16.04.2012 | Czytano: 1265

Mistrzostwo dla „Czarnych Cieni”

Dobiegła końca rywalizacja w Podhalańskiej Lidze Unihokeja. Tegoroczne zmagania dostarczyły licznie zebranym widzom mnóstwo emocji, niezapomnianych wrażeń, niespodziewanych wzlotów i upadków. Gwarancją wysokiego poziomu byli zawodnicy, którzy aktualnie reprezentują barwy kraju lub kiedyś ganiali po europejskich parkietach w koszulce z orłem na piersi. Wielokrotni mistrzowie kraju, uczestnicy finałowych zmagań o Klubowy Puchar Europy.

Do wyłonienia triumfatora tegorocznych rozgrywek potrzeba było trzech spotkań. W pierwszym dość niespodziewanie Chupacbras pokonali faworyta Black Shadows, który powstał z połączenia dwóch bardzo mocnych ekip – Unihoc Team (ubiegłoroczny mistrz) i Elita Blast. „Czarne Cienie” świetnie sobie radziły również poza granicami naszego kraju. W cuglach wygrywali słowacką ligę (Tvardošin), z powodzeniem walczyli w najsilniejszym i najbardziej prestiżowym turnieju Czech Open.

„Chupasy” w pierwszym meczu zaskoczyły faworyta w pierwszej połowie, świetnymi zagraniami i mocnymi, niesygnalizowanymi strzałami. Tylko raz oddali prowadzenie przeciwnikowi, ale wtedy sprawy w swoje ręce wziął M. Handzel i jego zespół odzyskał prowadzenie. Oba zespoły świetnie się rozpracowały. Banki informacji wyśmienicie wykonały swoją robotę. Wygrała drużyna, która popełniła o jeden błąd mniej. Kibice zobaczyli kawał dobrego unihokeja. Bez przerwy po zagraniach obu drużyn zrywali się miejsc, by za moment nagrodzić aktorów widowiska gromkimi brawami. Akcja za akcję, cios za cios, straszliwa wymiana, sporo walki, ale trzeba przyznać, że w ramach fair play.

„Czarne Cienie” wyciągnęły wnioski z pierwszej konfrontacji i od początku narzuciły rywalowi swój styl gry i wysokie tempo. Kluczem do sukcesu był wysoki pressing, już pod bramką rywala. Ten miał kłopoty z zawiązaniem akcji zaczepnej. Już w 10 sekundzie „Czarne Cienie” objęły prowadzenie, ale przeciwnik mocno się stawiał. Jednak, gdy na początku drugiej odsłony, „Czarne Cienie” odskoczyły na 4:2 „Chupasy” bezradnie rozłożyły ręce.

Ostania konfrontacja rozpoczęła się bardzo dobrze dla Black Shadows. Objęli prowadzenie, ale przeciwnik szybko odpowiedział dwoma bramkami. Zanosiło się na zacięty bój, a tymczasem Wojciech Pala zrobił różnicę. Szybko zdobył trzy gole, ustawiając mecz. Był najlepszym zawodnikiem na parkiecie. Rozgrywał piłeczkę, dużo strzelał i jak trzeba było to potrafił zwolnić akcje, dłużej przytrzymać ażurowy przedmiot, wybijając tym samym rywala z uderzenia. Takie sztuczki stosował, gdy jego ekipa grał w osłabieniu. Widać było ogromne ogranie i doświadczenie wyniesione z międzynarodowych aren. W drugiej połowie „Chupasy” nie miały nic do stracenia, zaatakowały, ale tego dnia miały rozregulowane celowniki. Dobił ich samobójczy gol na 6:3.

Na otarcie łez wręczono im dwie nagrody indywidualne. Miano najlepszego bramkarza otrzymał Piotr Ściesiński, a najwartościowszego gracza Maciej Handzel. Z kolei najlepszym defensorem wybrano Michała Leję z Warriorz. Królem strzelców został reprezentant kraju Piotr Kostela z Warriorz, który 54 razy pokonywał bramkarzy przeciwników.

Brązowe medale wywalczyła ekipa Copacabany, która dwa razy okazała się lepsza od połączonych sił Sportowego Podhala i Górali.

Mecz nr 1
Chupacabras – Black Shadows 7:6 (3:1)
Bramki: D. Kwak 2, M. Handzel 2, Trzebunia 2, Książkiewicz – Daniel 2, Dzioboń 2, Burkat, Pala.

Mecz nr 2
Chupacabras – Black Shadows 3:7 (2:2)
Bramki: D. Kwak, M. Handzel 2 – S. Kwak 2, Dzioboń, Burkat 2, Pala, K. Sulka.

Mecz nr 3
Black Shadows – Chupacabras 7:3 (5:3)
Bramki: Pala 3, Daniel, Makowski Gąsienica, samobójcza, Pieprzak – Staszel 2, T. Handzel.

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2:1.

Black Shadows: Guzik – Daniel, R. Sulka, S. Kwak, Burkat, Panczakiewicz, Hamrol, Dzioboń, Babiak, Pieprzak, Gąsior, Gąsienica Makowski, Pala, K. Sulka.
Chupacabras: Ściesiński - D. Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, T. Handzel, Staszel, J. Handzel, M. Handzel, Augustyn, Borowicz.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama