Jeszcze przed przerwą przyjezdne doprowadziły do wyrównania, a w drugiej tercji objęły prowadzenie. Trzecia tercja to spora przewaga góralek, ale nie potrafiły jej udokumentować golami. W regulaminowym czasie spotkanie zakończyło się remisem, a w 49 sekundzie dogrywki Bujak nie wykorzystała rzutu karnego. Krakowianki, zepchnięte do głębokiej defensywy, coraz częściej popełniały błędy i jeden z nich, w 63 minucie, wykorzystała Chlebda.
- Przeciwnik nam nie leżał w tym sezonie – twierdzi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Z nim graliśmy najsłabsze spotkania. Dzisiaj zabrakło nam świeżości, ale dlatego, że w ostatnim tygodniu ciężko trenowaliśmy z myślą o obronie mistrzostwa Polski w juniorkach. Zdecydowaliśmy się podjąć takie ryzyko. Mecz mogliśmy wcześniej rozstrzygnąć, bo stworzyliśmy sobie sporo sytuacji bramkowych i w dogrywce nie wykorzystaliśmy karnego. Dziewczyny pokazały też charakter, przegrywając w końcówce trzeciej tercji jedną bramką. Nauczyły się już grać do końca i to mnie cieszy.
W meczu o brązowy medal Podhale przegrało z Dzikimi Gęsiami. Nowotarżanki pojechały w odmłodzonym składzie i przybyły na miejsce spotkania z przygodami. Jak się wali, to się wali. Zawodniczki twierdzą, że nie tylko z gospodyniami musiały walczyć, ale również z sędziami, którzy wyraźnie sprzyjali miejscowym unihokeistkom.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Muli Killer`s Kraków 5:4 D (2:2, 0:1, 2:1, 1:0)
Bramki dla Szarotki: Kaczmarczyk, Anna Burdyn, samobójcza, Kubowicz, Chlebda.
Worwa Szarotka: M. Zapała – Chlebda, Sąder, Kubowicz, E. Burdyn, Chowaniec – Leśniak, R. Zapala, Kaczmarczyk, Bujak, Anna Burdyn – Aleksandra Burdyn, Dziubińska. Trener Lesław Ossowski.
W meczu o trzecie miejsce:
Dzikie Gęsi Zielonka - MMKS Podhale Nowy Targ 7:4 (2:2, 3:1, 2:1).
Bramki dla Podhala: Siuta 2, Grynia, E. Bryniarska.
Podhale: Guzik – S. Lech, M. Bryniarska, E. Bryniarska, Piekarczyk, Krzystyniak - Dębska, Grynia, Siuta, Podlipni, Timek - Z. Lech, Mamak. Trener Arkadiusz Pysz.
Finał:
Absolwent Siedlec – Energa Olimpia Osowa Gdańsk 1:6 ( 1:0, 0:2, 0:4).
Stefan Leśniowski










