Widać było u przyjezdnych, że dłużej trenują, że są bardziej ograne. Lepiej jeździły na łyżwach, operowały kijem. Gospodynie dopiero wkraczają na ogólnopolską arenę i muszą płacić frycowe. Niemniej w porównaniu z poprzednimi spotkaniami jest pewien postęp, chociaż na tablicy rezultatów tego nie widać. Dziewczęta solidnie trenują. Mamy nadzieję, że nie zrażą się wysokimi przegranymi i dotrwają do końca rozgrywek.
- Cały czas się uczą. Z meczu na mecz jest lepiej. Trochę się podpalają, bo za wszelką cenę chcą zdobyć gola. Dużo pracy przed nimi, ale trzeba być wytrwałym, cierpliwym i małymi kroczkami piąć się w górę. Na razie jesteśmy na etapie poszukiwania sponsora, bo w stu procentach zespół utrzymują rodzice, wszystko opłacają. Teraz czekają na dalekie i kosztowne wyjazdy na drugi koniec Polski. Przy takich kosztach możemy nie wytrwać do końca sezonu – mówi trener Podhala, Zbigniew Podlipni.
MMKS Podhale Nowy Targ – Atomówki Tychy 0:17 (0:5, 0:7, 0:5)
MMKS Podhale: Furtak – Paprocka Maciaś, Szewczyk, Wrzaszczak, Rokicka, Truta – Rapacz, Wielkiewicz, Włodarczyk, Leśnicka, Budzyk – Wawrzykowska, Podlipni, Batkiewicz, Cebulska, Różańska. Trener Zbigniew Podlipni.
Atomówki: Fijoł (28:24 Chodak) – Ferszt, Załuska, Zielińska, Solorz, Urbańska – Pelic, Marczyk, Łaskawska, Chrobarszczyk, Dziedzioch – Żołneczko, Garbocz, Biela, Musioł, Sztyper – Gajeska, Nadzimek. Trener Dariusz Garbocz.
Stefan Leśniowski










