04.02.2013 | Czytano: 3441

Agnieszka Timek wyróżniona

Agnieszka Timek, unihokeistka MMKS Podhale Nowy Targ, została wybrana najlepszą zawodniczką polskiej reprezentacji turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw świata. To duże indywidualne wyróżnienie. Dla śledzących turniej nominacja nie była zaskoczeniem. To nie pierwsze wyróżnienie tej sympatycznej dziewczyny.

Takich wyróżnień po meczach ligowych otrzymuje sporo. Nic więc dziwnego, że została doceniona przez selekcjonerów drużyny narodowej. Odwdzięczyła się im dobrą grą.

Agnieszka już dawno wpadła w oko koneserom unihokeja. Dobra technicznie, waleczna, szybka skrzydłowa. Potrafi kąśliwie uderzyć, pociągnąć z zawijasa. Takie żywe sreberko. Zawsze coś się dzieje na boisku, gdy przebywa na nim. Wszystkie znane walory potwierdziła podczas turnieju w Babimoście. Zagrała w formacji złożonej z koleżanek klubowych. Na drugim skrzydle hasała Katarzyna Fuła, a dowództwo formacji powierzono Justynie Florczak. Góralki spisały się rewelacyjnie, o czym zresztą świadczą statystyki.

- Na pewno gra z koleżankami z zespołu była plusem. Znamy się z boiska, z ligowych spotkań, więc łatwiej było nam się dogadywać. Każda wie na co nas stać, jaki styl preferujemy, jaką piłeczkę lubimy dostać, gdzie się ustawić – akcentuje Agnieszka Timek.

Agnieszka jest jeszcze juniorką, ale już stanowi o sile seniorskiego zespołu Podhala. W plebiscycie Sportowego Podhala na odkrycie 2012 roku znalazła się w pierwszej dziesiątce. Być może dlatego, że dyscyplina ta jest mniej popularna od hokeja. Zaczęła świetnie rok i jeśli będzie kontynuować dobrą passę, to kto wie czy go nie wygra. Polecamy ją naszym Czytelnikom. Warto, bo talentów na miarę Agnieszki w podhalańskim sporcie nie jest zbyt dużo.

- Zagraliśmy w Babimoście bardzo fajnie – twierdzi. – Dziewczyny spisały się na medal. Zrealizowałyśmy większość założeń taktycznych trenerów. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i mam nadzieję, że w grudniowych mistrzostwach świata wypadniemy równie dobrze. Czas pracuje na naszą korzyść. Uważam, że z każdym meczem będziemy mocniejsze fizycznie i mentalnie. Będziemy grać coraz lepiej.

Dla biało -czerwonych kluczowym meczem turnieju była konfrontacja z Rosją. Rosjanki były faworytkami. Polki jednak pokazały, że drzemie w nich spory potencjał. Młody atak Podhala nie przeląkł się renomowanego przeciwnika, który był w szoku po 20 minutach. Dał się trafić dwa razy. Gdy otrząsnął się, zdołał wyrównać, ale szybko dostał pstryczka w nos, na co już nie potrafił dać skutecznej odpowiedzi.

- To był najtrudniejszy nasz rywal w turnieju – przytakuje Agnieszka Timek. – Zagrałyśmy bardzo dobre spotkanie z faworytkami. Pod względem taktycznym, tak jak sobie życzyli trenerzy. Gdy objęłyśmy prowadzenie (3:2) grałyśmy na utrzymanie wyniku. Dobra, elastyczna obrona i po przechwyceniu piłeczki przechodziłyśmy do kontrofensywy. Wygrana bitwa z takim zespołem ma swoją wymowę i napawa nas optymizmem przed grudniowym czempionatem. Czy to był mój najlepszy mecz? Nie mogę wymienić, który był ten najlepszy, w każdym dobrze mi się grało.

Teraz powrót do ligowej rzeczywistości. Wierzymy, że Podhale wróci na podium mistrzostw Polski, że powalczy o główne trofeum. Stać dziewczyny na pokonanie każdego w lidze. Życzymy Agnieszce, by w maju mogła wznieść w górę główne trofeum mistrzostw kraju.

Tekst Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama