świetnie do tej pory spisujący się Włodek Krauzowicz miał chwile oddechu. Podhale musiało wygrać, a więc zaatakować. Nie mogło już grać od tyłu jak w poprzednich potyczkach. Pierwsze minuty nerwowe. Górale mieli sytuacje sam na sam, ostemplowali słupki i dopiero w zamieszaniu podbramkowym Kubowicz otwarł wynik spotkania. – Dobiłem „trupa” – skomentował swój wyczyn.
Od tego momentu Podhalu grało się luźniej, stwarzało sytuacje. Kapitalną akcję trójkową przeprowadziła trójka Ł. Gil – Kubowicz – Jękner. Ten pierwszy ulokował krążek pod poprzeczką. Kropkę nad „i” postawiła druga formacja 2 minuty przed końcem meczu.
- Kapelusze z głów przed chłopakami. W takim składzie, to ogromny sukces – skomentował coach, Józef Batkiewicz.
Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys Stoczniowiec Gdańsk 3:3 (2:0, 1:3)
Bramki dla Podhala: Mizera, R. Szopiński, Jękner.
Old Boys Podhale: Krauzowicz – R. Szopiński, Bielak, Ł. Gil, Kubowicz, Jękner – Zych, P. Gil, Furca, Mizera, Różański. Coach Józef Batkiewicz. Kierownicy drużyny: Ryszard Bielak i Rafał Mrugała.
Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys Cracovia 3:0 (1:0, 2:0)
Bramki dla Podhala: Kubowicz, Ł. Gil, Bielak.
Old Boys Podhale: Batkiewicz – R. Szopiński, Bielak, Ł. Gil, Kubowicz, Jękner – Zych, P. Gil, Furca, Mizera, Różański. Coach Józef Batkiewicz.
Stefan Leśniowski










