28.07.2016 | Czytano: 3162

Szaleńczy wyścig Ustupskiego

Krążek w kolorze brązowy wywalczył na Letnich Igrzyskach Olimpijskich zakopiańczyk Jerzy Ustupski, w wioślarskiej dwójce podwójnej w Berlinie w 1936 roku.

Startował wraz z Rogerem Vereyem, najlepszym wioślarzem Polski z tego okresu. Verey jechał do Berlina w roli faworyta do dwóch złotych medali. Przed rokiem na olimpijskim torze z Ustupskim wysłuchali w III Rzeszy Mazurka Dąbrowskiego, zostając mistrzami Europy. Nic więc dziwnego, że polska ekipa na nich bardzo liczyła. Niestety losy na torze w Grünau potoczyły się zupełnie inaczej. Nagła niedyspozycja, która nigdy przedtem ani później nie dotknęła popularnego ”Różaka”, pozbawiła go życiowej szansy, zdobycia złotego olimpijskiego medalu.

O to ogromne pretensje miał wysłannik „Przeglądu Sportowego” na igrzyska, Jan Erdman. Zarzucał mu, że nie skupił się na starcie w jedynkach, lecz bierze również udział w wyścigach dwójki podwójnej z Jerzym Ustupskim, który pojechał do Berlina bez formy.

Ps pisał: „ W dwójce podwójnej wszystko wyszło na jaw, że w tej osadzie nie ma szans na triumf. Ustupski jest słaby. Z tą chwilą zdrowy rozsądek nakazywał wycofać Vereya z tej konkurencji i zarezerwować jego cenne siły na bieg jedynek, gdzie byliśmy znacznie bliżej olimpijskiego medalu. Ale Verey się uparł, a kierownictwo nie potrafiło go przekonać. Zagroził, iż musi startować w obu konkurencjach, albo – że nie pojedzie w żadnej. Pojechał w obu. W jedynkach przepadł w półfinale, nagle się rozchorował, zemdlał w łodzi, nie ukończył konkurencji i odpadł z dalszych wyścigów. Zawodnik jest po to, żeby wiosłował, a kierownictwo, żeby za niego myślało. Verey okazał się lekkomyślny w swojej łapczywości zwycięstwa i przeliczył się z siłami”.

Kolejne omdlenia
Dzięki niezwyklej ambicji wystartował nazajutrz z Jerzym Ustupskim. Obaj musieli przebijać się przez repasaże, gdyż w eliminacyjnym biegu zajęli ostatnie miejsce. Tak o tym wyścigu pisał wysłannik „PS”: „ W repasażach mieli trudnych rywali - Australijczyków, Węgrów, Szwajcarów i Brazylijczyków. Dwie pierwsze osady zdobywały awans do finału. Po starcie Australia objęła prowadzenie, a Polacy płynęli na drugim miejscu. Wkrótce jednak dają się wyprzedzić Węgrom, Na półmetku najszybsi są Szwajcarzy. Nasz „doubilski” bije Australijczyków, ale ciągle płynie na trzeciej pozycji. Verey i Ustupski zaczynają pracować z największym nakładem sił. Polska i Australia idą łeb w łeb. Mijamy liderów i obejmujemy prowadzenie przez finiszem. Na mecie jednak pierwsi są Szwajcarzy. Polska jest o długość łodzi z tyłu. Dalej Australia, Węgrzy i Brazylijczycy. Walka niesamowita. Mijamy metę, jesteśmy drudzy. Zostało ciężko wywalczone przez krakowian. Verey pada zemdlony na plecy. Ustupski oblewa go wodą. Obaj są skrajnie wyczerpani. Jak sobie poradzą w finale?”

Szaleńczy wyścig
To był szaleńczy wyścig w wykonaniu Polaków. Walczyli do upadłego i to w dosłownym słowa znaczeniu. Na mecie byli skrajnie wyczerpani. Na trasie przechodzili kryzysy, ale w najważniejszym momencie potrafili się zmobilizować i sięgnąć po brązowy krążek.

Oto relacja Jana Erdmana z „Przeglądu Sportowego”: „ Verey i Ustupski zafundowali nam desperacki wyścig. Początkowo płynęli na czwartym miejscu, walcząc zaciekle z Francuzami. Po 800 metrach Polska para wysunęła się na trzecie miejsce i zwycięsko broniła go aż do mety. Verey również dzisiaj przechodził moment słabości. Na 1200 metrze załapały go skurcze i zachodziła obawa, że świetny wioślarz wyścigu nie ukończy. Jednak po kilkunastu sekundach ból ustąpił i finisz wypadł doskonale. Verey i Ustupski skończyli bieg o sześć długości łodzi za zwycięzcami Brytyjczykami”.

- Wyruszyliśmy bardzo dobrze i wraz z Niemcami byliśmy na czele – mówił Jerzy Ustupski. – Wkrótce spadliśmy na czwarte miejsce, lecz po krótkiej walce wysunęliśmy się na medalowe miejsce. Po pokonaniu kilometra Verey odczuwał bóle żołądka. Wydał mi komendę, bym mocniej wiosłował. Gdy Verey odpoczął rozpoczęliśmy niesamowity finisz. Pokonaliśmy Francuzów i Australijczyków, którzy poprzednio byli przed nami. Zmęczony byłem potwornie. Partner powiedział mi, że za metą byłem zielony. Dopiero po kilku minutach dotarło do nas, że mamy brązowy medal. Radość była ogromna, choć apetyty przed igrzyskami były o wiele większe.

Połamane żebra
Jerzy Ustupski był także narciarzem. Reprezentował barwy zakopiańskiego SN PTT. Był bliski udziału w zimowych igrzyskach w Garmisch - Partenkirchen (1936). Został zgłoszony do igrzysk, miał przygotowane wszystkie dokumenty, ale tuż przed wyjazdem do Niemiec wybrał się do Doliny Pięciu Stawów. Trzeba zaznaczyć, że był również taternikiem (28-36), zdobywał szczyty w Tatrach. Sławne są jego wejścia, dodajmy pierwsze, wschodnią ścianą Kościelca, południowo-zachodnią ścianą Kozich Czub, południowo-zachodnią granią i zachodnią ścianą Żabiego Mnicha, południowo-zachodnim uskokiem Wschodniego Żelaznego Szczytu. Górskie wyprawy organizował wspólnie z Bronisławem Czechem, Antonim Kenarem, Wiesławem Stanisławskim, Zbigniewem Korosadowiczem i wieloma innymi taternikami. Wróćmy jednak do tej nieszczęśliwej wyprawy do Doliny Pięciu Stawów. Upadł i pomalał żebra. Zamiast na pierwsze w życiu igrzyska musiał wybrać się do szpitala. Szansa olimpijskiego debiutu przeszła mu koło nosa. Sztafeta, w której miał startować zajęła wtedy siódme miejsce. Po wykurowaniu się w sierpniu wziął udział w letnich olimpijskich igrzyskach w Berlinie. Kontuzja sprawiła, iż zakopiańczyk nie był w stu procentach przygotowany do tego startu, ale zdołał wywalczyć brązowy krążek.

Osadzony na Montelupich
Rok 1939. Wybucha wojna. Ustupski chce wcielić się do wojska. Nie udało. Wraz z kolegami - Rogerem Vereyem, Janem Kostrzewskim i Csabo Dezso - nie znalazł macierzystej jednostki i powrócił do Krakowa. Aresztowany za współpracę z Armią Krajową zostaje osadzony na Montelupich. Ucieka z transportu kolejowego do Oświęcimia. Po krótkim pobycie w oddziale partyzanckim wyjeżdża do Warszawy, gdzie w szeregach Armii Krajowej bierze udział w powstaniu (1944) jako radiotelegrafista. Po kapitulacji nie trafia jednak do obozu jenieckiego. Kolejny raz zagrał Niemcom na nosie. Ucieka im. Przedostaje się do Krakowa. Po zakończeniu działań wojennych aktywnie włącza się w odbudowę kraju.

Ustupski Jerzy - ur. 1 kwietnia 1911 Zakopane - zm. 25 października 2004 Zakopane. Wioślarz i narciarz. Olimpijczyk z Berlina 1936 roku. Startował w wioślarskiej dwójce podwójnej wraz z Rogerem Vereyem zdobywając brązowy medal. Wywalczyli także medale na mistrzostwach Europy: złoty w Berlinie (1935) i brązowy w Belgradzie (1932). 6-krotni mistrzowie Polski (32, 35-37, 39, 49). W plebiscycie na najlepszego wioślarza w 80-leciu PZTW zajął 6 miejsce. Był bliski udziału w zimowych IO w Garmisch - Partenkirchen (1936), a złamane żebro podczas wyprawy do Doliny Pięciu Stawów uniemożliwiło mu olimpijski debiut. Kluby: SN PTT Zakopane (narciarstwo), AZS Kraków (wioślarstwo). Taternik (28-36). Zaliczył sporo pierwszych wejść na tatrzańskie szczyty. Ukończył CIWF w Warszawie i został nauczycielem wychowania fizycznego. Dyrektor Uzdrowiska Karpacz (w Karkonoszach organizował w narciarskie mistrzostwa Polski w 1948 r. we wszystkich konkurencjach), burmistrz Zakopanego (48), przez osiemnaście lat (50-68) dyrektor Ośrodka Sportowego w Zakopanem. Ratownik górski, społeczny działacz wielu organizacji sportowych i turystycznych: PZN, PKOL, GOPR (prezes)... Autor książek: Turystyka (1952) i Poradnik turysty narciarza (1953). Rodzinne tradycje narciarskie podtrzymywała córka Hanna (zawodniczka AZS), brązowa medalistka Uniwersjady w Spindlerowym Młynie (64) w sztafecie 3x5 km (wraz z Jolantą Łopuszańską i Weroniką Budny).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcie w góraslskim stroju ze zbiorów Miejskiej Biblioteki Publicznej.

Reklama

Komentarze





reklama