- Marzenia o medalach zaczynają się spełniać – mówili komentatorzy słowackiej telewizji STV 1, gdy ich zespół dość niespodziewanie w 10 min. objął prowadzenie 2:0. Kanadyjczycy nie mogli sobie poradzić w defensywie z prostopadłymi podaniami uruchamiające kontrataki. Słowacy jak w masło wchodzili między dwóch obrońców, a mając dużo swobody groźnie strzelali. Dwa razy krążek znalazł się za plecami nieprzekonywującego Warda. Hokeiści „Klonowego Liścia” jeszcze przed przerwą, po samobójczym strzale, złapali kontakt z rywalem i dugą cześć meczu rozpoczęli od szturmu na bramkę Laco. Ten zwijał się jak w ukropie, bronił z wielkim szczęściem i wyczuciem. Pod jego bramką dochodziło do dantejskich scen, szczególnie w tym fragmencie, gdy Kanadyjczycy mieli dwóch zawodników więcej na tafli. Krążek albo trafiał w słupek, albo jakimś cudem odbijał mu się od parkana bądź kasku. Obronił 16 strzałów, podczas gdy jego vis a vis tylko siedem razy interweniował. To świadczy o przewadze najlepszego teamu eliminacji w grupie H. Kiedyś jednak szczęście musiało się odwrócić i na drugą przerwę nasi południowi sąsiedzi schodzili z jednobramkowym mankiem.
Trzecia tercja to pojedynek Kanadyjczyków z Laco, który dwoił się i troił w bramce. Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Słowacy, którzy sporadycznie wyprowadzali kontrataki, jeden z nich zakończyli wyrównującą bramką. Chwilę później, po strzale Šatana, Kanadyjczyków uratowała poprzeczka. Ale co się odwlecze… Kanadyjczycy w końcówce meczu grali 5 minut w osłabieniu po faulu Getzlafa nas Mikušu i zaraz po wznowieniu nasi południowi sąsiedzi zdobyli zwycięskiego gola. A jednak marzenia o medalu zaczęło się spełniać. Kanada za burtą, Słowacja oszalała z radości. Po ośmiu latach awansowała do półfinału.
- To jest najlepszy prezent, jaki dostałem na 65 urodziny (prezydent Słowackiego Związku Hokeja na Lodzie wręczył mu koszulkę z numerem 65) – powiedział w STV1 trener słowackiej reprezentacji Vladimir Vujtek. – Czy wierzyłem w zwycięstwo? Wierzyłem, że zagramy perfekcyjnie, że będziemy walczyć do końca. Były chwile, w drugiej tercji, kiedy Kanada zepchnęła nas do głębokiej defensywy. Sami sobie otworzyliśmy drzwi do półfinału. Decydującą przewagę rozegraliśmy perfekcyjnie, bardzo szybko Handzuš wsadził nas na konia. Pędziliśmy już na nim do ostatniej sekundy.
- Wygrał team – powiedział strzelec zwycięskiego gola Michal Handzuš. – U nas nie ma indywidualistów, jesteśmy jednym kolektywem. Cieszymy się, że ucieszyliśmy naszych kibiców. Cała Słowacja się cieszy.
- Trudny mecz, który pochłonął mnóstwo sił fizycznych i psychicznych – powiedział bohater słowackiego teamu, Jan Laco. – Jeszcze raz się potwierdziło, że gra się 60 minut. Jestem dumny z zespołu, że wytrzymał presję. Gdy było gorąco pod bramką, to skakałem w bramce jak ryś, a jak trzeba było broniłem nawet głową.
Norwegowie, rewelacja tegorocznego czempionatu, postawili się faworyzowanej Rosji, która w eliminacjach nie straciła punktu. Nie przestraszyli się gwiazd z NHL, Owieczkina, Sjomina Małkowa i Dacjuka, czy pozostałych z KHL.
- Norwegowie, to już nie kelnerzy – zauważyli komentatorzy rosyjskiej telewizji. - Nie dziwmy się, bo na co dzień dostają świetną lekcję hokeja w KHL, jak najlepszy ich strzelec Patrick Thoresen ( gra w SKA St. Petersburg) i szwedzkiej lidze. Są pojętnymi uczniami. Okrzepli w tych ligach i poznali swoją wartość. Świetnie są zorganizowani we własnej tercji, bardzo szybko, dwoma, trzema podaniami, przechodzą do kontrofensywy. Co z tego, że oddaliśmy więcej strzałów na bramkę rywala, skoro nie przekłada się to na wynik - nietęgie miny mieli eksperci rosyjskiej stacji po drugiej tercji.
Ogromnym aplauzem przyjęli gol Jelemelina w 55 sekundzie trzeciej tercji. – Spadł nam kamień z sera – powiedział jeden z nich. – Może wreszcie się obudzimy, będziemy żwawiej grali – dodawał drugi.
Myliłby się ten, kto myślał, że gol odetnie prąd Norwegom. Szukali swojej szansy do wyrównania i chociaż szturmu w wykonaniu Rosjan się nie doczekaliśmy, to jednak ich doświadczenie wzięło górę.
- Norwegia to zorganizowany, doświadczony i bojowy zespół. Nie przypadkiem dostała się do ćwierćfinału. Nie ma graczy w NHL, ale wystarczającą w szwedzkiej lidze. Więcej niż dziesięciu gra w Szwecji. Cieszymy się, że ich ograliśmy – powiedział trener „sbornej”, Zinetula Biljaletdinow.
Starcie mistrzów świata z USA było jednym z największych hitów spotkań ćwierćfinałowych. W eliminacjach Amerykanie rozbili Suomi 5:0. Mimo, iż gospodarze mistrzostw w połowie meczu objęli prowadzenie, to odpowiedź hokeistów zza Oceanu była błyskawiczna. Przyszła po 20 sekundach, a na początku trzeciej tercji Amerykanie objęli prowadzenie. Ekscytująca była nie tylko ta tercja. Iskrzyło od pierwszego gwizdka sędziego. Szalone było tempo przeprowadzanych akcji. Finowie za wszelką cenę dążyli do wyrównania i, po kontrowersyjnej decyzji, im się udało. Szczęście uśmiechnęło się do nich 8 sekund przed końcową syreną. Hala w Helsinkach oszalała z radości. Joensuu zdobył zwycięską bramkę i spakował Amerykanów do domu. Półfinały w europejskim gronie!
Szwedzi rozpoczęli potyczkę z Czechami z animuszem i objęli prowadzenie. Czesi jednak szybko podnieśli głowę, gra im się układała i swoją przewagę udokumentowali dwoma bramkami. A w końcówce mógł podwyższyć Frolik, który przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Trzech Koron. W drugiej tercji również zmarnował wyśmienitą okazję. Udało się za to Eratowi wepchnąć krążek do bramki, gdy jego zespół grał w przewadze. Dopiero w końcówce Szwedzi się przebudzili, agresywniej zagrali w tercji rywala i Zetterberg zdobył gola do „szatni”. W 45 sekundzie trzeciej tercji Ericsson wyrównał straty. Niemniej ostatnie słowo należało do naszych południowych sąsiadów. 29 sekund przed końcem Michalek uciszył sztokholmską publiczność. Niewiarygodne! Wonderful! Fantastic! – krzyczeli sprawozdawcy czeskiej telewizji.
W sobotnich półfinałach zmierzą się: Słowacja z Czechami i Rosja z Finlandią.
Kanada – Słowacja 3:4 (1:2, 2:0,0:2)
0:1 Kopecky ( Radivojevič, Handzuš ) 5:57
0:2 - Šatan ( Hudaček, Surovy ) 9:14
1:2 Kane ( Getzlaf ) 16:14
2:2 Skinner ( Eberle, Sharp ) 26:30 w przewadze
3:2 Burrows ( Russel, Ladd ) 37:46
3:3 Bartovič ( Tatar ) 53:25
3:4 Handzuš 57:33 w przewadze
Kanada: Ward - Keith, Bouwmeester, Kane, Perry, Getzlaf - Phaneuf, Russel, Schenn, Eberle, Tavares, Skinner - Quincey, Murray, Benn, Sharp, Nugent Hopkins - Ladd, Purcell, O’Reilly - Burrows.
Słowacja: Laco– Baranka, Sekera, Handzuš, Kopecky, Rodivojevič – Sersen, Chara, Šatan, L. Hudaček, Surovy – Starosta, Vydareny, Mikuš, Tatar, Miklik – Hovorka, Bližňak, Bartovič - Haščak.
Rosja – Norwegia 5:2 (2:1, 0:1, 3:0)
1:0 Owieczkin ( Sjomin ) 7:26
1:1 Skröder ( Hansen, Thoresen) 11:33
2:1 Popow (Jemelin, Rjasenskij) 14:09
2:2 Thoresen ( Ask, Holos ) 20:28 w przewadze
3:2 Jemelin ( Dacjuk, Sjomin ) 40:55
4:2 Żerdiew (J. Birjukow, Tiereszczenko) 50:43
5:2 Nikulin ( Małkin) 54:52 w przewadze
Rosja: Warłamow– Nikulin, J. Birjukow, Małkin, Popow, Piereżogin –Jemelin, Rjasenskij, Owieczkin, Dacjuk, Sjomin – Denisow, Medviediew, Tiereszczenko, Szirokow, Żerdiew – Nikitin, Switow, Kokarew, Kuljomin, Kuzniecow.
Norwegia: Haugen– Trygg, Tollefsen, M. Hansen, Skröder, Thoresen – Holös, Bonsaksen, Spets, Bastiansen, M. Olimb – Kaunismäki, Solberg, Holtet, Forsberg, Röymark – Lokken Östli, Ask, Martinsen, K. Olimb, Rosseli Olsen.
USA – Finlandia 2:3 (0:0, 1:1, 1:2)
0:1 Joensuu ( Pihlström, Kukkonen ) 33:27
1:1 Palmieri ( Petry, Crabb ) 33:47
1:2 Ryan 41:39
2:2 Koivu ( Jokinen, Filppula ) 53:02
2:3 Joensuu ( Kontiola ) 59:52
USA: Howard - Johnson, Fowler, Atkinson, Stastny, Pacioretty - Goligoski, Faulk, Ryan, Okposo, Smith - Petry, Butler, Lasch, Abdelkader, Palmieri – Braun, Crabb, Slater, Dwyer, Thompson.
Finlandia: Vehanen - Mäenpää, Hietanen, Koivu, Jokinen, Filppula -
Vaananen, Jarvinen, Pesonen, Immonen, Granlund - Kukkonen, Jaakol, Kiiskinen, Kapanen, Komarow – Niskala, Pihlström, Joensuu, Kontiola, Pyörala.
Szwecja – Czechy 3:4 (1:2, 1:1, 1:1)
1:0 Eriksson ( Zetterberg, Franzen ) 7:10
1:1 Nedvěd ( Nakládal, Němec ) 11:50
1:2 Novotny ( Michalek )16:56
1:3 Erat ( Krejči ) 30:27 w przewadze
2:3 Zetterberg 39:25
3:3 Ericsson ( Eriksson, Landeskog ) 40:45
3:4 Michalek 59:31
Szwecja: Fasth - N. Kronwall, Hedman, Alfredsson, Bäckström, Hornqvist - Hjalmarsson, Karlsson, Eriksson, Zetterberg, Franzen – S. Kronwall, Brodin, Stälberg, Krüger, Landeskog – Ericsson, Järnkrok, Persson, Silfverberg, Larsson.
Czechy: Kovař - Blatak, Nakladal, Michalek, Plekanec, Erat - Krejčik, Časlava, Tenkrat, Krejči, Frolik - Mojžiš, Krajiček, Koukal, Nedvěd, Hemsky – Němec, Petružalek, Novotny, Prucha, Vondrka.
Stefan Leśniowski










