11.03.2012 | Czytano: 1136

Podhale o brąz, Szarotka o piąte miejsce

Marzenia o grze w finale unihokeistki Podhala muszą odłożyć, co najmniej na rok. Trudno było liczyć na cud i pokonanie od wielu lat najlepszej drużyny w kraju, naszpikowanej reprezentantkami Polski i ogranymi w Pucharze Europy. Szansę na korzystny rezultat zmarnowały góralki na własnym parkiecie. W Gdańsku mistrzynie jedynie postawiły kropkę nad „i”.

Trzeba jednak uczciwe powiedzieć, iż nowotarżanki tanio skóry nie sprzedały. Postawiły się mistrzyniom, w dodatku grając w niekompletnym składzie. Przez 40 minut dotrzymywały kroku, podjęły szaleńczą walkę, w której było wszystko, co powinno cechować półfinałowe spotkanie play off. Akcje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Gospodyniom udało się przełamać opór przybyszek spod Tatr dopiero w 25 minucie (Kwiecińska).

W drugiej tercji, mimo sytuacji z obu stron, ażurowy przedmiot już ani razu nie zatrzepotał w siatce. Wyczuwało się zdenerwowanie w szeregach gdańszczanek, które były zaskoczone świetną organizacją gry rywalek. Napięcie z nich spadło, gdy Łęgowska w 45 minucie zmusiła do kapitulacji Guzik.

Podhale jednak nie spasowało i kłuło swoimi żądłami. Jedno z nich w 50 minucie użądliło gospodynie. Góralki złapały wiatr w żagle i kiedy wydawało się, że wyrównanie padnie lada moment, gdańszczanki wyprowadziły zabójczą kontrę. Trafienie Mroch załatwiło sprawę. 11 sekund przed końcową syreną wynik ustaliła Łęgowska.

W finale gdańszczanki zmierzą się z Absolwentem Siedlec, a Podhale o brąz skrzyżuje kije z Dzikimi Gęsiami z Zielonki.

Drugi nowotarski zespół - Worwa Szarotka - walczył o prawo gry o piąte miejsce. Juniorki Lesława Ossowskiego po wygranej w Nowym Targu z Jedynką Trzebiatów, nad morzem, najpierw poległy, by nazajutrz nie dać szans gospodyniom i o piąte miejsce zmierzą się z Krakowem.

- Szkoda, bo przez dwie tercje sobotniego spotkania posiadaliśmy miażdżącą przewagę – mówi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Skuteczność była dramatyczna. Przy stanie 2:1mogliśmy rozstrzygnąć losy spotkania, gdybyśmy wykorzystali chociaż 10% dogodnych sytuacji. Rywal w tym okresie miał cztery sytuacje, z czego trzy zamienił na bramki. W trzeciej tercji mielimy grać spokojnie i czyhać na skontrowanie gospodyń. Tymczasem poszliśmy za wysoko i sami nadzialiśmy się na kontry. Wpływ na naszą postawę w trzeciej tercji miała zapewne 15 - godzina podróż. Nazajutrz dziewczęta wypoczęły i od razu lepiej zagrały. Mecz się dobrze ułożył, bo w 16 sekundzie Kubowicz zdobyła gola, a 2 minuty później wykorzystaliśmy przewagę. R. Zapała zerwała „pajęczynę” z bramki. Inaczej ustawiłem grę obronną. Odcinaliśmy od podań ich najgroźniejszą zawodniczkę Krzywak. Jest groźna, gdy gra przodem do bramki. Tym razem nie pozwoliliśmy jej na oddanie strzału. Cierpliwie szukaliśmy swoich szans w ataku. Wynik mógł być wyższy, bo jeszcze sześć razy ostemplowaliśmy słupki i dwa razy poprzeczkę.

Energa Olimpia Osowa Gdańsk - MMKS Podhale Nowy Targ 4:1 (0:0, 1:0, 3:1)
Bramka dla Podhala. E. Bryniarska.

Stan rywalizacja do dwóch zwycięstw: 2:0.

MMKS Podhale: Guzik; M. Bryniarska - Dębska, Grynia - Lech; Florczak - E. Bryniarska - Timek, Siuta - Krzystyniak - Fuła. Trener Arkadiusz Pysz.


Jedynka Trzebiatów – Worwa Szarotka Nowy Targ 7:3 (1:2, 2:1, 4:0) i 0:9 (0:4, 0:2, 0:3)
Bramki dla Szarotki: Chowaniec, Aleksandra Burdyn, Kubowicz (i mecz); Kubowicz 3, Anna Burdyn 3, E. Burdyn, Chlebda, R. Zapała (II mecz).

Stan rywalizacjo do dwóch zwycięstw: 1:2.

Worwa Szarotka: M. Zapała; R. Zapała - Chlebda, Leśniak; Aleksandra Burdyn – Kubowicz – Chowaniec, Anna Burdyn – E. Burdyn – Kaczmarczyk. Trener Lesław Ossowski.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama