24.10.2012 | Czytano: 1416

Pod kreską

Kibice pomstują na działaczy, że są niegospodarni, że ciągle słyszą, że brakuje kasy. W wielu przypadkach jest w tym sporo prawdy, ale gdzieś umyka nam ważny aspekt. Bardzo kosztowny. Organizacja meczu.

Dla kibiców sprawa jest prosta – wybierają się na mecz, a po nim dyskutują, rozliczają zawodników. Tymczasem klub operację „mecz” rozpoczyna dużo wcześniej, od uzyskania licencji na występy w lidze. Sprawa nie jest prosta, szczególnie dla klubów zadłużonych. Licencję można dostać tylko wtedy, gdy jest się „czystym”. Przede wszystkim klub nie może zalegać z wypłatami kontraktów dla zawodników i nie mieć zaległości w instytucjach państwowych – Urzędzie Skarbowym i ZUS-ie. W polskich realiach, „na zero” jest bardzo mało klubów. Gdyby przepisy były rygorystycznie traktowane, to kto wie, ile liczyłaby liga. A może nawet nie miałby kto w niej występować? Dlatego jest furtka. Klub starający się o licencję, musi zawrzeć ugodę z podmiotami, którym zalega. Tak jest w przypadku Podhala. Nowy zarząd przejął dług wysokości 580 tysięcy złotych. By otrzymać licencję na grę w pierwszej lidze, musiał spłacić ZUS i jednocześnie podpisać ugodę z Urzędem Skarbowym na spłatę zobowiązań w ratach, co czyni. To samo dotyczy zawodników. Nie wszyscy są wyrównani, bo zobowiązania sięgają jeszcze roku 2010, główne za premie sportowe. 

Gdy przebrnie się przez te przeszkody, można uiścić w PZHL opłatę licencyjną, w wysokości 5 tysięcy złotych (I liga) i zabrać się za budowanie drużyny oraz „walczyć” o pozwolenie na organizację imprez masowych. Klub występuje o zezwolenie do najwyższego organu władzy w mieście (wójt, burmistrz, prezydent miasta). Niezbędna jest opinia policji, Straży Pożarnej, SANEPID-u, szpitala ( czy jest dojazd dla karetki). Żadna opinia nie jest wiążąca, a mieliśmy przykład choćby rok temu, gdzie prezydent miasta wyraził zgodę na organizację Pucharu Polski w Bydgoszczy. Policja na stadion może wejść tylko wtedy, gdy zostanie wezwana. Jedynie zabezpiecza teren przed stadionem. W większości lokalne władze przychylają się do opinii policji, a ona, ma czyste ręce, bo przecież tylko doradza, a nie wydaje decyzji.

Na organizatorze imprezy spoczywa zabezpieczenie bezpieczeństwa, a więc zatrudnienie ochraniarzy. To oczywiście wiąże się z kosztami i to sporymi, bo na takie imprezy trzeba zatrudnić licencjonowanych ochraniarzy (20%), którzy kosztują więcej niż porządkowi. Przy 3016 osób, na tyle jest szacowana Miejska Hala Lodowa, norma to 43 ochraniarzy ( Podhale otrzymało pozwolenie na 1500; wtedy może być mniej ochraniarzy, ale nie można udostępnić wszystkich sektorów kibicom), w tym nie liczę stewardów. Koszt takiego przedsięwzięcia, to ca 5 tysięcy złotych.

Liczmy dalej. Koszt arbitrów pierwszoligowych średnio ( bo to jest zróżnicowane w zależności od tego skąd są rozjemcy) wynosi 1700 złotych. Dorzućmy jeszcze służby porządkowe i inne drobiazgi, to organizacja normalnego spotkania kosztuje klub ca 10 tysięcy złotych, tego z podwyższonym ryzykiem – prawie drugie tyle. To tak nic w porównaniu z piłkarską ekstraklasą. W niej koszt organizacji meczu kalkuluje się na 140 tysięcy złotych, tego podwyższonego ryzyka – 200 tys.

Na szczęście spotkań o podwyższonym stopniu ryzyka w Nowym Targu nie ma, bo nie ma monitoringu. Klub dostał warunkowe zezwolenie od wojewody, pod warunkiem, iż nie może przyjmować kibiców drużyny przyjezdnej. Na stadion wpuszczani są widzowie tylko z powiatów – nowotarskiego i tatrzańskiego. Muszą służbom porządkowym wylegitymować się dowodem osobistym.

Od niedawna na polskich stadionach można sprzedawać piwo niskoprocentowe (do 3,5 proc. zawartości alkoholu). Warunek jest jeden, w miejscach wyznaczonych, musi być dodatkowa ochrona. A więc kolejne koszty, które ponosi klub.

Przyjmując cenę biletu 7 złotych (bo te są zróżnicowane; 10, 5 i 2 zł), to dochód z biletów, gdy na trybunach zasiądzie tysiąc sto osób (średnia z ubiegłych lat) wyniesie 7,7 tys. złotych. Klub już jest pod kreską, a przecież w tym sezonie ( nie było zgody na imprezy masowe) na czterech rozegranych meczach nigdy nie było tak dużo kibiców.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama