- Po długiej podróży wolno się rozkręcaliśmy – mówi trener MMKS Podhale, Jacek Szopiński. – Dopiero w trzeciej tercji złapaliśmy właściwy rytm i rozwiązał się worek z bramkami. Pojechaliśmy nad morze w bardzo wąskim składzie, w dodatku z bramkarzem z młodzików. Przed trzecią tercją dokonałem małej roszady. Jaśkiewicza przesunąłem do ataku, a Sulka wrócił do defensywy. To dało efekt, bo Jaśkiewicz zaliczył klasycznego hat tricka. Zdobył bardzo ważne bramki, które zdecydowały o naszej sobotniej wygranej. W rewanżu od pierwszego gwizdka sędziego posiadaliśmy dużą przewagę, ale daliśmy popis nieskuteczności. Nie potrafiliśmy posłać krążka nawet do pustej bramki.
Stoczniowiec Gdańsk – MMKS Podhale Nowy Targ 6:10 (2:2, 3:2, 1:6) i 2:6 (1:1, 1:4, 0:1)
Bramki dla Podhala: Kmiecik 3, Jaśkiewicz 3, Panczakiewicz, Kudasik, Sulka, Siuty (I mecz); Panczakiewicz 2, Jaśkiewicz, Szuba, Sulka, Kmiecik (II mecz).
MMKS Podhale: Buczek – Jaśkiewicz, Kudasik, Kmiecik, Siuty, Michalski – Wsół, M. Pyszkowski, Panczakiewicz, W. Pyszkowski, Sulka – Szuba, Podlipni. W drugim meczu nie grał Wsół. Trener Jacek Szopiński.
Tekst Stefan Leśniowski










