21.05.2012 | Czytano: 1123

Ziętara trenerem Podhala(+zdjęcia)

AKTUALIZACJA: W marcu osiągnął życiowy sukces. W pierwszym roku samodzielnej pracy trenerskiej Marek Ziętara – bo o nim mowa - sięgnął po mistrzostwo Polski. Sanoczanie dużo mu zawdzięczają, ale…

- Mogłem mieć duże pieniądze, ale nie one są najważniejsze. Honor ponad wszystko, to moja dewiza. Mam duże pretensje do prezesa Sanoka, do jego dwuletnich działań, a szczególnie do tych po zakończeniu sezonu. To one spowodowały, że postawiłem honor ponad pieniądze – powiedział Sportowemu Podhalu.

Otrzymał ciekawą propozycję z Cortiny, z czołowego zespołu włoskiej najwyższej ligi i miał wielki ból głowy. Czy ponownie wyjechać do Włoch, gdzie kiedyś spędził kilka lat w roli szkoleniowca, czy pozostać w Nowym Targu, bo wpłynęła też propozycja od MMKS. Dostał do soboty czas do namysłu. Przeważyła ta druga opcja i nie ukrywa, że zdecydowały względy rodzinne.

– Rodzina miała dość mojej tułaczki, mieszkania poza domem. Kilka lat życia na walizkach wystarczy. Wreszcie będę miał okazje pobyć dłużej z dziećmi i żoną – powiedział Sportowemu Podhalu. – Nie tylko ten aspekt zdecydował. Dobro hokeja w Nowym Targu od zawsze leżało mi na sercu. Warto spróbować, pomóc w odbudowie. Są nowi ludzie w zarządzie, którzy starają się postawić klub na nogi zarówno finansowo jak i organizacyjnie. Wydają się być wiarygodni. Zaangażowani są w sprawy, które robią i zaufałem im.

Marek Ziętara wraca do Podhala i to powinna być dobra informacja dla fanów „Szarotek”. Po zakończeniu pierwszej swojej włoskiej przygody, wspólnie z Słowakiem Milanem Jančuška doprowadzili w 2010 roku Podhale do ostatniej 19. korony mistrza kraju. Wtedy chyba nikt nie przypuszczał, iż Podhale w ciągu dwóch lat, z takim potencjałem ludzkim, „zsunie się” do pierwszej ligi.

W Sanoku udowodnił, iż umie pływać, bo puszczony na głęboką wodę nie utonął. – Do odważnych świat należy. Jeśli będziesz ciągle pracował z młodzieżą, to nie poznasz smaku seniorskiego hokeja, całkiem innego, wymagającego innego podejścia i zaangażowania. Dopiero prowadząc seniorski zespół można przekonać się, co jest wart twój trenerski warsztat. Co ty jesteś wart, jako człowiek, pedagog, znawca ludzkich dusz. Każdy gracz jest inny i każdego trzeba mierzyć inną miarą. Na poziomie juniorskim wszelkie trenerskie wady można zatuszować, w seniorach się nie da – mówi.

Podjął się trudnej roli, odbudowy Podhala, przywrócenia blasku najlepszemu klubowi w historii polskiego hokeja. Można rzec, że od podstaw. Dostanie do swojej dyspozycji graczy młodych, juniorów i juniorów młodszych. Dla niego to jednak nie nowość. To on do drużyny mistrzowskiej z 2010 roku wprowadzał młodzież. Przekonał do swojej koncepcji Słowaka. Duet dobrze na tym wyszedł, a Ziętara mówił: - Młodzież mamy zdolną. Może sięgać po najwyższe trofea w najbliższych kilku latach – i chyba sam nie przypuszczał, że będą zdobywać laury… dla Sanoka. Bo ci najzdolniejsi przenieśli się do drużyny z Podkarpacia. Tych, którym na treningach poświęcał dodatkowe minuty. Wszystkich obserwatorów treningów Podhala uderzyło, że 15 – 20 minut po treningu Ziętara zostawał z młodymi i tłumaczył im jak mają zachowywać się w danej sytuacji, jak mają doskonalić poszczególne elementy - techniki kija, strzału, ustawienia na lodzie, uczył wygrywania bulików. Stworzył drużynę perspektywiczną.

- MMKS miał mnóstwo zawodników utalentowanych – wspomina. - Wystarczyło tylko spojrzeć na zwycięzców kategorii młodzieżowych. Młodzi dostali możliwość trenowania z nami, a później szanse gry. Reszta była w ich rękach i... złapali „byka za rogi”. Wielu z nich odegrało znaczące role w finale play off. Teraz budowlę zaczynam od zera. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie karkołomne wyzwanie, ale pracy się nie boję. Trener musi umieść się znaleźć w każdej roli. W takiej, w jakiej byłem w Sanoku, gdzie były finanse i drużynę budowało się taką, na jaką był pomysł oraz w obecnej, gdzie z finansami krucho.

