- Po raz pierwszy zagraliśmy na dużej sali i od razu natknęliśmy się na zespół z górnej półki – mówi Rafał Sulka. – Zejście z małego boiska na duże robi różnicę w sposobie gry, w taktyce. Trzeba do tego się przyzwyczaić. Nasz rywal to połączone zespoły Ovocikovnie i Hammers (finałowy rywal). Do tego nie wystąpiliśmy w najmocniejszym składzie, bez czterech zawodników – Dziobonia, Kwaka, M. Sulki i Babiaka. Rozegraliśmy dobry mecz. Przeciwnik był wybiegany i świetnie przygotowany motorycznie. Podjęliśmy z nim walkę i widowisko mogło się podobać kibicom. Mieliśmy swoje szanse, nawet te z gatunku stuprocentowych, ale – jak to zwykle bywa – niewykorzystane sytuacje się mszczą. Rywal zdobywał gole w najmniej spodziewanych momentach, o takich bramkach mówi się popularnie "farfocle". Nie padły z winy bramkarza, bo ten rozegrał dobre zawody. Nam nic nie chciało wpadać, jakby bramka rywala była zaczarowana. Pierwsze śliwki robaczywi, nie załamujemy się, będziemy walczyć w kolejnych spotkaniach.
Nižna A- Black Shadows Nowy Targ 3:2 (1:0,1:1,1:1)
Bramki dla nowotarżan: Burkat i Vogel.
Black Shadows: G. Guzik - Vogel, Panczakiewicz, Pala, Burkat, K. Sulka - Daniel, R. Sulka, Gąsienica, Hamrol, Gąsior, Niżnik.
Stefan Leśniowski










