Drugie zwycięstwo odniosły „Czarne Cienie” i pierwsze zameldowały się w finale. Ich rywal był żądny rewanżu i wyciągnął wnioski z poprzedniej konfrontacji. Wtedy „Copa” zagrała otwarcie, co było wodą na młyn doświadczonego, mającego w składzie byłych reprezentantów kraju, rywala. Gotkiewicz ze Ślusarkiem świetnie dyrygowali kolegami, trzymali tyły. Dyscyplina taktyczna zdawała egzamin aż do 18 minuty. W samej końcówce nie udało się zatrzymać Daniela i Dziobonia. Gdy zaraz po przerwie Black Shadows zadali przeciwnikowi trzecie trafienie, wydawało się, że jest pozamiatane. Copacabana udowodniła, że do mięczaków się nie zalicza. Pokazała charakter. Zwarła szeregi i na efekty nie trzeba było długo czekać. Dogoniła przeciwnika, a nawet objęła prowadzenie 6:5. Od tego momentu rozpoczęła się symfonia na kije i ażurową piłeczkę. Rozgorzała też prawdziwa wojna na parkiecie. „Czarne Cienie” rzuciły na szale wszystko co mają najlepszego i wyrównały. Kiedy wszyscy szykowali się na dogrywkę, Daniel, były reprezentant kraju od czarnej roboty (czyszczenia przedpola własnej bramki), zaskoczył rywala przejściem do ataku. Uderzył z zawijasa i piłeczka, ku uciesze kolegów z drużyny, zatrzepotała w siatce.
Na finałowego rywala „Czarne Cienie” będą musiały poczekać tydzień, bowiem Sportowe Podhale & Górale wyrównało stan rywalizacji, chociaż po pierwszej połowie nic na to nie wskazywało. Pierwszy kwadrans był świetny w wykonaniu obu zespołów. Świetnie realizowana taktyka. Każdy miał swojego opiekuna. Na boisku utworzyły się pary. Mimo to było sporo wymiennych akcji i strzałów. Chupacabras prowadzili 3:2, ale wcale to nie wynikało z przewagi. Ostatnie 90 sekund pierwszej odsłony wstrząsnęło Góralami. Trzy katastrofalne błędy (piąty gol padł z połowy boiska, zaraz po wznowieniu po czwartym trafieniu!) i na przerwę rywale schodzili w czterobramkową zaliczką.
Mało było takich, którzy wierzyli jeszcze w Górali. Zapomnieli jednak, iż w tym zespole jest dwóch „zawodowców” ( Siaśkiewicz i Wronka), którzy już nie raz wychodzili obronną ręką z podobnych opresji. W odstępie 4 minut „złapali” kontakt z rywalem i nawet kolejny błąd, który kosztował ich utratę gola nie załamał i nie osłabił. Z kolei dwubramkowe prowadzenie uśpiło „Chupasów”. Być może byli przeświadczeni o tym, że są już w finale. Przestali grać, oddając inicjatywę rywalowi. A ten zadał kolejne zabójcze ciosy i doprowadził do trzeciego meczu.
Co znaczy dla Warriorz Kostela przekonaliśmy się w meczu o piąte miejsce. On zrobił różnicę, zdobył połowę goli zespołu, doprowadzając do wyrównania rywalizacji.
Półfinały ( do dwóch zwycięstw)
Sportowe Podhale & Górale – Chupacabras 8:7 (2:6)
Bramki: B. Kalata 2, Zubek 2, Karecki, Siaśkiewicz, Kos, Wronka – J. Handzel 3, D. Kwak, M. Handzel, Augustyn, T. Handzel.
Stan rywalizacji: 1:1
Sportowe Podhale & Górale: A. Sulka - Krawczyk, Zientara, Zubek, Karecki, Siaśkiewicz, Kos, B. Kalata, W. Kalata, Wronka.
Chupacabras: Ściesiński - D. Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, T. Handzel, Staszel, J. Handzel, M. Handzel, Augustyn, Borowicz.
Copacabana – Black Shadows 6:7 (0:2)
Bramki: Marszałek 2, Ślusarek, Bełtowski, Spyra, Gotkiewicz – Dzioboń 2, Daniel 2, Burkat, K. Sulka, Hamrol.
Stan rywalizacji: 0:2. Awans do finału Black Shadows.
Copacabana: Potaczek, Gotkiewicz, Ślusarek, G. Hajnos, Gołuchowski, Spyra, Bełtowski, Świętek, Marszałek.
Black Shadows: Guzik - Daniel, R. Sulka, Kwak, Burkat, Panczakiewicz, Hamrol, Dzioboń, Babiak, Pieprzak, Gąsior, Gąsienica Makowski, Pala, K. Sulka.
Mecz o V miejsce (do 3 zwycięstw)
Aula – Warriorz 6:10 (3:4)
Bramki: Smarduch 2, Kostela 5, Leja 2, Sieniawski – Iskrzycki 2, Bierówka 3, Romanowski
Stan rywalizacji: 1:1
Aula: Sadowski –Kolasa, Iskrzycki, Gaj, Romanowski, Szewczyk, Bierówka
Warriorz: Koczur – Smarduch, Kostela, Leja, Sieniawski, Zając, Daniec, Fryźlewicz, Barszczewski
Następne mecze w niedzielę 18 marca :
Warriorz – Aula (godz.20),
Chupacabras – Sportowe Podhale & Górale (21).
Stefan Leśniowski