- Kibice zapewne będą wymagający. Chcą szybkiego powrotu do elity. Tymczasem wielu jest takich, którzy twierdzą, iż nawet Scotty Bowman czy Wiktor Tichonow nie zrobiliby wyniku z tymi chłopakami.
- Trzeba dać im szansę. Miałem przykład za czasów pracy z Milanem Jančušką, kiedy wprowadziliśmy do drużyny juniorów. Też wielu było prześmiewców, ludzi, którzy w nich nie wierzyli. Ściągnąłem ich do drużyny i odegrali w niej bardzo ważną rolę w finałowych spotkaniach. Wydaje mi się, że teraz też są tacy chłopcy i tylko trzeba w nich wierzyć. Będę prowadził rozmowy z zawodnikami, którzy grali w zeszłym sezonie, a których widziałbym w zespole. Zobaczę ile chłopaków zdeklaruje się grać, a nie zawieszać łyżew na kołku. Muszę jednak brać pod uwagę, na co nas stać i wierzyć, iż w trakcie sezonu sytuacja się poprawi. Będę musiał pracować z tymi zawodnikami, których będę miał do dyspozycji. Wierzyć, że środowisko zaufa nowym ludziom, którzy objęli władzę w klubie. Wierzę, że sytuacja będzie ulegała zmianie, nastąpi poprawa w finansach i organizacji, a ja zbuduję zespół, który będzie walczył o jak najlepszy wynik.

- Kiedy rozpoczynasz pracę?
- Jutro mamy wstępne spotkanie w chłopakami. Omówimy organizacyjne sprawy, a nazajutrz przystępujemy do zajęć. W tym tygodniu zajęcia będą miały charakter jednofazowy. Muszę się zorientować, kiedy zawodnicy chodzą do szkoły, kiedy mają wolny czas. Od przyszłego tygodnia rusza praca w cyklu dwufazowym. Planuje letnie przygotowania zakończyć w połowie lipca, a po dwóch tygodniach urlopów wyjść na lód.

Wybór Marka Ziętary na trenera jest strzałem w dziesiątkę. Od lat miałem okazję obserwować jego warsztat trenerski. Zaczynał w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Nowym Targu. Już wtedy długimi godzinami siedzieliśmy w pokoiku i wymienialiśmy poglądy na tematy hokejowe. Marek, co jest jego wielką zaletą, potrafi słuchać, wyciągać wnioski. W końcu od każdego można się czegoś nauczyć. Nie tylko mnie tym zaskoczył.

- Bardzo skromny chłopak – mówi o nim Józef Sięka, starszy kolega po fachu, którego poznał we Włoszech. – Starał się chłonąć wiedzę, często dopytując się o różnego rodzaju niuanse. Każdego potrafił wysłuchać. Nie wywyższał się.

Godziny spędziliśmy pod „jedynką”, gdy pracował z Milanem Jančušką. Obłożony książkami, wykresami. Godzinami analizował grę, układał trening. Pracował z sercem, nie tylko od godziny do godziny. Wiele godzin spędziliśmy na wymianę poglądów, na rozmowach o hokeju. Nie obrażał się na krytykę. Gdy trenował sanoczan potrafił po meczu w Nowym Targu zadzwonić i zapytać się: „jak tam wyglądało z góry?”

– Opinie innych tylko pomagają, rzucają inne spojrzenie na to, co robię. Nie zawsze się można z nią zgodzić, lecz w wielu przypadkach pomogła w zdiagnozowaniu sytuacji w zespole – wyjawia.

Poznawałem na bieżąco analizę drużyn, którą przygotowywał przed każdym meczem. Nikogo nie dziwiło, że w hokejowym światku okrzyknięty został bankiem informacji, jak kiedyś Jacek Gmoch w piłkarskiej kadrze za czasów Kazimierza Górskiego.

Pomagać mu w pracy będzie Rafał Sroka, kolejna ikona nowotarskiego hokeja. Był w drużynie, z którą Marek Ziętara sięgał po mistrzostwo kraju. Rafał po tym triumfie zawiesił łyżwy na kołku, ale nie zerwał z hokejem. Pomaga Bogdanowi Dziubińskiemu w treningach z naborem. Teraz swoim ogromnym doświadczeniem będzie służył tej najbliższej przyszłości Podhala.

Do zespołu wraca również Jacek Kubowicz, został mianowany kierownikiem drużyny. – Zawsze jest przyjemnie wrócić do hokeja, który jak dotychczas zajął mi większą część czasu – powiedział popularny „Gibon”.

Sportowe Podhale rozmawia z trzema nowymi członkami zarządu – Robertem Zamarlikiem (prezes), Agatą Michalską i Januszem Kmiecikiem. http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=5095

Stefan Leśniowski

Komentarze

PHL

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. GKS Tychy 47 101
2. Re-Plast Unia Oświęcim 47 93
3. KH Podhale Nowy Targ 47 87
4. JKH GKS Jastrzębie 47 86
5. GKS Katowice 47 85
6. Comarch Cracovia 47 85
7. Lotos PKH Gdańsk 47 77
8. KH Energa Toruń 47 63
9. Zagłębie Sosnowiec 47 52
10. Kadra PZHL U23 20 3
11. Naprzód Janów Katowice 47 3
zobacz wszystkie tabele
reklama